Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

Bać się zmian...?



Uwaga. Nastąpił przełom.
Skończyłam 30 lat, nie ma bata - rozpoczął się czwarty krzyżyk. Koniec.
Dzieci mi rosną i jakoś pępowina się wyciągnęła, w tym roku dwie sztuki lecą do przedszkola już od 1 września, jedna luzem jeszcze mi się po domu pętać będzie. I zacznę działać na zasadzie - Żydu kup se kozę, Żydu sprzedaj kozę, no bo co ja zrobię z tym luzem na cały dzień...?

wczoraj z przyjaciółką szkolną zapragnęłyśmy rozpocząć inicjatywę prywatną, planyśmy rozciągnęły urocze, były wizje chawiry na Bahamach cz też innych Azorach, ale po przyjrzeniu się pomysłowi strach mnie, hmmm, przeleciał. Mój cudny mąż pragnął mnie wesprzeć, ale, cholera jasna, nieco inaczej to wyszło, czarna dupa gdzie nie spojrzeć.
Obecnie jestem na urlopie wychowawczym, pracę mam za grosze, no nie ukrywam - nie stać mnie na pracę za taką kwotę, u kogoś nie zarobię pewno więcej, więc zostaje mi własna inicjatywa. Boję się.
Nie wiem czego właściwie. To znaczy wiem - skąd wezmę pieniądze, żeby rozkręcić, żeby cło, opłaty.

Światło się zjawiło w postaci M. Rzeczona M powiedziała, że trzeba korzystać z unijnej kasy. No i ma rację. Ale że ja głąb kapuściany jestem jeśli chodzi o tematy bardziej skomplikowane - a dotacje są nimi niewątpliwie - M obiecała dopomóc w wypełnieniu papierów.

A cóż mi szkodzi, na Boga! Cud, szansa i spełnione marzenia, jeśli się załapię i kasę dostanę. Zrobię prawko i kupię jakiego grata, byleby się toczył. Na początek będę miała fundusze, żeby krwiopijcom ze skarbówki płacić haracz. Projektowcy mnie wyszkolą w każdą stronę, a ja będę miała szansę na to czego pragnę - pracę w domu.
Wstaję rano, dzieci do szkoły (autem bym wiozła, tym za unijne pieniądze, hehehehe), ja po zakupy i obiad nastawiam. Obiad się pichci, a ja pracuję, w ciszy, spokoju. Szykuję paczki, jadę na pocztę, odbieram potomstwo z placówki edukacyjnej, jazda do domu. Obiad, lekcje, pewno znowu praca, ale czas na te lekcje i spokojne upilnowanie pralki z kotłującym się odzieniem licznej (bo wtedy by się policzniła familia!)rodziny, bez jęzora na brodzie, codzienne sprzątanie - moje marzenie. Które ma szanse się spełnić.

czy na prawdę trzeba bać się zmian...? Chyba nie. Chyba tak. Nie wiem.
Zależy, co stawiamy na szalę. Jeśli nie mamy zbyt wiele do stracenia, a jest o co walczyć, to ryzyko jest wskazane. No i co. Biorę ja tego byka za rogi, ryzyko właściwie żadne, więc co tam. No kto jak nie ja...?

Ale strach żre, ze może się nie uda, ze kopyto się podwinie, ze nie dam rady...

jednakowoż piękną myśl znalazłam....oooo:
Dołączona grafika

no. I to byłoby wszystko. Do przodu się trza patrzeć...!!!!!



A pewnie że trzeba, czasami warto zaryzykować, choć wiadomo każdy ryzykuje na tyle na ile może sobie pozwolić :)

A próba nie strzelba to moje motto życiowe :D
Ja też jeszcze trochę i będę próbować na swoim coś zapoczątkować ale na razie to jeszcze odległe plany...

tobie życzę jak najbardziej powodzenia i oby wsio sie potoczyło po twojej myśli!!!! :)
I ja sie do tych zyczeń o powodzenie dopisuje

Maj 2012

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
20 212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze