Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

Przetwory



Przetwory były od zawsze dla mnie "czarną magią". Jeszcze z dzieciństwa pamiętam jak moja mama z pietyzmem zamykała lato w słoikach. Nigdy nie pozwoliła mi jej pomóc (no może poza drelowaniem wiśni i szypułkowaniem winogron, porzeczek). Wykonanie zawsze jednak było jej i tylko jej bo..."nie znasz sie na tym" i jakoś też ona tą wiedzą tajemną nie była skora się podzielić "bo i tak Ci nie wyjdzie" lub " robię tego tyle, że i dla Was starczy". Te działania na długie lata utwierdziły mnie w przekonaniu, że robienie przetworów to czynność skomplikowana, dar tworzenia dobrych dżemów, kompotów i soków nie jest dany wszystkim no więc nawet nie myślałam, że i ja dałabym radę. Wszystko zmieniło się tego lata. Już drugi rok jestem szczęśliwą posiadaczką własnego miejsca na ziemi w podlubelskiej wsi. Tu poznałam cudowną osobę, moją sąsiadkę Anię. To ona powiedziała któregoś razu-mam dużo truskawek, może zrobisz sobie dżem? Ja???? Ale ja nie umiem! A co w tym trudnego? Zadzwoniłąm do mamy. Mamo czy ja będę umiała zrobić dżem? A co w tym trudnego usłyszałam ponownie tym razem z ust Tej Która Wie. I ogórki mogłabyś sobie zrobić. No proszę to mówi moja mama. Więc może jednak...
Już widziałam się oczami wyobraźni godzinami stojącą przy kuchni i mieszającą zasmażane czerwone cudo, ale i tu mnie moja Ania zaskoczyła. No co Ty Kochana szkoda czasu kup sobie żelifix. No tak, żelfix ale ja chciałam tak tradycyjnie, z magią. Szkoda czasu ale jak chcesz. Chciałam. Jednak spojżawszy realnie na czas jakim dysponuje będąc matką dwóch córek w tym jednej stale wiszącej na cycku poszłam na łatwiznę i wybrałam żelfiks i w przeciągu godziny stało w kuchni pięknie czerowne cudo w ilości 8 słoików. I nawet smaczne. No dobra pierwsze koty za płoty, może w przyszłym roku spróbuję tak tradycyjnie, bez żelfixu.
Teraz nastał czas ogórków-mój malutki ogródek również wydał z siebie ich sporą ilość. Część dałam chrzestnej matce mojej młodszej córki - bo ona biedna w tym Krakowie to przecież tylko pędzone kupi a ja mam własne ekologiczne. I tym razem Ania powiedziała, że są gotowe mieszanki ziół do słoików, a mi potrzebne są jedynie słoiki i ogórki. Ale tym razem wybrałam tradycję, mąż ukopał chrzanu, czosnek miałam, koper też swój własny i liście winogron. I w ten oto sposób zrobiłam swoje pierwsze przetwory na zimę, ogórki kiszone.
A wczoraj kilka słoików kompotu z wiśni :)
I wiecie co-nie taki diabeł straszny a do tego ile frajdy!
Co prawda nie wiem jeszcze jak to wszystko wyszło, dowiem się niebawem i zdam relację, ale jestem z siebie ogromnie dumna, przełamałam lęk i zrobiłam własne przetwory. Ha!

Może czytając to stwierdzicie, też mi wyczyn dżemy z żelfixu i ogóry, najprostsze z prostych, może i tak ale nie o to chodzi. Chodzi o fun :) Jak mawia Spongebob Kanciastoporty.

Życzę wszystkim udanych przetworów, za rok (a może jeszcze w tym) sięgam po kolejne nieznane i magiczne-nalewki :)

Smacznej nocy :)



Mniam :)
Sama doszłam do tego wniosku, że nie taki diabeł straszny jak poczyniłam pierwsze słoje. A jaka radocha jak się okazało, że lato zamknęliśmy w słoikach, bezcenna.

Użytkownik Megan dnia 03 sierpień 2010 - 14:22 napisał

Sama doszłam do tego wniosku, że nie taki diabeł straszny jak poczyniłam pierwsze słoje. A jaka radocha jak się okazało, że lato zamknęliśmy w słoikach, bezcenna.


Dokładnie :)

Zatem róbmy przetwory! Reaktywujmy starą sztukę!
ja miałam. owszem. Zakupiłam maciupkie ogoreczki do słoików, koperek, chrzan...wszystko co trzeba to miałam. Ale tylko kilka godzin, bo te trzy kg ogóreczków pozarły mi dzieci :lol: moze za rok sie wezmę. i upilnuję ogórki, jak słowo daję!

Użytkownik izys dnia 04 sierpień 2010 - 15:21 napisał

ja miałam. owszem. Zakupiłam maciupkie ogoreczki do słoików, koperek, chrzan...wszystko co trzeba to miałam. Ale tylko kilka godzin, bo te trzy kg ogóreczków pozarły mi dzieci :lol: moze za rok sie wezmę. i upilnuję ogórki, jak słowo daję!



hehe no to faktycznie Ty to musisz zrobić olbrzymie zapasy :)
oczywiście. Pojadę na giełdę, kupię dwie tony ogórków i może cos mi zostanie na te nieszczęsne sloiki :lol:
ano widzisz :) to już chyba lepiej kapsusty kiszonej se narób małe nóżki ubiją jak trzeba :)

Maj 2012

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
20 212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Moje zdjęcie