Leje. Trzeci dzień z rzędu, z krótkimi przerwami. Pranie kisiło się na suszarce, dzis przyniosłam je z balkonu. Zapaliłam w centralnym i czekam, aż Synkowe ciuszki do przedszkola raczą doschnąć... Nawet nie wiem, kiedy uda się znowu coś wyprać, bo pogoda chyba nie ma zamiaru się poprawić, a sterta rośnie .......
Tesknię za latem
Kiedy odebrałam Synka z pećkola, zdziwiły mnie korki na każdym skrzyżowaniu w Myślenicach. Jedno z nich miało nawet ruch regulowany przez policjanta. Okazało się, że nasze jedyne rondo ma zamknięty jeden wyjazd -całkiem przypadkiem właśnie ten, którym chciałam jechać
. Więc, żeby nie władować się w korki, objechałam sobie owo rondo i pojechałam przez miasto do Zakopianki. Nie wiem, co ja sobie myślałam, ale to samo pomyślało sobie 200 chyba innych kierowców, bo postałam sobie w całkiem niezłym korku.
Staliśmy dość długo, bo Synek zdążył pochłonąć banana, a szybko to on ostatnio nie je....
Ze skrzyżowania w końcu wyjechałam, raz chyba nawet wymusiłam pierwszeństwo, ale w całym tym wariactwie już nie wiem, co zrobiłam, a co mi się wydaje...
Nie lubię deszczu. Po dzisiejszym dniu jeszcze bardziej
Tesknię za latem
Kiedy odebrałam Synka z pećkola, zdziwiły mnie korki na każdym skrzyżowaniu w Myślenicach. Jedno z nich miało nawet ruch regulowany przez policjanta. Okazało się, że nasze jedyne rondo ma zamknięty jeden wyjazd -całkiem przypadkiem właśnie ten, którym chciałam jechać
Ze skrzyżowania w końcu wyjechałam, raz chyba nawet wymusiłam pierwszeństwo, ale w całym tym wariactwie już nie wiem, co zrobiłam, a co mi się wydaje...
Nie lubię deszczu. Po dzisiejszym dniu jeszcze bardziej


















