Jak się mają wakacje u mamy do potyczek z jedzeniem
A mają się, że tak powiem jak najbardziej 
Mamę odwiedzam rzadko, z powodu odległości, braku czasu, sposobności wyjazdu oraz obowiązków, których nie mogę zabrać ze sobą. Wczoraj przyjechałam tu z potomstwem i planujemy tu spędzić dwa tygodnie. Ja mam zamiar trochę się podszkolić w paru kwestiach korzystając z okazji, że przynajmniej jedna z cór spędza czas z dziadkami. Dziwnie się wraca do domu, w którym się wychowało zastając go ...takim małym. Ulice, ogród, który kiedyś wydawał mi się duży i bogaty w schowki teraz jest dziwnie mały, pokoje dawniej sporawe jakieś takie ciasne. Ale nie o tym chciałam. Najważniejsze na wakacjach u mamy są zapachy, oczywiście mam na myśli zapachy jedzenia, zapachy nieodłącznie połączone z określonym smakiem, który przenosi mnie w czasy beztroskiego dzieciństwa.
Dziś np spacerując rano po ulicach miasteczka ogarniał mnie zapach rosołu, jakby komisyjnie wszystkie Panie domu pichciły dziś rosół-być może tak właśnie jest. Za chwilę dopadnie mnie boski zapach pieczonej papryki nadziewanej mięsem mielonym, której soki przenoszą się do ryżu będącego pod spodem zapełniając go boskim aromatem-jest to jedno z moich bardziej ulubionych dań -nigdy nigdzie nie jadłam go w tej właśnie wersji większość osób nadziewa papryki mięsem mieszanym z ryżem, lub piecze papryki solo u nas nie. Papryki są nadziewane samym mięsem mielonym, układane na ryżu i tak zapiekane. Co ważne tylko jeden gatunek papryk nadaje się do tej potrawy-podłużne, żółte o cienkiej skórce, która szybko się piecze i nie jest za mięsista, za gruba. Absolutnie nie nadają się do tego ogólnie dostępne przez cały rok papryki czerwone i zielone, ponieważ ich skórka jest zbyt gruba i mięsista, rozciapuje się a w środku jest niedogotowane mięso i to już nie to
Przepis na niedzielny posiłek dla rodziny
Paprykę żółta myjemy, usuwamy gniazda nasienne, nadziewamy ciasno nadzieniem. Do brytfanki, naczynia żaroodpornego -co tam kto ma, wlewamy łyżkę oleju i wrzucamy ryż mieszamy z tłuszczem i podlewamy 4 szklanki wody, solimy-najlepiej vegetą. Jak ryż trochę napęcznieje wkładamy papryki (na leżąco, na sztorc-zależy jakie mamy naczynie) i do piekarnika nagrzanego do 150 w przypadku termoobiegu, bez na 170 na około godzinę.
Smacznego!
Mamę odwiedzam rzadko, z powodu odległości, braku czasu, sposobności wyjazdu oraz obowiązków, których nie mogę zabrać ze sobą. Wczoraj przyjechałam tu z potomstwem i planujemy tu spędzić dwa tygodnie. Ja mam zamiar trochę się podszkolić w paru kwestiach korzystając z okazji, że przynajmniej jedna z cór spędza czas z dziadkami. Dziwnie się wraca do domu, w którym się wychowało zastając go ...takim małym. Ulice, ogród, który kiedyś wydawał mi się duży i bogaty w schowki teraz jest dziwnie mały, pokoje dawniej sporawe jakieś takie ciasne. Ale nie o tym chciałam. Najważniejsze na wakacjach u mamy są zapachy, oczywiście mam na myśli zapachy jedzenia, zapachy nieodłącznie połączone z określonym smakiem, który przenosi mnie w czasy beztroskiego dzieciństwa.
Dziś np spacerując rano po ulicach miasteczka ogarniał mnie zapach rosołu, jakby komisyjnie wszystkie Panie domu pichciły dziś rosół-być może tak właśnie jest. Za chwilę dopadnie mnie boski zapach pieczonej papryki nadziewanej mięsem mielonym, której soki przenoszą się do ryżu będącego pod spodem zapełniając go boskim aromatem-jest to jedno z moich bardziej ulubionych dań -nigdy nigdzie nie jadłam go w tej właśnie wersji większość osób nadziewa papryki mięsem mieszanym z ryżem, lub piecze papryki solo u nas nie. Papryki są nadziewane samym mięsem mielonym, układane na ryżu i tak zapiekane. Co ważne tylko jeden gatunek papryk nadaje się do tej potrawy-podłużne, żółte o cienkiej skórce, która szybko się piecze i nie jest za mięsista, za gruba. Absolutnie nie nadają się do tego ogólnie dostępne przez cały rok papryki czerwone i zielone, ponieważ ich skórka jest zbyt gruba i mięsista, rozciapuje się a w środku jest niedogotowane mięso i to już nie to
Przepis na niedzielny posiłek dla rodziny
- 10 papryk
- około pół kilo mięsa mielonego zrobionego jak na kotlety mielone (mięso połączyć z zeszkloną cebulką, namoczoną i odciśniętą bułką pszenną, jajkiem, solą pieprzem, ząbkiem czosnku, ew ulubione przyprawy takie jaki: kminek mielony, zioła prowansalskie, vegeta)
- 2 szklanki ryżu
Paprykę żółta myjemy, usuwamy gniazda nasienne, nadziewamy ciasno nadzieniem. Do brytfanki, naczynia żaroodpornego -co tam kto ma, wlewamy łyżkę oleju i wrzucamy ryż mieszamy z tłuszczem i podlewamy 4 szklanki wody, solimy-najlepiej vegetą. Jak ryż trochę napęcznieje wkładamy papryki (na leżąco, na sztorc-zależy jakie mamy naczynie) i do piekarnika nagrzanego do 150 w przypadku termoobiegu, bez na 170 na około godzinę.
Smacznego!



















Świat widziany oczyma dziecka jest większy, bo i perspektywa jest inna.
Paprykę w takim wydaniu robiłam kilka razy i już czuję smak w ustach.
Trzeba się na targ wybrać, ale to jak przestanie padać.