Dzisiaj miałam nieszczęście zaobserwować bardzo przykrą sytuację, a była to niestey obserwacja uczestnicząca. No ale jak zwykle zaczęłam od końca więc już się poprawiam i wszystko po kolei przedstawiam. Zmuszona sytuacją wybrałam się dziś z Alą do miasta w kurs po bankach. Pogoda ładna ciepło (ale nie upalnie) śliczne słońce, więc wzięłam wózek i Alę w samochód i pojechałam, myśląc, że połączę przyjemnie z pożytecznym, Ala się dotleni a ja zaglądnę do kilku banków i wezmę aktualne oferty kont. No i wszystko by było pięknie i cacy lecz najpierw nie mogłam nigdzie zaparkować, objechałam 3 dzielnice zanim znalazłam, oczywiście płatny parking. No dobra pal sześć, wszak poranek, centrum, nie ma się co dziwić. Po pokonaniu pierwszych trudności, zapakowałam Alę do wózka no i skierowałam się do pierwszego z banków, które miałam zamiar odwiedzić. A był to ING.
Oddział niewielki w dzielnicy uniwersyteckiej, a ja tylko po ulotki i parę informacji, szybko pójdzie. Już byłam w ogródku już witałam się z gąską, aż tu przede mną wyrosły schody-niewiele ich, owszem 3 lub 4 ale tak skonstruowane, że bez podniesienia wózka nie ma szans wjechać. Wózek mój jest z tych większych i do lekkich nie należy, na moje szczęście napatoczył się znajomy słusznych rozmiarów, który pomógł mi wygrać bitwę. Gdy dotarłam na szczyt schodów przywitały mnie bardzo nieprzyjazne" drzwi, które nie łatwo było sforsować nawet nam obojgu. No ale udało się, znalazłam się w środku, podziękowałam znajomemu śpieszącego się do pracy i wreszcie mogłam uzyskać informacje w temacie kont. Po kilku minutach rozmowy, pożegnałam się i chciałam wyjść, tu na szczęście z drzwiami pomogła mi Pani, schody pokonałam już sama ale zjeżdżać jak wiadomo jest łatwiej niż wjeżdżać więc dałam radę.
Uffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
Następnie udałam się do BOŚ Banku-tu faktycznie płasko i wjechać się da bez problemu, choć drzwi też mało przyjazne no ale nie czepiajmy się. W drodze powrotnej postanowiłam zahaczyć o Alior bank, tam to już schodek na schodku na parterze (masakra) na szczęście pracownik banku pomógł mi z wózkiem, a potem do windy i już byłam na górze, udało się :) wreszcie dotarłam do pracownika, który zajmuje się kontami mnie interesującymi. Ale po tych przygodach miałam dość więc odpuściłam wizytę w kolejnych bankach ze schodami (polbank, millenium, etc).
Po co to piszę? Bo jestem wściekła! W tv w kółko imitowane są reklamy jakie to mamy wspaniałe, przyjazne banki otwarte na klienta. Czy aby na pewno? W żadnym nie było podjazdu, choćby maleńkiego, w przypadku ING widać było, że schodki z kostki, niedawno (zapewne w momencie gdy bank wynajął lokal) skonstruowane. Do tego duże i można by myśleć wygodne - w ogromem miejsca na choćby mały podjazd. No ale po co!? Matki z dziećmi i osoby na wózkach nie są mile widziane w bankach z tego co widać, a przecież nie zawsze jest możliwość zostawienia z kimś dziecka, że o "zostawieniu " niepełnosprawności nie wspomnę. Straszne to i przykre cholernie. Niech się te wszystkie banki comkną, o!
Oddział niewielki w dzielnicy uniwersyteckiej, a ja tylko po ulotki i parę informacji, szybko pójdzie. Już byłam w ogródku już witałam się z gąską, aż tu przede mną wyrosły schody-niewiele ich, owszem 3 lub 4 ale tak skonstruowane, że bez podniesienia wózka nie ma szans wjechać. Wózek mój jest z tych większych i do lekkich nie należy, na moje szczęście napatoczył się znajomy słusznych rozmiarów, który pomógł mi wygrać bitwę. Gdy dotarłam na szczyt schodów przywitały mnie bardzo nieprzyjazne" drzwi, które nie łatwo było sforsować nawet nam obojgu. No ale udało się, znalazłam się w środku, podziękowałam znajomemu śpieszącego się do pracy i wreszcie mogłam uzyskać informacje w temacie kont. Po kilku minutach rozmowy, pożegnałam się i chciałam wyjść, tu na szczęście z drzwiami pomogła mi Pani, schody pokonałam już sama ale zjeżdżać jak wiadomo jest łatwiej niż wjeżdżać więc dałam radę.
Uffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
Następnie udałam się do BOŚ Banku-tu faktycznie płasko i wjechać się da bez problemu, choć drzwi też mało przyjazne no ale nie czepiajmy się. W drodze powrotnej postanowiłam zahaczyć o Alior bank, tam to już schodek na schodku na parterze (masakra) na szczęście pracownik banku pomógł mi z wózkiem, a potem do windy i już byłam na górze, udało się :) wreszcie dotarłam do pracownika, który zajmuje się kontami mnie interesującymi. Ale po tych przygodach miałam dość więc odpuściłam wizytę w kolejnych bankach ze schodami (polbank, millenium, etc).
Po co to piszę? Bo jestem wściekła! W tv w kółko imitowane są reklamy jakie to mamy wspaniałe, przyjazne banki otwarte na klienta. Czy aby na pewno? W żadnym nie było podjazdu, choćby maleńkiego, w przypadku ING widać było, że schodki z kostki, niedawno (zapewne w momencie gdy bank wynajął lokal) skonstruowane. Do tego duże i można by myśleć wygodne - w ogromem miejsca na choćby mały podjazd. No ale po co!? Matki z dziećmi i osoby na wózkach nie są mile widziane w bankach z tego co widać, a przecież nie zawsze jest możliwość zostawienia z kimś dziecka, że o "zostawieniu " niepełnosprawności nie wspomnę. Straszne to i przykre cholernie. Niech się te wszystkie banki comkną, o!


















