Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

Wczasy



Podczas rozmowy telefonicznej z koleżanką, szczęśliwą posiadaczką potomka płci męskiej, Katarzyną niejaką, wpadła rzeczona Katarzyna na pewien szczęśliwy pomysł. Otóż winno powstać sanatorium dla rodziców.
Przysięgam, że byłabym pierwszym kuracjuszem i to z Kartą Stałego Kuracjusza. Oczywiście wszystko zależy od tego, jaka ofertę miałoby rzeczone sanatorium.
ja bym chciała błąkać się po pięknej ulesionej okolicy
ja bym chciała spać aż sama się obudzę
ja bym chciała czytać cały dzień i dostawać obiad pod nos
ja bym chciała się wykąpać w spokoju
ja bym chciała w ciszy choć raz wypić herbatę nie zaksztuszając się nią trzysta razy lecąc na ratunek któremuś sonowi
ja bym chciała się ponudzić
ja bym chciała posłuchać ciszy
ja bym chciała robić sama nie wiem co
ja bym chciała skorzystać z masażu relaksacyjnego i różnych SPAowych takich tam cudów - ooooo, maski z czekolady na przykład
i jeszcze bym chciała, aby ten stan trwał oooo, ze dwa tygodnie.


relaks
cisza
spokój
całe łóżko dla mnie
raj


obawiam się jednak, że powiedzmy dwa pierwsze dni spa i te takie tam masaże kamieniami, czekoladą czy inną mazią, sen, potem jakieś znieczulonko i koniec. Znając moje głupie zapędy matkopolskowe - nie ma siły, cztery dni i rozpacz w kratkę.
Bo się człek w domu nerwicuje:
- jak jedna mameja łazi, jęczy, doprowadza do szału (czasem się wyżyje człek i walnie piąsteczką w różne poduszki czy inne stoły, tudzież zamknie się w łazience i wypowie kilka magicznych zaklęć pomijanych w słownikach)
- jak drugie ciapajdło pęta się i pyszczy, brzydko mówi sepleniąc z lekka, na każdą mą uwagę ma trzysta własnych, a do tego komentuje wszystko i wszystkich drąc paszczę i przekraczając tym samym wszelkie normy decybelowe (znów łazienka, poduszki, albo klatka schodowa czy też inny balkon - odetchnąć trzeba, a zatem lepiej samemu się odizolować i powtórzyć osiemset dziewięćdziesiąt trzy razy, że grunt to afirmacja, a do tego że JESTEM WYLUZOWANYM KFIOTKIEM NA TAFLI JEZIORA)
- jak trzecia jęczybuła ma odwieczny problem egzystencjonalny a tym samym przysparza identycznych własnej rodzinie i szeroko pojętemu otoczeniu, dziamoląc, wrzeszcząc, kopiąc, drapiąc oraz szczypiąc, niekiedy rzucając zabawką w ruchomy cel w postaci brata na ten przykład, ewentualnie w cele nieruchome. Zwykle problem rzeczony wynikiem jest szkoły przetrwania, jaką funduje mu rodzeństwo braciszkowe.
Całość wydarzeń wiąże się z bardzo bliskimi kontaktami końcówek całej trójki, spowitej czymś na kształt pragnienia udowadniania własnej siły przebicia na rynku rodzinnym.

Nie ukrywam, że z siostrami się tam co raz szturchnęłyśmy, ale wychodziłyśmy bez szwanku większego, a moje synki na twarzoczaszkach mają ślady jak po wojnie - strupy, guzy i szereg innych obrażeń. Zatem ja muszę siłę mieć większą niż oni wszyscy trzej razem i wkraczać w odpowiedniej chwili, bo w przeciwnym razie z mego mieszkania na pół Polski, słyszalne są odgłosy walk oraz jęki pokrzywdzonych, a do tego moje wrzaski musztrująco - porządkujące. Niekiedy te produkowane przeze mnie dźwięki mieszają się z łyżką irytacji, bezsilności i niedowierzania.
Do tego pokoje wyglądają jak obraz po tornado. A nawet trzech tornadach.
Zbieram zatem siły i porządkuję ten krajobraz. Oczywista dyspozycjami, no, co jak co, ale ja udziału w demolce nie biorę. Porządkują gderając i zwalając winę na siebie, jęcząc i kablując jeden na drugiego. Właśnie wtedy myślę sobie, jak pan Mecwaldowski w reklamie - ZARAZ MNIE ODWIOZĄ no i mamkuszące wizje - miękkie białe ściany, cisza, gustowne odzienie, spokój, czasoumilacze podawane w odpowiednich odstępach godzinnych...a potem zmieniam wizje i mi się marzy takie ośrodek dla rodziców po przejściach. No i plany, kurteczka, kończą się na czterech do pięciu dni. Bo zaraz potem przychodzi mi przed oczy, jak to Bielinek ustawia sobie stołek za mymi plecami - ja siedzę przy kompie i coś piszę a on smyra mnie po włosach, musi bidulek na stołku, bo nie dosięga inaczej. A Biszkopcik siedzi w wysprzątanym własnoręcznie pokoju, przy stoliczku i woła, ze zrobił mi laurkę, a potem pełznie Paciusi, żeby założyć mu rajstopy, bo sam poszedł zrobić siku. I się tuli.I mówi wierszyk dla mamy. O Mikołaju.
A potem słyszę w trzech różnych tonacjach Kocham Cię, Mamusiu i te małe łapki szyję obejmują jak szaliczek jakiś mięciutki, potem obśliniony całus i jest super. Mimo, że ciśnienie mam podniesione i lada moment miałam odlecieć w kosmos własną siłą, buchając czerwonym ogniem z odnóży i nozdrzy, to jednak wolę zostać, bo te małe gamonie swą słodkością przypominają mi, że kocham ich nad życie i żadne urlopy mi w głowie siedzieć nie powinny. Idylla.



do czasu.

doba ma 24 godziny. Za chiny ludowe moje dzieci tego czasu nie wytrzymają bez jakiejś akcji - ot, wszystko normalnie, bawią się pięknie, śmieją, robią pociąg i budują coś z klocków, ktoś jest bankierem, ktoś sklepikarzem, a następnie ktoś obrywa w pędzel.
Żegnaj spokoju.
Witajcie marzenia o wczasach.
I tak na okrągło....



No fajnie to napisałaś hehehehe, uśmiałam sie i troche, a nawet wiecej niż troche, mam podobne myśli .Dobre naprawdę dobre.
Ciotka, zabierz mnie ze sobą!!!!!!
no to siu!
a do tego odniosłam wrażenie, że w tej łazience winnam siedzieć większość doby, mamrocząc magiczne zaklęcia. Co za los.
świetny i bardzo trafny ten wpis
ja tez sie pisze na wczasy

Maj 2012

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
20 212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze