Moja przygoda z błękitnym akwarium rozpoczęła się dokładnie rok temu w wakacje 2010, a więc stosunkowo niedawno. Z samą akwarystyką (słodkowodną) mam do czynienia o wiele dłużej, bo już jako dziecko byłem w posiadaniu 25 litrowego zbiorniczka z metalowymi ramami uszczelnionymi kitem szklarskim - tak to kiedyś wyglądało 
Rok temu trafiłem w sklepie na - wówczas nowość - malutkie kompletne akwaria morskie o pojemności 30 litrów. Fart chciał, że na nowość zrobili promocję i jeszcze przyjmując towar walnęli się i dodatkowo obniżyli cenę. W konsekwencji za zestaw, który kosztował wówczas około 300 zł zapłaciłem 150 więc jak tu nie brać
Jakieś 2-3 tygodnie paczuszka przeleżakowała w garażu, nie było jeszcze mebla, na którym miało to cudeńko stanąć.
Kilka miesięcy trwało zanim udało się zasiedlić ten mały baniaczek, nie obyło się bez problemów, nagłych zgonów części mieszkańców itp..., ale tego doświadcza każdy kto zaczyna swoją przygodę z morszczyzną. Niestety morskie akwarium nie jest łatwe w prowadzeniu a tym bardziej tak małe zbiorniki gdzie równowagę biologiczna bardzo łatwo zachwiać, trzeba zwracać uwagę na wiele czynników, głównie związanych z parametrami wody, stosunkowo niewielkie zaniedbania odbijają się na tym małym ekosystemie niekiedy w bardzo dramatyczny sposób.
Poniżej mały fragment życia w moim pierwszym zbiorniku morskim.
Rok temu trafiłem w sklepie na - wówczas nowość - malutkie kompletne akwaria morskie o pojemności 30 litrów. Fart chciał, że na nowość zrobili promocję i jeszcze przyjmując towar walnęli się i dodatkowo obniżyli cenę. W konsekwencji za zestaw, który kosztował wówczas około 300 zł zapłaciłem 150 więc jak tu nie brać
Jakieś 2-3 tygodnie paczuszka przeleżakowała w garażu, nie było jeszcze mebla, na którym miało to cudeńko stanąć.
Kilka miesięcy trwało zanim udało się zasiedlić ten mały baniaczek, nie obyło się bez problemów, nagłych zgonów części mieszkańców itp..., ale tego doświadcza każdy kto zaczyna swoją przygodę z morszczyzną. Niestety morskie akwarium nie jest łatwe w prowadzeniu a tym bardziej tak małe zbiorniki gdzie równowagę biologiczna bardzo łatwo zachwiać, trzeba zwracać uwagę na wiele czynników, głównie związanych z parametrami wody, stosunkowo niewielkie zaniedbania odbijają się na tym małym ekosystemie niekiedy w bardzo dramatyczny sposób.
Poniżej mały fragment życia w moim pierwszym zbiorniku morskim.
A w załączniku tak dla kontrastu pokazuję jak wyglądało to samo akwarium w okresie burzliwego dojrzewania. "Atak Glonów" jak sie patrzy
Na początku nawet bałem się, że coś jest nie tak, ale wszystko samo gładko przeszło.
Jako, że apetyt rośnie w miarę jedzenia dziś (po roku od uruchomienia powyższego akwarium) w domu stoi zbiornik 10 razy większy, ale o nim w kolejnych postach.


















