No to się doczekałam
Uczę od marca i zastanawiałam się kiedy ktoś mi zaproponuje wyjazd na wycieczkę. Oczywiście zdarzyło się to w niezbyt dogodnym momencie i oczywiście w ostatniej chwili, ale w sumie fajnie było 
A było tak... W środę na progu szkoły czekały na mnie dwie wychowawczynie klas pierwszych. Patrząc na mnie błagalnie zapytały czy mogłabym pojechać z nimi na wycieczkę dwudniową, bo nie mają trzeciego opiekuna. NO to pytam "kiedy"? Odpowiedź: "jutro"
Hmmm, uświadomiłam sobie, że przy takim trybie pracy M., to ja nie ma co zrobić z O. Ale kobitki miały już gotową receptę. O. jedzie ze mną jako maskotka wycieczki. O. jak tylko się dowiedział co kombinuję, obraził się śmiertelnie, bo w czwartek miał iść ze swoją grupą do kina. To nic, że w sobotę był ze mną na dokładnie tej samej bajce!!W końcu mu powiedziałam, że to taki obóz przetrwania (w sumie niewiele się pomyliłam). Od razu zaczął przeżywać, że ekstra itp.
NO to wysłałam moich panów po śpiwór do marketu sportowego, bo nie miałam, a ja udałam się na rade ped. W domu byłam wieczorem, a rano wyjazd. O. spakował do plecaka tyle zabawek, ile tam weszło
Dla niego już sam przejazd autobusem był prawdziwą frajdą
A później jak się zaprzyjaźnił z gimnazjalistami, to tyle go widziałam. Już mi nikt nie powie, że mam maminsynka
Zwłaszcza, że najbardziej polubił taką jedną Madzię. Cały czas a to gdzieś z nią chodził, a to siedział w jej pokoju, a to tańczył z nią na dyskotece, razem piekli kiełbaski na ognisku. No świata poza nią nie widział!
Madzia to, Madzia tamto. Dobrze, że spał ze mną
W drodze powrotnej spał na kolanach u Madzi, a w domu stwierdził, że jak będzie duży i skończy szkołę, to się z nią ożeni
Ciekawe co na to jego przedszkolna dziewczyna Dominika?

Ale reasumując. Wycieczka się udała. Chyba tak to już jest, że jak się człowiek nastawi negatywnie (wcale nie chciało mi się jechać), to jest odwrotnie.I super!
A było tak... W środę na progu szkoły czekały na mnie dwie wychowawczynie klas pierwszych. Patrząc na mnie błagalnie zapytały czy mogłabym pojechać z nimi na wycieczkę dwudniową, bo nie mają trzeciego opiekuna. NO to pytam "kiedy"? Odpowiedź: "jutro"
Ale reasumując. Wycieczka się udała. Chyba tak to już jest, że jak się człowiek nastawi negatywnie (wcale nie chciało mi się jechać), to jest odwrotnie.I super!



















A Madzie to fajne są