Już prawie dwa tygodnie nadajemy, a mi się wydaje jakby to były dwa miesiące. Czasami mam wrażenie, że się porwałam z motyką na księżyc, no ale jak już się powiedziało A to trzeba i powiedzieć B
Czy tak sobie wyobrażałam początki? Nie do końca. Przede wszystkim wydawało mi się, że jeśli zrobię program, puszczę kilka bajek, mało lub wcale nie znanych i mnóstwo fajnych piosenek to już będę miała grono słuchaczy, którzy będą nie tylko słuchali radia, ale też komentowali audycje (nie zawsze pozytywnie ale komentowali), wspierali. A tutaj delikatnie mówiąc niespodzianka. Co prawda mam klika dobrych duszyczek, dzięki których wsparciu brnę dalej, no ale myślałam, że będzie ich więcej, wszak na forum na którym powstało radio jest ponad 100 zarejestrowanych użytkowników, a dużą część z nich znam od lat. No i pierwsza refleksja, widocznie to co robię nie jest aż tak bardzo fajne jak mi się wydawało. No więc postanowiłam podnieść poziom, poszukać profesjonalistów, którzy pomogą mi przygotować atrakcyjną ofertę programową. Ale jak to zwykłam mówić. to nie takie hop siup, zwłaszcza, że radio póki co jest niekomercyjne, nie zarabia więc i ja płacić ludziom nie mogę. Wszystko to jest społecznikostwo. A miało być tak pięknie, heh.
Na szczęście jest K, który pomaga i to sporo kosztem własnej pracy, własnego snu. Jest i działa i nie pozwala mi zginąć. Dzięki Krzyśku!
Z drugiej strony liczba fanów na FB stale rośnie i to mnie bardzo cieszy, czy jednak uda mi się ich zainteresować czymś i utrzymać? Kolejne wyzwanie! No więc kilka głębokich oddechów no i do dzieła!
Przecież nikt mi nie obiecywał, że będzie łatwo, to ja sobie chyba tak troszkę to obiecałam, A tu psikus!
No ale żeby nie smęcić tylko, wszak i dużo fajnych momentów za mną. Pierwsza audycja, kiedy stracha miałam jak przed maturą, albo nawet większego, potem pierwszy program na cały dzień, pierwsze wpadki (trochę ich było niestety). Dziś po raz pierwszy wyemitowaliśmy bajkę napisaną przez jedną z naszych mam, ach jaka to ogromna radość, gdy ktoś odpowiada na apele
Anetka, jak sama mówi, nie za bardzo zna się na obsłudze komputera, ale poradziła sobie wyśmienicie, bajkę napisała, nagrała, przesłała do mnie i dziś ją wyemitowaliśmy! Praca nad jej udźwiękowieniem sprawiła mi i K wiele frajdy bo w każdym słowie czuć było tą wielką miłość do dzieci, którym się tą bajkę opowiada, mieliśmy ściśnięe serducha!
I właśnie do tego zmierzam, że dla takich chwil warto, nie dosypiać, poświęcać każdą wolną chwilę na pracę nad lepszymi audycjami, ciekawszymi playlistami, bo świadomość, ze po drugiej stronie komputera są małe buźki, które uśmiechają się gdy słyszą swoje ulubione piosenki lub głos mamy w audycji wynagradza wszystko.
Dziękuję Wam nasi mali kochani Słuchacze!
Na szczęście jest K, który pomaga i to sporo kosztem własnej pracy, własnego snu. Jest i działa i nie pozwala mi zginąć. Dzięki Krzyśku!
Z drugiej strony liczba fanów na FB stale rośnie i to mnie bardzo cieszy, czy jednak uda mi się ich zainteresować czymś i utrzymać? Kolejne wyzwanie! No więc kilka głębokich oddechów no i do dzieła!
Przecież nikt mi nie obiecywał, że będzie łatwo, to ja sobie chyba tak troszkę to obiecałam, A tu psikus!
No ale żeby nie smęcić tylko, wszak i dużo fajnych momentów za mną. Pierwsza audycja, kiedy stracha miałam jak przed maturą, albo nawet większego, potem pierwszy program na cały dzień, pierwsze wpadki (trochę ich było niestety). Dziś po raz pierwszy wyemitowaliśmy bajkę napisaną przez jedną z naszych mam, ach jaka to ogromna radość, gdy ktoś odpowiada na apele
I właśnie do tego zmierzam, że dla takich chwil warto, nie dosypiać, poświęcać każdą wolną chwilę na pracę nad lepszymi audycjami, ciekawszymi playlistami, bo świadomość, ze po drugiej stronie komputera są małe buźki, które uśmiechają się gdy słyszą swoje ulubione piosenki lub głos mamy w audycji wynagradza wszystko.
Dziękuję Wam nasi mali kochani Słuchacze!



















