Nie będę się dołować, chociaż powody by się znalazły
Synek poszedł dziś do przedszkola. Wczoraj w ramach przygotowań przedszkolnych zabrałam go na zakupy do Smyka. Musiałam kupić mu kapcie i spodnie, bo albo wyrósł, albo dziury na nogawkach porobił. Kupiłam mu ekstra dżinsy za prawie 80 zł, spodnie dresowe z Toy Story, kapcie do przedszkola z Zygzakiem no i bluzkę z obleśnym dinozaurem. Sam ją wybrał i tak się uparł, że nie miałam wyboru. Dziś rano więc upewniwszy się czy przygotowałam mu dinozaura, chętnie wstał do przedszkola. W szatni spotkaliśmy jego najlepszego przyjaciela - Bartusia z mamą. 3-miesięczny braciszek tego przyjaciela ma imię identyczne jak mój synek, a to dlatego, że wybierał je starszak. Chłopcy od razu poszli się bawić do swojej grupy, a ja z mamą Bartusia pogadałam jeszcze chwilkę.
Wczoraj byłam z dzieckiem na bilansie czterolatka. Ma 105 cm wzrostu i waży ponad 17 kg. Pięknie rozmawiał z lekarką i pielęgniarką. Wkurzył się tylko jak mu dotknęła siusiaka. Reakcja była taka: " ała! to boli" i mina nie pozwalająca na dalsze grzebanie w okolicach gatek. Po bilansie okazało się, że ma podejrzenie zeza, za wysokie ciśnienie no i wąski napletek. Tego ostatniego to się akurat spodziewałam, ale ciśnieniem jestem zaniepokojona. To może być od nerek lub serduszka. lekarka kazała nie panikować, bo tak mogło być dlatego, że młody przed wejściem do gabinetu biegał po korytarzu. Oby! Za tydzień idziemy na kontrole ciśnienia. Chyba kupię ciśnieniomierz wreszcie, bo sama mam z tym kłopoty
Niedawno wróciła z Francji moja T. Dała nam całą torbę podróżną słodyczy, wina, kaw, kakao itp. Będę gruba jak nic
No, ale wykorzystałam jej wpływ na mojego M. w kwestii kota. Bo jak wspominałam w pierwszym podejściu do bloga, mój syn i ja chcemy kota. Wakacyjna niania proponowała nam kotecki, które urodziły się u jej babci. Jeden jest taki jak chciałam, tzn. rudo - czarno - biały. jest cudny i wybrane przez moje dziecko imię Mruczuś bardzo do niego pasuje. Pozostało tylko przekonać M. Musze z nim poważnie pogadać, zanim kot dorośnie, bo starego kocura to ja nie chcę. Teraz, póki siedzę w domu mogłabym go (kota znaczy) nauczyć kultury i takich tam.
Mój telefon nadal milczy. Właściwie to milczy jeszcze bardziej niż do tej pory.... Powoli tracę nadzieję, ale nie poddaje się jeszcze.
Synek poszedł dziś do przedszkola. Wczoraj w ramach przygotowań przedszkolnych zabrałam go na zakupy do Smyka. Musiałam kupić mu kapcie i spodnie, bo albo wyrósł, albo dziury na nogawkach porobił. Kupiłam mu ekstra dżinsy za prawie 80 zł, spodnie dresowe z Toy Story, kapcie do przedszkola z Zygzakiem no i bluzkę z obleśnym dinozaurem. Sam ją wybrał i tak się uparł, że nie miałam wyboru. Dziś rano więc upewniwszy się czy przygotowałam mu dinozaura, chętnie wstał do przedszkola. W szatni spotkaliśmy jego najlepszego przyjaciela - Bartusia z mamą. 3-miesięczny braciszek tego przyjaciela ma imię identyczne jak mój synek, a to dlatego, że wybierał je starszak. Chłopcy od razu poszli się bawić do swojej grupy, a ja z mamą Bartusia pogadałam jeszcze chwilkę.
Wczoraj byłam z dzieckiem na bilansie czterolatka. Ma 105 cm wzrostu i waży ponad 17 kg. Pięknie rozmawiał z lekarką i pielęgniarką. Wkurzył się tylko jak mu dotknęła siusiaka. Reakcja była taka: " ała! to boli" i mina nie pozwalająca na dalsze grzebanie w okolicach gatek. Po bilansie okazało się, że ma podejrzenie zeza, za wysokie ciśnienie no i wąski napletek. Tego ostatniego to się akurat spodziewałam, ale ciśnieniem jestem zaniepokojona. To może być od nerek lub serduszka. lekarka kazała nie panikować, bo tak mogło być dlatego, że młody przed wejściem do gabinetu biegał po korytarzu. Oby! Za tydzień idziemy na kontrole ciśnienia. Chyba kupię ciśnieniomierz wreszcie, bo sama mam z tym kłopoty
Niedawno wróciła z Francji moja T. Dała nam całą torbę podróżną słodyczy, wina, kaw, kakao itp. Będę gruba jak nic
Mój telefon nadal milczy. Właściwie to milczy jeszcze bardziej niż do tej pory.... Powoli tracę nadzieję, ale nie poddaje się jeszcze.



















Pamiętaj, że Nadzieja umiera ostatnia