Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

Matka



Wczoraj spłynęło na mą duszę udręczoną - natchnienie. Właściwie to już dziś, wszak nocą męczyło mnie niespanie, ponieważ potomstwo moje pętało się po ciemku po domu.
Swoją drogą - chyba nie odkryłam niczego nowego dziamoląc pod nosem, że co jak co, ale noc to jest do spania.

Jak dla Kogo.

Weźmy na ten przykład instytucję Matki..
Taka statystyczna matka to robi nocą różne rzeczy, ale z tym spaniem to różnie bywa.
Kimże zatem jest statystyczna Matka?
Może pokuszę się na jaką definicję.

Matka, to jest typ stworzenia co kocha. Na bogato, bo całym jestestwem no i od tego się wszystko zaczyna.
Nosi dziecię w łonie (ha, w bardziej extremalnych przypadkach to nawet więcej aniżeli jedną sztukę potomstwa), co często powoduje niejako utrudnienie a w każdym razie widoczną zmianę jej egzystencji. Następnie na świat wydaje i się opiekuje. I żeby nie było, ale innej potężnej rodzinnie jednostce, jaką jest Ojciec, poświęcę wpis osobny.
Do rzeczy.
No i poświęca się ta Matka w jakiś tam sposób, każda inaczej, ale potomstwu się kobita oddaje. No wiadomo, pieluszki zmienia, kąpie, karmi, tuli, płacze razem z płaczącym dziecięciem, prędzej dziecku coś nabędzie aniżeli sobie, cieszy się ze wszystkiego, co rzeczone dziecko osiągnie (ooo, patrz, moje dziecko się uśmiechnęło! z plecków się przekręciło na bok/brzuszek! pochwyciło zabawkę! ma już zęba! zjadło całą zupkę! nasikało w nocnik! nie płakało w przedszkolu! na przedstawieniu miało maleńką rólkę, ale miało! poszło już do szkoły! zdało do następnej klasy! poszło do liceum! na studia! ożeniło się/wyszło za mąż! moje dziecko ma już dziecko! i tak dalej) i zapiernicza, z przeproszeniem, jak kot z pęcherzem. Choroby czy zdrowie, to ta Matka lata. Jedni powiedzą - taka jej rola, inni, ze sama chciała i tez milion wersji.
czemu to wałkuję, otóż jak te moje sonki tak łaziły na zmianę po domu, to ja sobie pomyślałam, że mój sen cieńszy niźli zająca pod miedzą, mieć cel jakiś musi! Ano ma.
W chorobie to wiadomo. Się pilnuje latorośli, czy lepiej się dzieje. W zdrowiu to wiadomo - a nuż widelec czegoś dziecię zapragnie, zawoła, rozchoruje się, czy przylizie się utulić bo zły sen nadszedł. Ale w moim przypadku cel jest zupełnie inny. Muszę pilnować, czy te moje latorośle gaszą światło w kibelku, jak już z niego skorzystają i czy w ciemności gdzie nie wyrżnie które i ciemienia nie rozwali. A jak rozwali, nie daj Panie Boże, to zeby tę dziurę opatrzyć. Poza tym to ja muszę jeszcze ślubnemu od 6 lat mężowi przymatkować, wszak się chłopina w pracy otyrał, a śpiący, zmęczony i obolały snu zażyć musi, ponieważ od rana polka od nowa. Zatem jak mnie w czaszkę trzepnie przez sen z łokcia czy innego nadgarstka to się usunąć winnam, bo się bidulek jeszcze obudzi. Jak mnie z kolei racicą wierzgnie w kolano, czy też co innego, to należy mi się w pozę taką ułożyć, co to nie zakłóci mu snu i pozwoli rozciągnąć zbolałe członki. Jak się ten rzeczony chłopina weźmie i krzywo gdzieś ułoży, chrapać by na przykład zaczął, no to muszę ja go delikatnie przełożyć, czy odkręcić, żeby się nieszczęśnik na śmierć nie zachrapał czy też prezydenta na wakacjach na Helu chrapaniem nie obudził. O przerwaniu mego snu to mowy nie ma, ponieważ sen mój jako taki raczej nie istnieje - wiadomo, ja strażnik światła i nocnego odpoczynku.
Niech to szlag jasny trafi.

Jak się wieczorem układam w te swoje piernaty, okrywam się kołdrą błogość jakąś odczuwając, gdy korzystając z ciszy domu, gdzie to dzieciarnia padła już i snem się otula, wpada mąż i PODSUŃ SIĘ! rzecze, no to ja przepraszam, ale mi się coś cofa. Tu wiem, że etat strażniczy czeka a tu czuję się jak koń po łesternie, wszak poprzednia noc identyczna była. I poprzednia. I poprzednia. I wszystkie inne poprzednie również, a ta jutrzejsza też taka będzie.
Na co szanowny małżonek tarzając się po bezkresach klasycznej wersalki mówi - nie rzucaj się, czymżeś się zmęczyła w dzień, żeś taka bez sił.

Tu nie zacytuję swych myśli, bo nie wypada, damą jestem.

Ale zaczynam się oddawać marzeniom pół sennym o wakacjach w ciepłych krajach - co ja będę o Bałtyku marzyła - jak to sobie na piasku leżę, grzeję gnaty, świeci słońce a czarny barman drinusia zapodaje (zakładam, że nie jadę na lekach przeciwastmatycznych na przykład, ponieważ w marzeniach nie mam problemów z oddychaniem i popić drinia mogę), gdy nagle słyszę szept płaczliwy - mamusiu, zsikałem się w łóżko...!!!!!!

i kurna, gubię wątek. Przysięgam, nie wiem o czym śniłam, no! I jak się z zaszczaną pościelą już uporam - tak tak, przecież nie tatusia woła dziecię, a mnie! - zaczynam od nowa. Do tamtej wizji dodaję jeszcze, ze leżę w aliganckim kostiumie kąpielowym i mam wymiary 90-60-90, mam kapelusz z wielkim rondem, a przy mnie stoi sześciu barmanów z driniami, słońce mocniej świeci, bryza, szum fal i takie tam, kiedy czuję bezpośredni szturm na me nogi, wygięte w paragraf pod presją wypoczywającego męża, spowodowany drugim potomkiem, co to mu się złe śniło i żąda natychmiastowego utulenia. utulę, wymiziam, pomruczę kołysankę - ale cicho, by łowcy nie zbudzić, bo wyrusza rano przecież do pracy - a jak padnie ululane dziecię to podejmuję dylemat podejmuję - wynieśc młode czy zostawić. Jak wyniosę, to będę miała ucisk techniczny jedynie ze strony mężowej, ale ryzykuję tym, że p powrocie nie będę miała się gdzie położyć, gdyż zaślubiony legnie całym swym subtelnym cielskiem również na moją połowę i będzie po ptakach. Jak nie wyniosę, to zgniotą mnie obydwaj a jeszcze przylezie któryś kolejny do zestawu i już w ogóle masakra. Podejmuję ryzyko i wynoszę jednak sona do przypisanego wcześniej łóżka. No i niestety, położyć się nie mam gdzie, bo faktycznie. czuły mąż grzeje mi sobą poduszkę.

Ja nie wiem, no, życie jest piękne, choć pełne zatrważających dylematów i ciężkich wyborów. Bo kolejnym męskim sadystą w mym domu jest budzik.



Boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nic dodac nic ując Izunia!!!
Całe sedno :)
Padłam i wstać nie mogę. Byłas u mnie, czy co?

Maj 2012

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
20 212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze