Na grabie siedzi szpak
I po polsku mówi tak:
- Stoi w lesie stary grab,
Pod tym grabem leży drab,
Leży drab, a kilka os
Gryzie draba prosto w nos.
J. Brzechwa, Szpak
Ano właśnie, szpak nie jaskółka, ale na dobry początek może być.
A czemu szpak? Już wyjaśniam. Bo szpak ( lub Pani szpak) ma na imię ma Różyczka (nieważne jakiej jest płci faktycznie, ma być Różyczką więc jest) dołączył dziś do naszej rodziny. Co prawda nie wiemy jak długo u nas wytrzyma (czytaj wyżyje) no ale póki co jest. A jak się u nas znalazł? No to może po kolei.
Od dawna cieszymy się sympatią szpaków, do tej pory jedno lub dwa gniazda umiejscowione na naszym dachu, pod podbitką, nie bardzo nam przeszkadzały . Sadu nie mamy a świergot małych dziobków jest całkiem miły. Tak więc żyliśmy sobie w symbiozie my i szpaki. W tym roku nasza “popularność” (a może raczej naszego dachu) wśród szpaków przerosła nasze oczekiwania. Gniazd jest kilka, czego skutkiem są dokładnie obsrane wszytskie okna, mój samochód wygląda jak tarcza strzelnicza a na podwórku wszędzie pełno “białych plam” nie mających niestety nic wspólnego z historią. Myśleliśmy, że fakt iż posiadamy dość łowną kotkę trochę szpaki odstraszy, ale gdzie tam. Żyją w najlepsze i rozmnażają się.
Dziś idąc do ogródka usłyszałam znajomy świergot ale z niska nie z nad głowy. Rozejrzałam się i na ziemi zobaczyłam dość sporego ale jeszcze pisklaka szpaka. Wypadł z gniazda. Miałam go tak zostawić jak był, ale...zrobiło mi się go (jej) żal, tylko patrzeć jak któryś w wiejskich kotów się nim zainteresuje, zwłaszcza, ze maluch fruwać nie umie a i ucieka dość nieporadnie. Do gniazda go nie włoże bo i tak pozostali go nie przyjmą, poza tym nie wiem, z którego pochodzi (jeśli to ma znaczenie, ornitologiem nie jestem). Pokazałam go Majce i się zaczęło: Mamo a weźmiemy go do domu, a mogę się nim opiekować, a mogę go karmić, mamo mamo daj mi go, etc.
Oczywiście Majka ptaka nie dostała, za to zawołała tatę, tato podziurawił wieko pudełka i tam sobie ptaszek spoczął do czasu kiedy Majka z tatem nie wrócili ze sklepu z klatką, żwirkiem, oraz przysmakami dla szpaków najświeższymi z możliwych-jeszcze nadal żyjącymi robalami. No niestey Rózia czy to z nadmairu przeżyć czy z braku umiejętności, żarcia nie tyka i jeśli jutro nic się nie zmieni to nie pomieszka z nami długo. Ano zobaczymy...
I po polsku mówi tak:
- Stoi w lesie stary grab,
Pod tym grabem leży drab,
Leży drab, a kilka os
Gryzie draba prosto w nos.
J. Brzechwa, Szpak
Ano właśnie, szpak nie jaskółka, ale na dobry początek może być.
A czemu szpak? Już wyjaśniam. Bo szpak ( lub Pani szpak) ma na imię ma Różyczka (nieważne jakiej jest płci faktycznie, ma być Różyczką więc jest) dołączył dziś do naszej rodziny. Co prawda nie wiemy jak długo u nas wytrzyma (czytaj wyżyje) no ale póki co jest. A jak się u nas znalazł? No to może po kolei.
Od dawna cieszymy się sympatią szpaków, do tej pory jedno lub dwa gniazda umiejscowione na naszym dachu, pod podbitką, nie bardzo nam przeszkadzały . Sadu nie mamy a świergot małych dziobków jest całkiem miły. Tak więc żyliśmy sobie w symbiozie my i szpaki. W tym roku nasza “popularność” (a może raczej naszego dachu) wśród szpaków przerosła nasze oczekiwania. Gniazd jest kilka, czego skutkiem są dokładnie obsrane wszytskie okna, mój samochód wygląda jak tarcza strzelnicza a na podwórku wszędzie pełno “białych plam” nie mających niestety nic wspólnego z historią. Myśleliśmy, że fakt iż posiadamy dość łowną kotkę trochę szpaki odstraszy, ale gdzie tam. Żyją w najlepsze i rozmnażają się.
Dziś idąc do ogródka usłyszałam znajomy świergot ale z niska nie z nad głowy. Rozejrzałam się i na ziemi zobaczyłam dość sporego ale jeszcze pisklaka szpaka. Wypadł z gniazda. Miałam go tak zostawić jak był, ale...zrobiło mi się go (jej) żal, tylko patrzeć jak któryś w wiejskich kotów się nim zainteresuje, zwłaszcza, ze maluch fruwać nie umie a i ucieka dość nieporadnie. Do gniazda go nie włoże bo i tak pozostali go nie przyjmą, poza tym nie wiem, z którego pochodzi (jeśli to ma znaczenie, ornitologiem nie jestem). Pokazałam go Majce i się zaczęło: Mamo a weźmiemy go do domu, a mogę się nim opiekować, a mogę go karmić, mamo mamo daj mi go, etc.
Oczywiście Majka ptaka nie dostała, za to zawołała tatę, tato podziurawił wieko pudełka i tam sobie ptaszek spoczął do czasu kiedy Majka z tatem nie wrócili ze sklepu z klatką, żwirkiem, oraz przysmakami dla szpaków najświeższymi z możliwych-jeszcze nadal żyjącymi robalami. No niestey Rózia czy to z nadmairu przeżyć czy z braku umiejętności, żarcia nie tyka i jeśli jutro nic się nie zmieni to nie pomieszka z nami długo. Ano zobaczymy...



















Powodzenia w hodowaniu ptaszyny