Jesień w pełni, chociaż kalendarzowe lato trwa. Dziecko już się nachodziło do przedszkola.... Przedszkolanka zadzwoniła do mnie po południu, żebym go zabrała do domu jeśli mogę, bo ma ponad 38 stopni gorączki. jak się okazało, praktycznie nic w przedszkolu nie zjadł, skarżył się na gardło i brzuszek. Zabrałam do domu, przebrałam z mokrych spodni (padało jak szliśmy od tramwaju),dałam pić, nurofen na zbicie tempki i po godzinie nawet zgłodniał. Z przychodnią na razie się wstrzymam, bo się boję, żeby nic gorszego nie złapał.
Szkoda mi go, bo uwielbia chodzić do przedszkola, ale co ja mogę. I na razie nie mogę się umówić na rozmowę w sprawie pracy, bo jestem uziemiona, ale to nic. Praca nie zając. Żeby tylko M. mi odpuścił trochę i tak nie naciskał, żebym wreszcie coś znalazła - ja pani magister po dwóch kierunkach od siedmiu boleści
On bardzo chce, żebym poszła na kasę do dużego marketu na T., który mieści się blisko domu. Według niego byłoby super, żeby sąsiedzi się za mnie śmiali, że wielka pani redaktor siedzi na kasie. Nie zrozumcie mnie źle: praca kasjerki to praca jak każda inna, ja te kobiety i tych facetów podziwiam, bo to jest przecież ciężka i niewdzięczna robota, tyle, że w naszym T. pracuje głównie okoliczna patologia (niestety łącznie z kierownictwem). Są oczywiście wyjątki, ale baaaardzo nieliczne. Sama byłam świadkiem jak "kierowniczka" chciała się bić z klientka, która do niej pyskowała. Porażka, naprawdę. Za nic nie mogę się przemóc, żeby tam pójść z cv. Wiem tez, że na dłuższa metę nie uszczęśliwi to mojego M., że w końcu i on zacznie się mnie wstydzić. Tęsknię za TV
To na 100% było to, w czym czułam się jak ryba w wodzie. Dlaczego nie można mieć z pracy i satysfakcji i pieniędzy, no?
Dobra, posmęciłam i już mi lepiej. Dzięki, Kiwi, że czytasz te moje wypociny :*
Szkoda mi go, bo uwielbia chodzić do przedszkola, ale co ja mogę. I na razie nie mogę się umówić na rozmowę w sprawie pracy, bo jestem uziemiona, ale to nic. Praca nie zając. Żeby tylko M. mi odpuścił trochę i tak nie naciskał, żebym wreszcie coś znalazła - ja pani magister po dwóch kierunkach od siedmiu boleści
Dobra, posmęciłam i już mi lepiej. Dzięki, Kiwi, że czytasz te moje wypociny :*



















A czytam z przyjemnością, lekkie masz pióro