Skocz do zawartości


- - - - -

Jak rozmawiać z dzieckiem o adopcji.



Adopcja to szansa dla wielu dzieci na życie w rodzinach, gdzie będą kochane, akceptowane i ważne. Jeśli rodzice biologiczni nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb dziecka, tych fizycznych i emocjonalnych, mogą to zrobić rodzice adopcyjni. Jednak adopcja łączy się z wieloma problemami. Jednym z nich jest dylemat czy powiedzieć dziecku, o tym, że jest adoptowane? Jeśli tak, to kiedy i jak to powiedzieć by wszystkim oszczędzić cierpienia?

Mówić, czy nie? O tym, że należy mówić dzieciom, że są adoptowane nie mają wątpliwości wszyscy ci, którzy zajmują się profesjonalną pomocą rodzinom adopcyjnym. Dzieci powinny wiedzieć o tym, że są adoptowane po pierwsze dlatego, że ich przeszłość i fakt, że zostały przysposobione są częścią ich życia i elementem tożsamości, który mają prawo znać. Po drugie, prawda o tym, że ktoś jest adoptowany, prawie zawsze, prędzej czy później, wychodzi na jaw. Jeśli stanie się to w momencie, gdy ani rodzice adopcyjni, ani dziecko nie są przygotowani do uporania się z nią, ujawnienie jej powoduje znacznie głębsze i trudne do usunięcia urazy emocjonalne i zranienia.

Kiedy zacząć myśleć o problemie? O tym, jak powiemy dziecku, że jest adoptowane powinniśmy zacząć myśleć jeszcze zanim ostatecznie zdecydujemy się na adopcję. Innymi słowy w decyzji o adoptowaniu dziecka muszą być wkalkulowane problemy związane z uświadomieniem dziecku tego faktu. Problemy te, to emocjonalny ból dorosłych, którego w naturalny sposób pragną uniknąć. Ale chwilowe jego uniknięcie lub odwleczenie go w czasie, niczego nie zmienia, a wręcz pogarsza sprawę.

Im wcześniej tym lepiej. Im młodsze jest dziecko, tym łatwiej przyjmuje do wiadomości fakt, że jest adoptowane. Przyjmuje do wiadomości, oznacza tu tyle samo co osłuchuje się z tym określeniem, nie koniecznie rozumiejąc co ono oznacza. Małe dziecko nie posiada jeszcze schematów i obciążeń związanych z tym słowem, to znaczy nie kojarzy mu się ono negatywnie. Im wcześniej je z nim zaznajomimy, tym większy będziemy mieli wpływ na to, jak będzie je rozumiało. Do dziecka w wieku niemowlęcym można mówić w ten sposób: „jesteś naszym kochanym adoptowanym synkiem, jesteś naszą śliczną adoptowaną córeczką”. Mówiąc tak pomagamy dziecku oswoić się z tym słowem i sami oswajamy się z mówieniem prawdy, trenujemy to by nie być zaskoczonym i zszokowanym, gdy trzeba będzie to powiedzieć, bo dziecko zapyta skąd się wzięło, jak się rodziło itp. Takie pytania pojawiają się niespodziewanie. Do ich zadania może skłonić dziecko jakaś bajka, film, obrazek, pojawienie się nowego dziecka w bliższej lub dalszej rodzinie. Trzeba też być przygotowanym na pytanie „co to znaczy adoptowana, adoptowany”. Prawda o tym, że inna mama urodziła dziecko, a inna je pokochała i bardzo go pragnęła, jest trudna do wypowiedzenia, ale wypowiedzenie jej raz na zawsze odrzuca pokusę kłamstw i niedomówień, które mszczą się na rodzicach i dzieciach w niewyobrażalny sposób.

Poczucie winy. Rodzice adopcyjni często mają poczucie winy, gdy myślą o przeszłości dziecka i o tym, w jaki sposób znalazło się ono w ich rodzinie. Odczuwają coś w rodzaju wstydu, za dorosłych, którzy nie chcieli lub nie mogli należycie wypełniać swoich ról rodzicielskich. Powiedzenie dziecku, że jest adoptowane powinno przebiegać w radosnej atmosferze. Dziecko powinno to usłyszeć jako radosną nowinę. Główny akcent w rozmowie o adopcji powinien być położony na radość z faktu, że się spotkaliśmy, że jesteśmy razem, że dziecko znalazło nas, a my jego. Chodzi o to, by dziecko poczuło, że adopcja to coś pozytywnego, wyróżnienie, a nie powód do czucia się gorszym.

Pytania i odpowiedzi. Problemu adopcji nie da się załatwić w ciągu jednej rozmowy. Trzeba być przygotowanym na to, że dziecko często będzie wracało do tematu. Może zdarzyć się i tak, że będzie chciało dowiedzieć się czegoś o swoich naturalnych rodzicach. Ważne jest, by wiedzieć, że potrzeba nawiązania kontaktu z naturalnymi rodzicami nie jest oznaką sprzeciwu wobec rodziców adopcyjnych i nie jest skierowana przeciw nim. Potrzeba ta pojawia się głównie u dzieci, które zostały adoptowane na tyle późno, że pamiętają swoją przeszłość. Nie ma uniwersalnych odpowiedzi na pytania o adopcję, jedno jest pewne i uniwersalne: na pytania takie trzeba od początku udzielać odpowiedzi zgodnych z prawdą. Odpowiadając dziecku na pytania, nie trzeba od razu wyjaśniać sprawy od A do Z. To co mówimy może być dla dziecka dziwne, niepojęte i trudne do przyjęcia. Dziecko musi oswoić się z tym co już usłyszało zanim zapyta o coś jeszcze. Poczekajmy, aż zrobi to samo, bądźmy otwarci i mówmy prawdę, zapewniając je jednocześnie, że jesteśmy razem i tak będzie zawsze.

Niepokój czy strach? Rozmowy o adopcji nie są łatwe i stają się trudniejsze im dłużej odsuwamy je od siebie. Początkowo ukrywanie prawdy wydaje się być dobrym rozwiązaniem, ale są to tylko pozory. Z czasem w rodzicach adopcyjnych narasta strach co się stanie, gdy dziecko spyta o coś, na co nie będą w stanie odpowiedzieć? Co będzie, gdy dziecko sąsiadów podczas sprzeczki na podwórku wykrzyczy ich dziecku, że jest adoptowane?? Czym skończą się badania medyczne, które z jakichś przyczyn trzeba będzie przeprowadzić? Wreszcie pojawia się problem Jak powiedzieć prawdę, gdy tak długo się kłamało? Niepokój związany z rozmowami o adopcji maleje z czasem, bo każda taka rozmowa to krok do przodu, to wspieranie dziecka i pomaganie sobie nawzajem. Mądre rozmowy o adopcji sprawiają, że jesteśmy silniejsi. Strach związany z ukrywaniem prawdy narasta z czasem i w końcu staje się trudny do zniesienia, a napięcie, które powoduje wpływa niszcząco na relacje w rodzinie.

Prawda nie w porę. Najgorsze co może spotkać dziecko adoptowane, to dowiedzenie się o tym w niespodziewanym momencie od osób trzecich. Taka informacja to szok, który powoduje, że wali się cały emocjonalny świat tej osoby. Cierpienie, jakie się wówczas przeżywa jest nieporównywalnie większe od dyskomfortu i trudności związanych ze stopniowym oswajaniem się z prawdą o adopcji, usłyszaną od najbliższych osób, podaną w atmosferze radości, miłości i akceptacji. Nastolatek lub osoba dorosła, która dowiaduje się, że została adoptowana czuje się oszukana i to podwójnie. Raz przez swoich prawdziwych rodziców, drugi raz przez tych, którzy ją przysposobili. W takiej sytuacji adopcja, która jest przecież wygraną z przeciwnościami losu, nabiera wymiaru osobistej tragedii, nieszczęścia, które trudno unieść i z którym odechciewa się żyć.

Adoptowane dzieci są szczęśliwe i ich szczęścia nie zakłóca wiedza o tym, że ktoś inny je urodził, a ktoś inny pokochał. Każdą prawdę można przyjąć, z każdą się pogodzić i z każdą żyć, jeśli tylko dotrze do nas w porę i przekażą ją nam właściwi ludzie.

Małgorzata Gruszka, psycholog