Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.


Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.





Zdjęcie

jesienna zaduma o miłości i krotkich rozstaniach



Za oknem niby słonko, ale u nie jakiś dołek się pojawił. Nie, w sumie to nie dołek, tylko taka nostalgia. Może dlatego, że od kilku dni walczę z katarem, nie mogę oddychać i słaba jestem? A może dlatego, że znowu jestem słomianą wdową. Tzn, teraz czekam na męża.Już jedzie.... Miał tylko wrócić na noc i rano znowu w Polskę, ale w ostatniej chwili przesunęli wyjazd na za tydzień. Fajnie, nie znoszę nocy spędzanych bez niego. Bo ta nasza miłość, to taka trochę dziwna jest. Wiem, że jestem od niego uzależniona emocjonalnie i to nie jest zdrowe, ale nic na to nie poradzę. Trudno mi zasnąć bez niego, dlatego każdą taką noc( a jest ich coraz więcej) spędzam w pół śnie i zapaloną lampką. Gaszę ją dopiero rano, jak się robi widno. Podobno nie tylko ja tak mam, więc nie jest chyba ze mną najgorzej. Kompletnie nie potrafię sobie wyobrazić dłuższego rozstania z M. Pewnie dlatego jakiś czas temu tak mocno walczyłam o nas. Bo my jesteśmy takimi wariatami, że potrafimy kłócić się, używać słów, których bez nerwowego amoku w życiu byśmy nie użyli, wściekać się na siebie, straszyć wzajemnie rozstaniem, a później atmosfera się oczyszcza i kochamy się znowu :) Ostatnio (odpukać) coraz więcej jest ciepłych dni między nami. Może M. wreszcie zauważył, że tylko ja w niego wierzyłam, że tylko na mnie może liczyć, bo im lepiej prosperuje jego firma, tym więcej zawiści dookoła. A ci zawistni widza tylko, że ma pieniądze, ale już jego zmęczenia, stresu i masy nerwów nie widzą. Ja to widzę i martwię się o niego. Nie chce jednak, żeby rezygnował z firmy i tym samym ze swoich marzeń, tylko dlatego, że innym ludziom może to nie pasować. Haruje jak dziki łoś, bo to taki typ, że jak sam nie dopilnuje czegoś, to nie ma pewności, że będzie dobrze zrobione. Nie dosypia, czasami stres się kumuluje, ale... nigdy nie widziałam go szczęśliwszego, a kiedy on jest szczęśliwy, to ja też! na tym chyba polega miłość, prawda? Dlatego będę go wspierać, póki wystarczy mi sił. Nieważne czy dobrym słowem, czy załatwianiem papierkowych spraw, ale na pewno go nie zawiodę. Wiem, że robi to także dla mnie i dla O.



Ładnie to napisałaś!
:)
Piekne :)

Maj 2012

N P W Ś C P S
  12345
6789101112
13141516171819
20 212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze