Lubię jeść, oj lubię i lubię gotować. Sama już nie wiem co sprawia mi większą frajdę gotowanie czy jedzenie-załóżmy że jedno i drugie tyle samo radości wnosi w me życie. Czy jestem kucharką? Raczej nie, podkuchenną może ( do kucharki brakuje mi chyba jeszcze trochę umiejętności. Na pewno nie jestem smakoszem bo nie zjadłabym w życiu: podrobów, flaków, móżdżka, raczej nie przepadam za frutti di mare aczkolwiek tu nie zamykam sobie drogi, może po prostu nie trafiłam na swój przepis. Lubię nowości, wymyślać nowe przepisy lub odnajdywać w sieci jakieś cudeńka
Ostatnio też oglądam powtórki programu na kanale dla kobiet, w którym dwie młode dziewczyny fajnie gotują (wypróbowałam już kilka przepisów i część jest na prawdę OK).
Co robię poza jedzeniem?
Staram się wychować na tzw "ludzi" moje córki -a właściwie jedną, drugą póki co hoduję (ma 3 miesiące) no i takie tam...nic specjalnie ciekawego
Ale wracając do gotowania właśnie poprawiłam sobie pogląd na świat dużą ilością makaronu z sosem-"to co jest w lodówce", popijam to colą (sporadycznie używam, dziś jednak jestem po nocy bez snu wiec jakoś się ratować trzeba) i czekam aż moja starsza wróci z zakupów z tatem, wykąpie to to uśpię, być może nawet zsynchronizuje tą czynność z kąpielą i usypianiem drugiej córy zwanej pieszczotliwie przez mężą Klonem. Ocho przyjechali, znikam
Co robię poza jedzeniem?
Staram się wychować na tzw "ludzi" moje córki -a właściwie jedną, drugą póki co hoduję (ma 3 miesiące) no i takie tam...nic specjalnie ciekawego
Ale wracając do gotowania właśnie poprawiłam sobie pogląd na świat dużą ilością makaronu z sosem-"to co jest w lodówce", popijam to colą (sporadycznie używam, dziś jednak jestem po nocy bez snu wiec jakoś się ratować trzeba) i czekam aż moja starsza wróci z zakupów z tatem, wykąpie to to uśpię, być może nawet zsynchronizuje tą czynność z kąpielą i usypianiem drugiej córy zwanej pieszczotliwie przez mężą Klonem. Ocho przyjechali, znikam



















Do napisania