Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

Piszczyk w Galotach. I Oaza Spokoju.



Nie wiem, jak u Was, ale u mnie dzień wygląda tak:
Punkt siódma rano budzę się ja - sama z siebie, nie przejawiam sobą tak dalece posuniętego masochizmu i nie nastawiam sobie budzika na tak zabójczą porę. Ochoczym tanecznym krokiem kieruję się ku łazience, łeb pod kran, zęby szoruję i jazda! Ciuch narzucam, wpadam do kuchni uprzednio zamykając drzwi w każdej komnacie, w której znajduje się najpiękniejsze śpiące życie.
Czpykam czajnik (jak to mawiał w mej pracy jeden dyrektor - pierwsza czynność urzędnika - nalać wody do czajnika :mrgreen: ), włączam radio, wsypuję do kubka Lidlowską kawę trzy w jednym - dziesięć sztuk za niecałe trzy złocisze - zalewam gorącą ale nie wrzącą wodą, nastawiam zmywarkę/opróżniam zmywarkę, nastawiam pranie, szykuję śniadanie dla familii, która powstanie za jakieś dwie godziny. I dla siebie oczywiście, ja kawy na puste kiszki nie pijam, nie palę z rana i innych niezdrowych nawyków nie posiadam. I mam czas dla siebie. Czytam.
Czas leci jak nienormalny i nie wiem po kija bo nikt go nie goni, za "chwilę" zerkam na zegarek, jest dziewiąta, słyszę gadającego w łóżku Biszkopta - swoją drogą za tydzień przedszkole, jak ja go nauczę wstawania dwie godziny wcześniej to ja nie mam bladego pojęcia - Piciuś wyśpiewuje arie operowe basem a do kuchni wpada rozwyty Bielinek. Czemu wyje - żadne stworzenie nie wie. On sam też nie wie. Wyje bo tak. Czasem zanim zacznie wyć to mówi dzień dobry mamusiu i po tym następuje wycie. Denerwujące wysokie tony powodują, że zaczynam wznosić wzrok ku niebiosom błagając o cierpliwość, bo dwanaście godzin temu też wył. Wystawię go na balkon albo na allegro. Niebiosa mają ważniejsze sprawy niż wyjący Bielinek, ale cierpliwość na mnie spływa. Dziękuję Ci Boże.
- Czaruniu, czy na śniadanie zjesz kanapkę czy płatki?
- buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, buabuapkę b błębłimką, nie błoziumiesz????, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaayyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
(zwykle mówi normalnie, ale jak wyje to chińszczyzna stosowana z akcentem mandaryńskim powstaje z nalotem esperanto)
- dobrze, zrobię Ci kanapkę z wędlinką, ale dlaczego płaczesz?
- uuuuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, nie pytaj się mnie!!!!!!!!!!!!!!!!ty babo!!!!! ja chcę do mojego tatusiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
- idź, tatuś jest w pokoju.
- nie wyganiaj mnie, babo, ja tu chcę być!aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!
- jeśli chcesz tutaj być to przestań płakać i nie mów do mnie brzydko!
- nie mówie przecież, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, jest mi smutno, nie mów do mnie, zlozumiałaś ty mamusiu jedna??????????????????????????????
to mówiąc ucieka i tarza się w wężowych ruchach po podłodze w przedpokoju, skutecznie ją zapluwając i zalewając łzami.
Głód jednakowoż znać o sobie daje, przyłazi i pochlipując rzecze:
- przepraszam Cię, chlip, mamusiu moja, chlip, nowa! Już nie będę chlip, do Ciebie mówił ty babo i ty dulniu!chlip chlip.
Dobrze, siadaj i zjadaj kanapkę.
Biszk zmiata w tym czasie bez zbędnego zawracania sobie głowy, cały talerz płatków, kółeczek czy innego ustrojstwa, zalanego mlekiem po rowek. Piciuś uwala dwie kromy chleba z wędliną albo pasztetem. A tej skwierczy, ale wcina. Picie zawsze podaję mu nie takie, znoszę cierpliwie. Po śniadaniu usiłuję pomyć szkodniki. Biszk chętnie kieruje się ku łazience, chętnie zdejmuje piżamę i jeszcze chętniej pyrga ją na podłogę. Piciuś z uciechą wyzbywa się tyłka jak u pajęczycy w ciąży a Biały wyje.
- nie zdejmuj mi tej pieluchy, no lozumiesz czy nie????? Ty babo!!!! zostaw mnie, zlozumiałaś????buaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!! Tatuniu, latuj!!! ona mnie bije, lobi mi krzywde, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahhhaaaaaaaaaaaaaaaahhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
zostawiam, nie ruszam, omijam, a ten drze sie dalej:
- no dlaczego nie umyłaś mi pupy???????????????????????umyj mnie!!!!!!!!!!!!!! mamooooooooooooooooooooooooooooooooo, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
W tym czasie zęby Biszka i Piciusia wyszorowane, dzieciarnia odziana, a ten łazi jak ból po kościach i wyje. Jerz albo wywraca oczami albo się wyłącza. Zupełnie jak ja. jak dojdzie do siebie, to znów przeprasza i daje się umyć. Potem każą włączyć sobie DżimDżam.
i znów to samo
- Mamooooooooooooooooooo, on na mnie się patrzy, idź ty Wojtusiu niedobly, buaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
i tenże ryk zmienia jedynie nieco treść, bo albo "on się na mnie patrzy" albo "mnie bije" albi "mnie popchnął" albo szereg innych przewinień.
Po godzinie nie mogę. Zamykam ich w osobnych pokojach. Piciuś patrzy nań jak na idiotę, Biszk ma to gdzieś i katuje bajki, a mnie cholera bierze.
Piciuś idzie spać. Nie może bidulek, bo wyjeć po dwudziestu minucha względnego spokoju piszczy dalej:
auuuuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaa!!!! Ja tu chcę być!!!!!!!!! nie luszaj mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!buaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!

....

Piciuś kimnął sie trzy godzinki w tych piskach. Wstał na obiad, Biszkopt wciąż chętnie zaprasza Bielina do zabawy. Chwilę się bawią, obieram kartofle. Przy trzecim sredniej wielkości orzeszku słyszę:
UUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, mamo, zablał mi, ty podły Wojtusiu!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!

zaznaczam, ze piski trwają po 15 minut ciągiem, dochodząc czasem do dwóch godzin.

Piciuś woła, żeby mu zad umyć. Myję, on się bawi, podaję obiad. Biszk i Picius zmiatają z talerzy jak leci bez gadania a ten znowu ma jakiś egzystencjonalny głęboki problem w postaci widelca z rózyczką zamiast tego z paseczkiem.

Do kolacji Piciusia nie slychać prócz śpiewów, czasem łapie mnie Biszk zeby pojęczeć ze sie uderzył, albo bajka sie skończyła, albo żeby mu pomóc poszukać samochodzika, tego audi zielonego.

Gdy znów słyszę MMMMMMMMMMMAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAMMMMMMMMMMMOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO, to robi mi się niedobrze. SIKU CHCE ZLOBIC OTWIELAJ MI TE DRZWI, NO ZLOZUMIAŁAŚ???????????????AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!YYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!! kurde, no jasne, że zrozumiałam, czy ja mam wyraz twarzy przygłupiego debila...?

Nim Jerz wróci to ja mam ochotę popełnić sepuku na dziedzicu. Mam również w zanadrzu sześc planów ucieczki, wizję pozostawienia gadziny w szczerym polu lub też w sklepie.

Po spacerze wkładam ich do wanny. Dwóch. Trzeci by z miejsca zatonął pod wpływem starszych braci.
Włożę, podam zabawki i wychodzę słysząc
Maaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaamo!!! on chlapie, buaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

idę.

Mamooooooooooooooooooooooo, pzrysnieś mi nocnik, siku, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! no dlacego nie idziesz, jak mi sie siku chce, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

przynoszę nocnik

sikają

wynoszę nocnik

7 razy wpadam do łazienki uciszyć dziki pisk maltretowanego dziecka. I dobrze wiem, ze na czas kąpieli nie mogę nic robić, nawet własnych fizjologicznych czynności, bo to niebezpieczne. Filuje pod drzwiami, bo oni mnie wyganiają. Mam w planach uszyć se poduszkę, bo od gresu jednak ciągnie.

Dwóch ubiorę, Biały wyje, bo mu się piżamka nie podoba, albo guzik.

czytam bajkę to wyje, bo mu nie odpowiadam na bieżąco na setne pytanie - czy to jest Bazyli mamusiu? A któż ma być do licha,od miesiąca czytam tę samą bajkę, odpowiedziałam na to pytanie trzy miliony razy, i przysięgam, ilustracje są bez zmian !!!!! I tak, to jest BAZYLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- nakrzyczała na mnie niedobla mamusia!!! aaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!! tatuniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! buaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Modlimy się.
on się boi anioła
znowu wyje
....
po pół godzinie patrzę jak śpi
jakież to słodkie
jak śpi
jutro znów się zacznie Piszczyk w Galotach
a moje pozostałe dwie Oazy Spokoju takież pozostaną.
albo się zamienią
Albo wszystkie będą wyły.

Na razie śpią i posapują głośno. Najcudniejszy widok świata. Teraz to wszędzie Oaza Spokoju.
Tylko że ja już w Matrixie...



Resztki makijażu mi się rozmazały przy czytaniu....
Ciotka, piszesz wspaniale, ale to już wiesz
Heh opis wycia ze wszystko jest nie tak wydał mi się dziwnie znajomy...dziś jest ostatni dzień względnego spokoju jutro wraca z wakacji mój Piszczyk a raczej Piszczykowa :)

Luty 2012

N P W Ś C P S
   1234
56789 10 11
12131415161718
19202122232425
26272829   

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze