Jeszcze niedawno, kiedy Zgagunia spała według sobie znanego rytmu, odganiałam bociany od domu, jak daleko się dało. Ale od kilku dni nasze nocne spanie znacznie się poprawiło (tfu, tfu, tfu),
a mnie zaczyna ogarniać tęsknota za takim małym, pachnącym stworzonkiem.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że trzecie dziecko przy dwóch starszych to już nie jest wielkie obciążenie finansowe. I to jest argument ZA.
Przeciw jest kilka: Zgagunia jeszcze nieduża, kiedyś trzeba iść do pracy; i najważniejszy - mój wiek. Nie jestem już nastolatką. I nie chcę narażać dziecka. A ryzyko wystąpienia wad rozwojowych rośnie - niestety.
I tak od kilku dni trwa ta walka serca z rozumem. Na razie jest remis, bo małżonek noce spędza w pracy. Nie wiem, czy dziś będzie, czy nie, więc spokojnie czekam, aż mi chcenie przejdzie. Może wybiorę się z maluchami na spacer po deszczu. A może coś poczytamy? I jakoś przetrwam do wieczora.
a mnie zaczyna ogarniać tęsknota za takim małym, pachnącym stworzonkiem.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że trzecie dziecko przy dwóch starszych to już nie jest wielkie obciążenie finansowe. I to jest argument ZA.
Przeciw jest kilka: Zgagunia jeszcze nieduża, kiedyś trzeba iść do pracy; i najważniejszy - mój wiek. Nie jestem już nastolatką. I nie chcę narażać dziecka. A ryzyko wystąpienia wad rozwojowych rośnie - niestety.
I tak od kilku dni trwa ta walka serca z rozumem. Na razie jest remis, bo małżonek noce spędza w pracy. Nie wiem, czy dziś będzie, czy nie, więc spokojnie czekam, aż mi chcenie przejdzie. Może wybiorę się z maluchami na spacer po deszczu. A może coś poczytamy? I jakoś przetrwam do wieczora.


















