Co jakiś czas ni z tego ni z owego spada na mnie jak grom myśl - kurcze jakie ja mam szczęście, bo co dzień dotykam nieba. Kiedy widzę uśmiechnięte oczy moich córek pełne miłości i zaufania czuje się niesamowicie zaszczycona, wyróżniona, bezgranicznie szczęśliwa - dotykam nieba. Kiedy przychodzi SMS od sasiadki, z pytaniem "jak żyjesz ?" nabrzmialy jej troską i nieudawanym zainteresowaniem wiem, ze mam fart. Kiedy więc zdarza się taki dzień z tych nielubianych, gdy wszystko jest nie tak, a co ma się zepsuć i co nie ma to i tak się zepsuje, szukam miejsca ustronnego, z dobrym widokiem " na górę " i patrzę i patrzę, wlewam w siebie ten obraz i staram się sobie przypomnieć co jest dla mnie tak na prawdę ważne i jak to jest gdy się czuje, ze dotyka się nieba. Nie, nie zawsze działa za dobrze by było, ale na codzienne kłopototrudnosci wystarczy.
Czego każdej i każdemu z Was życzę z całego serca.
Czego każdej i każdemu z Was życzę z całego serca.


















