<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0">
<channel>
	<title>Artykuły</title>
	<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html</link>
	<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 22:27:27 +0000</pubDate>
	<ttl>43200</ttl>
	<description>Manage articles</description>
	<item>
		<title>Twoje dziecko i prezenty</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/twoje-dziecko-i-prezenty-r30</link>
		<description><![CDATA[Okres przedświąteczny to czas, w którym obdarowywanie dzieci prezentami sprawia nam dorosłym najwięcej przyjemności. No właśnie: pierwsze pytanie, na które trzeba sobie wówczas odpowiedzieć jest takie: czy kupując kolejną zabawkę sprawiamy przyjemność dzieciom, czy sobie. Nie ma nic złego w tym, że obdarowywanie dzieci cieszy nas samych, pod warunkiem, że w tym co robimy zachowujemy umiar i równowagę.<br />
 <br />
Dawanie, wyrazem miłości. Jednym ze sposobów okazywania miłości jest dawanie. Nie chodzi jednak o dawanie przedmiotów, choć i to ma znaczenie. Ważniejsze od dawania przedmiotów jest dawanie siebie, swojego czasu i obecności. Małe dziecko jeszcze tego nie wie i to od nas zależy z czym skojarzy i po czym będzie rozpoznawało, że jest kochane. Dzieci zbyt często obdarzane różnego rodzaju podarkami skojarzą miłość właśnie z nimi, właśnie z tym, że coś dostają, dostają nie kogoś, ale coś. To my dorośli możemy pokazać im, że nie to jest najważniejsze, że jest coś ważniejszego, na co zawsze mogą liczyć. Przykładając to wszystko do świąt, ważniejsze i cenniejsze jest wspólne ubranie choinki niż leżące pod nią góry prezentów. Wszyscy kochamy dostawać prezenty, rozpakowywać je i z niecierpliwością sprawdzać co jest w środku. Od nas zależy czy nasze dzieci będą czekały na wspólne święta, czy tylko na zabawki spod choinki. Wspólne święta to wiele wykonywanych razem czynności, czynności odświętnych i niezwykłych. Zabawki spod choinki prawdopodobnie nie przetrwają do następnej gwiazdki. Wspomnienia wspólnych chwil spędzonych w kuchni, przy stole, na zakupach i na spacerze pozostaną w dzieciach przez lata i zostaną przekazane następnym pokoleniom.<br />
 <br />
Jak będziesz grzeczny... Dawanie świątecznych prezentów jest często wyrazem naszej niekonsekwencji wobec maluchów. Często bywa tak, że przez okrągły rok słyszą one „jak będziesz grzeczny, Mikołaj przyniesie ci prezent, przyjdzie do ciebie dzieciątko, aniołek włoży coś pod choinkę”. Tymczasem, to co mówimy nie ma sensu, po pierwsze dlatego, że „grzeczny” oznacza wszystko i nic, jest tak ogólne, że dziecko rozumie tyle, że ma spełniać wszystkie oczekiwania dorosłych. Bezsensowność takich informacji polega też na tym, że żadne dziecko nie jest w stanie być grzecznym przez cały okrągły rok. Nawet jeśli naszą obietnicę zawęzimy do jakiegoś konkretnego zachowania, którego chcemy dziecko oduczyć (na przykład „jak nie będziesz przezywał siostry) to i tak powstrzymanie się od tego przez 365 dni, jest niewykonalne. Mówienie czegoś takiego dziecku nie ma sensu z jeszcze jednego powodu, mianowicie dlatego, że i tak dostanie ono swoje upominki, a dostanie je, bo dorośli nie zrezygnują z przyjemności kupienia mu prezentów i patrzenia jak cieszy się nimi. Tradycja obdarowywania dzieci prezentami pod koniec roku jest tak stara i tak głęboko zakorzeniona w nas wszystkich, że manipulowanie nią w celach wychowawczych nie ma sensu. Nie warto łączyć tego z byciem grzecznym lub nie, tym bardziej, że sami nie jesteśmy idealni, a Mikołaj i dzieciątko i o nas nie zapominają...<br />
 <br />
Wybierz sobie prezent. Niektórzy rodzice pozwalają dzieciom wybierać w sklepie z zabawkami to, co chcą znaleźć pod choinką. Dla malucha to ciężka próba. Wybrać może jedną zabawkę, a zrezygnować musi z całej reszty, która jest równie fajna i pociągająca. Znając zainteresowania i upodobania dziecka lepiej zrobić mu niespodziankę i samemu wybrać prezent. Łatwiej cieszyć się jedną rzeczą, którą się dostaje, nie widząc całej reszty, które można by mieć. Nie każde dziecko jest na tyle dojrzałe, by umieć wybrać coś jednego i cieszyć się tym, nie myśląc o pozostałej zawartości sklepowych półek. Zdarza się i tak, że dziecko dużo wcześniej wypatrzy sobie jakąś zabawkę i konsekwentnie powtarza, że chciałoby ją mieć. Gwiazdka jest wówczas wspaniałą okazją do nauczenia dziecka czekania na spełnienie marzeń.<br />
 <br />
Im mniej, tym lepiej. Często narzekamy, że nasze dzieci nie cenią tego, co dostają: zabawki po prostu palą im się w rękach, rzucają je byle gdzie, szybko się nimi nudzą i porzucają. Dlaczego tak robią? Bo mają ich na tyle dużo, dostają je na tyle często, że dbanie i troszczenie się o nie wydaje im się czymś dziwnym. Zabawki po prostu nie kojarzą im się z czymś trwałym, nie traktują ich jak coś, czym długo będą się bawić i cieszyć.<br />
Dobrze, że minęły już czasy, w których jedna tekturowa gra planszowa znaleziona pod choinką musiała starczyć na cały rok i starczała nie tylko na rok, ale na długie lata, bo wszyscy starali się jej nie zachlapać, nie pozaginać i nie pogubić pionków. W powodzi wszelkiego dobra warto próbować uczyć dzieci cenienia i szanowania tego, co mają. Zbyt dużo zabawek pod choinką i zbyt dużo ich na co dzień sprawia, że stają się czymś oczywistym, czymś co się ma, a nie czymś co jest okazyjne i czym można się cieszyć.  <br />
Małgorzata Gruszka, psycholog]]></description>
		<pubDate>Thu, 15 Dec 2011 20:15:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">9b8619251a19057cff70779273e95aa6</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak odkrywać i rozwijać zdolności i talenty dzi...</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-odkrywac-i-rozwijac-zdolnosci-i-talenty-dzi-r29</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'><span style='font-size: 12px;'>Odkrywanie uzdolnień i talent&#243;w malucha.</span></strong><span style='font-size: 12px;'>Każde dziecko posiada pewne predyspozycje, to znaczy możliwości rozwoju w r&#243;żnych sferach. Rozw&#243;j zdolności i talent&#243;w dziecka wymaga, po pierwsze zauważenia ich, po drugie ciągłej i umiejętnej stymulacji. To pierwsze zadanie należy przede wszystkim do rodzic&#243;w. To oni są świadkami reakcji dziecka na propozycje r&#243;żnych zabaw, to oni widzą, kt&#243;re aktywności podejmuje ono chętniej, a do kt&#243;rych trzeba je zachęcać. Co zrobić, aby wykryć uzdolnienia i talenty dziecka? Wykrywanie ich odbywa się w procesie obserwacji go w trakcie zabaw realizowanych wsp&#243;lnie i tych kt&#243;rymi dziecko samo wypełnia sobie czas. Obserwacje dziecka będą bardziej owocne im większa będzie r&#243;żnorodność proponowanych zabaw. Najważniejsze jest to, by pokazać dziecku jak wiele rzeczy może robić, z jak wielu aktywności może wybrać te, w kt&#243;rych okaże się najlepsze. Aby zobaczyć w czym twoje dziecko jest dobre, lepsze, utalentowane lub wybitne, proponuj mu jak najszersze spektrum aktywności. Pokaż, jak fajne i przyjemne jest obcowanie z książkami (oglądanie ich, słuchanie, jak ktoś czyta, układanie opis&#243;w do obrazk&#243;w itp.). Starsze dziecko możesz zachęcać do zabaw słowami: poszukiwanie rym&#243;w, układanie zagadek, wymienianie sł&#243;w na daną literę, łańcuszki słowne (podawanie słowa na ostatnią literę usłyszanego wyrazu), układanie rymowanek, opowiadanie bajek, streszczanie oglądanych film&#243;w itp. Nie b&#243;j się liczb, one też są sposobem na wiele ciekawych zabaw. Przeliczajcie z dzieckiem r&#243;żne rzeczy: klocki, mijane domy, samochody, drzewa, bawcie się w sklep z prawdziwymi monetami, proś dziecko o podawanie określonej liczby przedmiot&#243;w itp. Zabawy plastyczne często kojarzą się rodzicom z bałaganem i brudem, ale można je zorganizować tak, by nie były kłopotliwe. Z młodszym dzieckiem baw się masą solną, kisielem, żelem do włos&#243;w, pianką do golenia, piaskiem itp. Rysujcie r&#243;żne wzory na tacy lub talerzu z pianką, piaskiem lub ryżem. Spr&#243;bujcie zrobić coś z masy solnej. Kup modelinę, plastelinę i obserwuj jak dziecko się nimi bawi, czy chętnie naśladuje ciebie, czy ma własne pomysły na przyozdabianie figurek, ozd&#243;b na choinkę, wazonik&#243;w itp. Zdolności malarskie dziecka na pewno nie ujdą twojej uwadze, jeśli pozwolisz mu je ujawnić podczas bazgrania kredkami, malowania palcami, zabaw z pędzlem na dużych arkuszach szarego papieru. W rozwoju dziecka bardzo ważną rolę odgrywa świat dźwięk&#243;w. Zatroszcz się o to, by słyszało coś więcej, niż muzyka płynąca z radia, czy telewizora. Słuchajcie razem piosenek dla dzieci, opracowanej dla nich muzyki symfonicznej, bajek muzycznych itp. Obserwuj czy dziecko wystukuje rytm, czy nuci usłyszane melodie, czy chętnie obcuje z muzyką. Bawcie się instrumentami muzycznymi. Rozwijaj wrażliwość dziecka na r&#243;żne dźwięki: muzykę, śpiew ptak&#243;w, szum morza i lasu. </span><br />
 <br />
<span style='font-size: 12px;'><strong class='bbc'>Pozw&#243;l być tw&#243;rczym</strong>.</span><span style='font-size: 12px;'> Wyobraźnia dziecka, w odr&#243;żnieniu od naszej, nie jest zdominowana przez schematy. My w każdym rysunku doszukujemy się czegoś, co już znamy. Postaraj się nie nazywać rysunk&#243;w dziecka według swoich schemat&#243;w, nie m&#243;w: jakie ładne zwierzątko, jaki dziwny domek, a co to za kwiatek. Zapytaj lepiej: co to jest, co tu narysowałeś, opowiedz mi o tym. Nie krytykuj rysunk&#243;w dziecka za brak proporcji, dziwne kolory czy dziwne rozmieszczenie element&#243;w. Nie m&#243;w: dlaczego taka duża głowa, czemu ręce są takie długie, a gdzie ten domek ma drzwi, czemu ten kot nie ma ogona. Pozw&#243;l dziecku na puszczanie wodzy fantazji, na schematy przyjdzie jeszcze czas.</span><br />
 <br />
<span style='font-size: 12px;'><strong class='bbc'>Nic na siłę</strong>.</span><span style='font-size: 12px;'> Rozwijanie zdolności i talent&#243;w dziecka musi mieć odpowiedni cel, a jest nim rozwijanie realnych zdolności i talent&#243;w, a nie tych, kt&#243;re pragniemy zobaczyć w dziecku. Małe dzieci z natury interesują się wieloma aktywnościami, wykonują je chętnie, często sprawniej, szybciej i lepiej, niż się tego spodziewamy. Nie zawsze jest to świadectwem wybitnych zdolności czy talent&#243;w. Trzeba też uważać na etykietowanie zdolności dziecka. Chodzi o to, by nieświadomie nie definiować go jedną cechą, jedną zdolnością, kt&#243;ra rzuciła nam się w oczy. Jeśli wszyscy członkowie rodziny i znajomi będą słyszeli ciągle, że ono pięknie rysuje, pięknie tańczy lub śpiewa, dziecko zacznie identyfikować się tylko z tą zdolnością. Zacznie to robić, bo będzie wiedziało, że za to właśnie chwalą i cenią je dorośli, że to właśnie im się podoba. Rozsądne wspomaganie rozwoju dziecka polega na wspieraniu go we wszystkim, a nie tylko w tym, w czym jest lub wydaje się być najlepsze. Warto się też zastanowić, czy nie poszukujemy w dziecku własnych zdolności, tych zrealizowanych i tych, kt&#243;re się zmarnowały. Wprawdzie m&#243;wi się że nie daleko pada jabłko od jabłoni, ale zdolności dziecka nie muszą odzwierciedlać zdolności rodzic&#243;w.</span><br />
 <br />
<strong class='bbc'><span style='font-size: 12px;'>Inwestycja w talent. </span></strong><span style='font-size: 12px;'>Zadaniem rodzic&#243;w jest wykrycie potencjalnych możliwości dziecka. Określenie, czy możliwości te są talentem, należy do specjalist&#243;w zajmujących się kształceniem dzieci z uzdolnieniami. Nauczyciel gry na fortepianie określa, czy warto zainwestować w lekcje z danym dzieckiem. Pani od plastyki zaproponuje dziecku dodatkowe zajęcia, jeśli stwierdzi, że warto szczeg&#243;lnie zająć się rozwijaniem u niego zdolności plastycznych. Na dodatkowe zajęcia z języka obcego, kierujemy dziecko, gdy ktoś potwierdzi, że to ma sens. Inwestycja w talent nie zawsze się zwraca. Dzieje się tak dlatego, że talent to niewielka część sukcesu, całą resztę stanowi ciężka i systematyczna praca, na kt&#243;rą często brakuje sił dziecku i rodzinie. Zapisywanie dziecka na zajęcia dodatkowe w wieku przedszkolnym jest dobrym pomysłem pod warunkiem, że samo chce w nich uczestniczyć, że nie jest ich zbyt dużo i że nie oczekujemy wymiernych efekt&#243;w. Granie na skrzypcach, malowanie, uprawianie sportu czy taniec mogą okazać się fascynacją, kt&#243;ra minie i nie wpłynie zasadniczo na p&#243;źniejsze życie dziecka.</span><br />
<em class='bbc'><span style='font-size: 12px;'>Małgorzata Gruszka, psycholog</span></em>]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 07:49:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">d1f491a404d6854880943e5c3cd9ca25</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak rozmawiać z dzieckiem o adopcji.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-rozmawiac-z-dzieckiem-o-adopcji-r28</link>
		<description><![CDATA[Adopcja to szansa dla wielu dzieci na życie w rodzinach, gdzie będą kochane, akceptowane i ważne. Jeśli rodzice biologiczni nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb dziecka, tych fizycznych i emocjonalnych, mogą to zrobić rodzice adopcyjni. Jednak adopcja łączy się z wieloma problemami. Jednym z nich jest dylemat czy powiedzieć dziecku, o tym, że jest adoptowane? Jeśli tak, to kiedy i jak to powiedzieć by wszystkim oszczędzić cierpienia?<br />
<br />
M&#243;wić, czy nie? O tym, że należy m&#243;wić dzieciom, że są adoptowane nie mają wątpliwości wszyscy ci, kt&#243;rzy zajmują się profesjonalną pomocą rodzinom adopcyjnym. Dzieci powinny wiedzieć o tym, że są adoptowane po pierwsze dlatego, że ich przeszłość i fakt, że zostały przysposobione są częścią ich życia i elementem tożsamości, kt&#243;ry mają prawo znać. Po drugie, prawda o tym, że ktoś jest adoptowany, prawie zawsze, prędzej czy p&#243;źniej, wychodzi na jaw. Jeśli stanie się to w momencie, gdy ani rodzice adopcyjni, ani dziecko nie są przygotowani do uporania się z nią, ujawnienie jej powoduje znacznie głębsze i trudne do usunięcia urazy emocjonalne i zranienia.<br />
<br />
Kiedy zacząć myśleć o problemie? O tym, jak powiemy dziecku, że jest adoptowane powinniśmy zacząć myśleć jeszcze zanim ostatecznie zdecydujemy się na adopcję. Innymi słowy w decyzji o adoptowaniu dziecka muszą być wkalkulowane problemy związane z uświadomieniem dziecku tego faktu. Problemy te, to emocjonalny b&#243;l dorosłych, kt&#243;rego w naturalny spos&#243;b pragną uniknąć. Ale chwilowe jego uniknięcie lub odwleczenie go w czasie, niczego nie zmienia, a wręcz pogarsza sprawę.<br />
<br />
Im wcześniej tym lepiej. Im młodsze jest dziecko, tym łatwiej przyjmuje do wiadomości fakt, że jest adoptowane. Przyjmuje do wiadomości, oznacza tu tyle samo co osłuchuje się z tym określeniem, nie koniecznie rozumiejąc co ono oznacza. Małe dziecko nie posiada jeszcze schemat&#243;w i obciążeń związanych z tym słowem, to znaczy nie kojarzy mu się ono negatywnie. Im wcześniej je z nim zaznajomimy, tym większy będziemy mieli wpływ na to, jak będzie je rozumiało. Do dziecka w wieku niemowlęcym można m&#243;wić w ten spos&#243;b: &#8222;jesteś naszym kochanym adoptowanym synkiem, jesteś naszą śliczną adoptowaną c&#243;reczką&#8221;. M&#243;wiąc tak pomagamy dziecku oswoić się z tym słowem i sami oswajamy się z m&#243;wieniem prawdy, trenujemy to by nie być zaskoczonym i zszokowanym, gdy trzeba będzie to powiedzieć, bo dziecko zapyta skąd się wzięło, jak się rodziło itp. Takie pytania pojawiają się niespodziewanie. Do ich zadania może skłonić dziecko jakaś bajka, film, obrazek, pojawienie się nowego dziecka w bliższej lub dalszej rodzinie. Trzeba też być przygotowanym na pytanie &#8222;co to znaczy adoptowana, adoptowany&#8221;. Prawda o tym, że inna mama urodziła dziecko, a inna je pokochała i bardzo go pragnęła, jest trudna do wypowiedzenia, ale wypowiedzenie jej raz na zawsze odrzuca pokusę kłamstw i niedom&#243;wień, kt&#243;re mszczą się na rodzicach i dzieciach w niewyobrażalny spos&#243;b.<br />
<br />
Poczucie winy. Rodzice adopcyjni często mają poczucie winy, gdy myślą o przeszłości dziecka i o tym, w jaki spos&#243;b znalazło się ono w ich rodzinie. Odczuwają coś w rodzaju wstydu, za dorosłych, kt&#243;rzy nie chcieli lub nie mogli należycie wypełniać swoich r&#243;l rodzicielskich. Powiedzenie dziecku, że jest adoptowane powinno przebiegać w radosnej atmosferze. Dziecko powinno to usłyszeć jako radosną nowinę. Gł&#243;wny akcent w rozmowie o adopcji powinien być położony na radość z faktu, że się spotkaliśmy, że jesteśmy razem, że dziecko znalazło nas, a my jego. Chodzi o to, by dziecko poczuło, że adopcja to coś pozytywnego, wyr&#243;żnienie, a nie pow&#243;d do czucia się gorszym.<br />
<br />
Pytania i odpowiedzi. Problemu adopcji nie da się załatwić w ciągu jednej rozmowy. Trzeba być przygotowanym na to, że dziecko często będzie wracało do tematu. Może zdarzyć się i tak, że będzie chciało dowiedzieć się czegoś o swoich naturalnych rodzicach. Ważne jest, by wiedzieć, że potrzeba nawiązania kontaktu z naturalnymi rodzicami nie jest oznaką sprzeciwu wobec rodzic&#243;w adopcyjnych i nie jest skierowana przeciw nim. Potrzeba ta pojawia się gł&#243;wnie u dzieci, kt&#243;re zostały adoptowane na tyle p&#243;źno, że pamiętają swoją przeszłość. Nie ma uniwersalnych odpowiedzi na pytania o adopcję, jedno jest pewne i uniwersalne: na pytania takie trzeba od początku udzielać odpowiedzi zgodnych z prawdą. Odpowiadając dziecku na pytania, nie trzeba od razu wyjaśniać sprawy od A do Z. To co m&#243;wimy może być dla dziecka dziwne, niepojęte i trudne do przyjęcia. Dziecko musi oswoić się z tym co już usłyszało zanim zapyta o coś jeszcze. Poczekajmy, aż zrobi to samo, bądźmy otwarci i m&#243;wmy prawdę, zapewniając je jednocześnie, że jesteśmy razem i tak będzie zawsze.<br />
<br />
Niepok&#243;j czy strach? Rozmowy o adopcji nie są łatwe i stają się trudniejsze im dłużej odsuwamy je od siebie. Początkowo ukrywanie prawdy wydaje się być dobrym rozwiązaniem, ale są to tylko pozory. Z czasem w rodzicach adopcyjnych narasta strach co się stanie, gdy dziecko spyta o coś, na co nie będą w stanie odpowiedzieć? Co będzie, gdy dziecko sąsiad&#243;w podczas sprzeczki na podw&#243;rku wykrzyczy ich dziecku, że jest adoptowane?? Czym skończą się badania medyczne, kt&#243;re z jakichś przyczyn trzeba będzie przeprowadzić? Wreszcie pojawia się problem Jak powiedzieć prawdę, gdy tak długo się kłamało? Niepok&#243;j związany z rozmowami o adopcji maleje z czasem, bo każda taka rozmowa to krok do przodu, to wspieranie dziecka i pomaganie sobie nawzajem. Mądre rozmowy o adopcji sprawiają, że jesteśmy silniejsi. Strach związany z ukrywaniem prawdy narasta z czasem i w końcu staje się trudny do zniesienia, a napięcie, kt&#243;re powoduje wpływa niszcząco na relacje w rodzinie.<br />
<br />
Prawda nie w porę. Najgorsze co może spotkać dziecko adoptowane, to dowiedzenie się o tym w niespodziewanym momencie od os&#243;b trzecich. Taka informacja to szok, kt&#243;ry powoduje, że wali się cały emocjonalny świat tej osoby. Cierpienie, jakie się w&#243;wczas przeżywa jest niepor&#243;wnywalnie większe od dyskomfortu i trudności związanych ze stopniowym oswajaniem się z prawdą o adopcji, usłyszaną od najbliższych os&#243;b, podaną w atmosferze radości, miłości i akceptacji. Nastolatek lub osoba dorosła, kt&#243;ra dowiaduje się, że została adoptowana czuje się oszukana i to podw&#243;jnie. Raz przez swoich prawdziwych rodzic&#243;w, drugi raz przez tych, kt&#243;rzy ją przysposobili. W takiej sytuacji adopcja, kt&#243;ra jest przecież wygraną z przeciwnościami losu, nabiera wymiaru osobistej tragedii, nieszczęścia, kt&#243;re trudno unieść i z kt&#243;rym odechciewa się żyć.<br />
<br />
<strong class='bbc'>Adoptowane dzieci są szczęśliwe i ich szczęścia nie zakł&#243;ca wiedza o tym, że ktoś inny je urodził, a ktoś inny pokochał. Każdą prawdę można przyjąć, z każdą się pogodzić i z każdą żyć, jeśli tylko dotrze do nas w porę i przekażą ją nam właściwi ludzie.</strong><br />
 <br />
<em class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</em>]]></description>
		<pubDate>Fri, 04 Nov 2011 09:33:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">76dc611d6ebaafc66cc0879c71b5db5c</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak oswoić dziecko z lekarzem, chorobą i bólem.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-oswoic-dziecko-z-lekarzem-choroba-i-bolem-r27</link>
		<description><![CDATA[<span style='font-size: 14px;'><span style='font-family: Times New Roman'><span style='color: #000000'><strong class='bbc'>Maluchy i b&#243;l</strong>. Choroby i b&#243;l to element naszego życia. Niekt&#243;rzy doświadczają ich w mniejszym, inni w większym stopniu, ale nikomu nie udaje się ich uniknąć. Od b&#243;lu, chor&#243;b i zabieg&#243;w medycznych nie da się uchronić naszych dzieci. Można je na to odpowiednio przygotować. Najmłodszych dzieci nie da się uprzedzić o tym co i w jaki spos&#243;b będzie robione, podczas badania czy zabiegu. Kilkumiesięczne dzieci rozpoznają emocje malujące się na twarzach rodzic&#243;w i przejmują je od nich. Idąc z niemowlęciem na szczepienie najważniejsze co możemy zrobić, to pom&#243;c mu przez to przejść przemawiając do niego wolno i uspokajająco. Sam zastrzyk trwa kr&#243;tką chwilę i będzie o wiele łatwiejszy do zniesienia, jeśli dziecko poczuje, że jest bezpieczne, jest przy nim mama, m&#243;wi spokojnie, ma spokojną twarz i uśmiecha się tak jak w domu. Dzieci często boją się r&#243;żnych rzeczy, bo czują, że dorośli też się boją. Idąc na zastrzyk z dzieckiem rocznym, dwu lub trzyletnim, wypełnij czas oczekiwania w kolejce czymś przyjemnym. Weź ulubioną zabawkę dziecka, kolorowankę, książeczkę itp. Nie wpatruj się z niepokojem w drzwi gabinetu. Kr&#243;tkotrwały b&#243;l jest mniej uciążliwy od długotrwałego strachu przed b&#243;lem. Podczas  robienia zastrzyku staraj się odwr&#243;cić uwagę dziecka od tego, co się dzieje. Zaraz po nim przytul i pochwal dziecko, nawet jeśli płakało. Jeśli wiesz, że twoje dziecko jest nerwowe, będzie szarpać się i wyrywać, postaraj się by trwało to możliwie jak najkr&#243;cej. Weź ze sobą kogoś, kto od razu je przytrzyma i wszystko szybko się skończy. Odwlekanie w czasie przykrego zabiegu tylko pogarsza sprawę.<br />
<br />
<strong class='bbc'>Rozmowy o b&#243;lu z dziećmi w wieku przedszkolnym</strong>. Kilkulatki są ciekawe świata i zazwyczaj nie boją się nowych doświadczeń, pod warunkiem, że sami im tego nie sugerujemy. Z dziećmi w tym wieku można już rozmawiać o tym co ich czeka. Im więcej wiedzą, tym bardziej czują się bezpieczne. Przygotowując dziecko na pobieranie krwi, dobrze jest wytłumaczyć mu co to jest krew, pokazać ją na jakimś obrazku, a także powiedzieć, że będzie ciekawie, bo po raz pierwszy będzie mogło zobaczyć swoją krew. Nie należy m&#243;wić o wbijaniu igły w żyłę, ale o tym, że pani delikatnie ukłuje i nabierze trochę krwi do strzykawki. Jeśli jest na to czas, starajmy się nastawić dziecko pozytywnie do zabiegu, znajdźmy jakiś element pozytywny całej operacji, przedstawmy go dziecku tak, by zachęcić go do udziału w zabiegu. Jeśli zaboli, można powiedzieć: &#8222;czasami coś boli, ale można to przeżyć, prawda?, zastrzyk bolał chwilę, ale za to gardło przestanie cię boleć&#8221;.<br />
Opisuj dziecku czekające je zabiegi tak, jak chciałabyś żeby ci je opisywali. Rozmawiaj z dzieckiem tak, jak chciałabyś, żeby z tobą rozmawiał lekarz.<br />
<br />
<strong class='bbc'>Dentysta.</strong> Leczenie zęb&#243;w to jedna z największych przykrości jaka spotyka dzieci, kt&#243;re nie mają szczeg&#243;lnych kłopot&#243;w ze zdrowiem. Czy musi tak być? Czy na fotelu musi rozgrywać się dramat? Ot&#243;ż nie! Pierwsze kontakty dziecka z dentystą powinny być ciekawym przeżyciem, w żadnym razie nie skojarzonym z b&#243;lem. Jak najwcześniej naucz dziecko dbać o zęby, pokaż mu je na obrazku i opowiedz po co idziecie do dentysty i co będzie się tam działo. Wytłumacz mu, że pani ma lusterko i ogląda w nim zęby. Wizyty bez b&#243;lu przekonają dziecko, że dentysta to nic strasznego. Nawet jeśli okaże się, że trzeba zaleczyć mały ubytek, to zabieg taki też jest bezbolesny. Kontakty z dentystą będą udane jeśli sami nie będziemy reagować paniką na jego widok. Najgorsze, co możesz zrobić, to przypomnieć sobie o dentyście, gdy maluch zacznie skarżyć się na b&#243;l zęba.<br />
<br />
<strong class='bbc'>Osobowość lekarza</strong>. Nie ulega wątpliwości, że na emocje i poczucie bezpieczeństwa dziecka ogromny wpływ ma osobowość lekarza. Jeśli to możliwe, wybieraj specjalist&#243;w, o kt&#243;rych wiesz, że mają odpowiednie podejście do dzieci. Oznacza to, że są spokojni, uśmiechnięci, pogodni, potrafią zająć dziecko rozmową, pożartować: jednym słowem dzieci ich lubią. Badania i zabiegi nie będą budzić strachu, jeśli samo spotkanie z lekarzem będzie dla dziecka przyjemnością.<br />
<br />
<strong class='bbc'>Długotrwała choroba i b&#243;l.</strong> W życiu większości dzieci choroby i b&#243;l są epizodami, kt&#243;re mają sw&#243;j początek i koniec i o kt&#243;rych najczęściej udaje się zapomnieć. Niekt&#243;re dzieci doświadczają długotrwałych skutk&#243;w chor&#243;b przewlekłych lub wypadk&#243;w. W&#243;wczas choroba dziecka zmienia życie jego i jego rodziny. Wszystko koncentruje się wok&#243;ł niej. Rodzice żyjący na co dzień z chorymi dziećmi mogą korzystać z r&#243;żnych form pomocy woluntarystycznej, opiekuńczej, medycznej i psychologicznej. Wsparcie psychologiczne potrzebne jest wszystkim członkom takich rodzin. Cierpienie bliskiej osoby jest czasem trudniejsze do zniesienia niż własne. O pomoc psychologiczną w takich wypadkach można pytać w poradniach rodzinnych, poradniach psychologiczno pedagogicznych i poradniach zdrowia psychicznego. Profesjonalną pomoc oferują też internetowe grupy wsparcia, a także psychoterapeuci świadczący swoje usługi drogą internetową.</span></span></span><br />
 <br />
<em class='bbc'><span style='font-family: Times New Roman'><span style='color: #000000'>Małgorzata Gruszka, psycholog</span></span></em>]]></description>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 13:43:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">ec5decca5ed3d6b8079e2e7e7bacc9f2</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Twoje dziecko i zwierzęta.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/twoje-dziecko-i-zwierzeta-r26</link>
		<description><![CDATA[O tym, że istnieją zwierzęta, nasze dzieci dowiadują się w chwili, gdy wręczamy im pierwszą książeczkę z ich ilustracjami. Książeczki takie przeznaczone są dla dzieci mniej więcej rocznych, kt&#243;re z upodobaniem pokazują palcami obrazki zwierząt i naśladują ich odgłosy. W tym samym momencie zaczynają się żywo interesować napotkanymi na spacerze prawdziwymi zwierzętami. Uwadze dziecka, kt&#243;re stawia pierwsze kroki na spacerach nie ujdzie żaden napotkany pies, ptak, żabka czy owad. To czas, w kt&#243;rym powinna się zacząć edukacja dziecka w tym zakresie. Maluch powinien obserwować, że towarzyszący mu dorośli patrzą, podziwiają, ale nie wyciągają ręki i nie dotykają nieznanych zwierząt. Ochota na pogłaskanie napotkanego pieska czy kotka jest przeogromna, ale od początku trzeba uczyć dzieci, że nie wolno tego robić. Głaskać można jedynie zwierzęta znajome i to tylko wtedy, gdy mama i tata na to pozwolą.<br />
 <br />
Zwierzaki, kt&#243;re dobrze znamy. Często bywa tak, że jesteśmy całkowicie pewni, że znane zwierzątko nie zrobi dziecku krzywdy: Burek nie gryzie, Kicia nie drapie, chomik nie atakuje, a ż&#243;łw... no, co może zrobić ż&#243;łw! Nawet jeśli mamy poczucie, że znajomy zwierzak nie skrzywdzi dziecka, musimy zastanowić się też nad odwrotną sytuacją. Bywa często tak, że zwierzaki krzywdzą dzieci, bo one robią to pierwsze. Kilkuletnich dzieci nie powinno się zostawiać sam na sam ze zwierzakami, m&#243;wiąc na przykład: pobaw się z Ciapkiem. Kilkulatek może nie rozr&#243;żniać zabawy z Ciapkiem od zabawy Ciapkiem. Dzieci mylą żywe zwierzęta z maskotkami. Siła nacisku małej rączki i paluszk&#243;w, bywa często zbyt duża w stosunku do tego, co zwierze może znieść na dłuższą metę. Pozwalajmy maluchom przebywać ze zwierzętami, ucząc ich jednocześnie szacunku do istot żywych i respektowania granic, kt&#243;re stawiają. &#8222;Nie goń psa, jest już zmęczony, nie głaszcz go, sam przyjdzie jak będzie chciał, żebyś go głaskał, zostaw chomika, chce odpocząć, nie budź kota, lubisz jak cię ktoś budzi?&#8221;<br />
Najważniejsze, co musimy zrobić w tym momencie, to nauczyć dziecko, że zwierzęta odczuwają wszystko tak samo jak ludzie. Nie można ich szarpać, tarmosić, ciągnąć za łapy, uszy i ogony, ani głaskać i przytulać, gdy tego nie chcą.<br />
 <br />
Pierwsza wizyta w ZOO. Wizyta w ogrodzie zoologicznym to wielka przyjemność dla każdego dziecka. To także świetna lekcja rozumienia świata zwierząt i liczenia się z nim. Przed każdą klatką podejdź z dzieckiem do tabliczki informującej jakie zwierzę w niej mieszka, a także o tym czego nie wolno robić. Przeczytaj dziecku wyraźnie, że nie wolno wkładać rąk za kraty, karmić zwierzęcia, straszyć go, krzyczeć itp. Nie pozw&#243;l dziecku karmić słonia, małpy, hipopotama i ptak&#243;w jeśli jest to zabronione. Wytłumacz mu, że żadne z nich nie je ciastek, a jak zje, to zachoruje, będzie bolał go brzuch itp.<br />
Znajdź w ogrodzie zagrodę ze zwierzętami domowymi, kt&#243;re można głaskać i karmić. Spędź tam więcej czasu, żeby dziecko mogło nacieszyć się bliskim kontaktem z nimi. Naucz je korzystać ze stanowisk ze zdrową karmą dla zwierząt.<br />
 <br />
Tylko nie pies! Kontakty dziecka ze zwierzętami często kończą się pragnieniem obcowania z nimi w domu. Pewnego dnia, kilkulatek prosi o psa, kota, chomika, papugę, kr&#243;lika  lub ż&#243;łwia. Nie ulegajmy złudzeniu, że ż&#243;łw, chomik czy kr&#243;lik są mniej kłopotliwe od ps&#243;w, bo nie brudzą w całym domu i nie trzeba wyprowadzać ich na spacer wczesnym rankiem. Opieka nad tymi zwierzętami jest r&#243;wnie zajmująca. Zanim więc przyniesiemy do domu klatkę z szynszylem czy świnką morską, warto poczytać czego tak naprawdę wymagają i oczekują od nas te zwierzęta. Kupowanie jednego zwierzaka zamiast drugiego jest dobrym pomysłem tylko wtedy, gdy dobrze wiemy co kupujemy i co trzeba będzie robić przy tym zwierzęciu. M&#243;wiąc kr&#243;tko, nie polecam kr&#243;lika czy ozdobnej myszy na otarcie łez i dla świętego spokoju. Spok&#243;j ten może okazać się wątpliwy, bo nie tylko psy bywają głośne. Papugi skrzeczą, kanarki śpiewają aż w uszach dzwoni, chomiki i inne gryzonie bywają aktywne w nocy.<br />
 <br />
Żywe niespodzianki. Karygodnym błędem jest kupowanie dzieciom żywych prezent&#243;w. Widząc, że dziecko zachwyciło się małym pieskiem widzianym na ulicy lub u znajomych, postanawiamy kupić mu takiego samego na urodziny. Tak nie wolno. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że dziecko mogło dawno zapomnieć o swoim chwilowym zachwycie i wcale nie myśli już o psie. Po drugie, nie jest ono w og&#243;le przygotowane do opieki nad psem. Jeśli pragnienie posiadania psa nie mija, można zacząć z dzieckiem rozmawiać o tym, jak wygląda codzienna opieka nad psem. Można poprosić o to kogoś, kto ma psa i wie jak wyglądają codzienne obowiązki z tym związane. Dziecko musi poznać blaski i cienie wsp&#243;lnego życia z czworonogiem, zanim życie to rozpocznie się naprawdę..<br />
 <br />
Kiedy kupić psa lub inne zwierzę do domu? Na kupno zwierzęcia możemy pozwolić sobie dopiero wtedy, gdy czujemy, że sami chcemy je mieć, częściowo podporządkować swoje życie jego potrzebom, opiekować się nim i być razem przez długie lata. Nie oszukujmy się, kupując zwierzęta dzieciom, przy okazji kupujemy je sobie, choć nie nasze pragnienia skłaniają nas do ich kupowania. Odpowiedzialność za zwierzę w domu ponoszą dorośli, żadne dziecko nie spełni wszystkich obowiązk&#243;w związanych z karmieniem, wyprowadzaniem na spacer, wychowywaniem i leczeniem czworonoga. Nie lubisz zwierząt, brudu, bałaganu i powtarzających się czynności, nie kupuj ich. Nie myśl, że jakoś to będzie. Niechciane i kłopotliwe zwierze to ogromny problem, powodujący dodatkowe napięcia i konflikty w domu. Nie musisz kochać zwierząt i mieć ich blisko siebie. Nie ulegaj potrzebie sprawienia przyjemności dziecku, zaproponuj mu, by zbierało figurki, maskotki lub kartki z podobiznami ps&#243;w. A może opieka nad kwiatkiem zaspokoi jego potrzeby zajmowania się czymś żywym i mniejszym od niego?<br />
 <br />
Pies, ale jaki. Nie każdy pies nadaje się do domu. Jeśli nie jesteśmy fachowymi behawiorystami zwierzęcymi, nie rzucajmy się na głęboką wodę, nie ulegajmy ambicji i nie kupujmy psa o trudnym usposobieniu. Lepiej zadowolić się bezpiecznym i łagodnym czworonogiem, kt&#243;rego wychowywanie nie pochłonie zbyt dużo naszego czasu, sił i energii. Poprośmy o radę lekarza weterynarii, poczytajmy fachowe pisma, a przede wszystkim zastan&#243;wmy się o co nam chodzi: o modny gadżet na czterech łapach, czy o psa, kt&#243;ry nauczy nasze dziecko wrażliwości, odpowiedzialności i mądrej opieki nad słabszym.<br />
 <br />
Zwierzęta w naturze. Na ile jest to możliwe, dobrze jest pokazywać dzieciom zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Okazją do tego może być pobyt w g&#243;rach, na wsi lub kr&#243;tkie wczasy agroturystyczne. Dobrze, żeby dziecko znało krowy, świnie, gęsi, owce, kury i kaczki nie tylko z obrazk&#243;w i film&#243;w, ale zobaczyło je naprawdę. To samo dotyczy zwierząt leśnych: dzięcioła, wiewi&#243;rki, jeża czy zająca. Zwierzęta leśne  trudno jest wypatrzyć, ale chęć ich zobaczenia może być doskonałym pretekstem do zamiany siedzenia przed komputerem na długie, ciekawe i wsp&#243;lne wyprawy do lasu.<br />
 <br />
Śmierć zwierzęcia. Zwierzęta żyją kr&#243;cej, szybciej dorastają, starzeją się i umierają. Odejście ukochanego zwierzaka to dla dziecka trudne przeżycie. Najtrudniej jest wtedy, gdy ukochany pupil ginie nagle i tragicznie. W&#243;wczas trzeba pozwolić się dziecku wypłakać i pom&#243;c mu przeżyć żałobę po bliskim przyjacielu. Jeśli żałoba ta się wydłuża, dziecko jest apatyczne, wycofane lub agresywne, trzeba skorzystać z pomocy specjalisty. Przebywanie w bliskim kontakcie ze zwierzętami jest świetną lekcją ciągłości, zmienności i przemijania życia. Dziecko może obserwować kolejne etapy życia zwierząt, uczyć się akceptować je i dostosowywać się do nich. Martwe zwierzę dobrze jest pochować w określonym miejscu. Można zrobić to razem z dziećmi, jeśli uznamy, że są na to gotowe. Nie należy jednak pozwalać na usypywanie grob&#243;w zwierzętom czy zapalanie na nich świeczek. Te rytuały przynależą tylko ludziom. Dobrym pocieszeniem po stracie zwierzęcia jest nowe zwierzę i wytłumaczenie dziecku, że tamto było z nami szczęśliwe, a teraz możemy uszczęśliwić kolejne, dając mu swoją miłość i opiekę.<br />
<em class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</em>]]></description>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2011 12:14:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">069059b7ef840f0c74a814ec9237b6ec</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak rozmawiać z dziećmi o rozstaniu rodziców.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-rozmawiac-z-dziecmi-o-rozstaniu-rodzicow-r25</link>
		<description><![CDATA[Mama i tata to dwie najważniejsze osoby w życiu dziecka. Choć każde z nich pełni inną rolę, oboje są mu tak samo potrzebni. To dwa elementy, z kt&#243;rych składa się cały świat dziecka. Świat ten stopniowo się rozszerza, pojawiają się w nim nowi ludzie, ale przez pierwszych dziesięć lat, rodzice stanowią ten najważniejszy układ odniesienia, bazę, na kt&#243;rej opiera się poczucie bezpieczeństwa i szczęście dziecka. Rozstanie rodzic&#243;w, to znaczy oddalenie się jednego z nich na pewną odległość, zawsze będzie dla dziecka wielkim wstrząsem, trzęsieniem ziemi i końcem świata. Dorośli, odpowiedzialni za uczucia dziecka mogą sprawić, że szok ten, trzęsienie ziemi i koniec świata będą nieco mniej bolesne. Pojawienia się u dziecka emocjonalnych skutk&#243;w rozpadu związku rodzic&#243;w nie da się uniknąć, można tylko pr&#243;bować je złagodzić. Może boleć bardziej lub mniej, ale boleć musi.<br />
<br />
Rozgraniczanie emocji. Po rozpadzie związku oboje rodzice w r&#243;wnym stopniu powinni być otwarci na emocje dziecka i jego potrzeby, ale nie mogą dokładać mu własnych. Za sytuację w domu, jaka by nie była, odpowiedzialni są dorośli. Świadomie, czy nie, fundują dziecku magiel emocjonalny, kt&#243;ry trudno znieść i w kt&#243;rym trudno się połapać. A zatem oni muszą pom&#243;c mu w poradzeniu sobie z  emocjami, ale ze swoimi muszą radzić sobie sami. Innymi słowy, dorośli muszą wziąć na siebie emocje własne i dziecka. W praktyce polega to na uważnej obserwacji i reagowaniu na potrzeby emocjonalne dziecka: &#8222;Mam wrażenie, że jesteś zły, chyba jesteś smutny, martwisz się czymś? Jeśli coś cię denerwuje możesz mi o tym powiedzieć&#8221;. Dziecko musi czuć, że otwarcie może m&#243;wić o tym co czuje, że interesuje to jednego i drugiego rodzica. Nieobarczanie dziecka własnymi emocjami nie polega na robieniu dobrej miny do złej gry. Jeśli dziecko zapyta &#8222;czemu płaczesz, czemu jesteś smutny&#8221; trzeba coś powiedzieć: &#8222;jestem zmęczony, zrobiło mi się smutno&#8221;, ale nie należy m&#243;wić: &#8222;bo czuję się samotna, bo nikt mnie nie kocha, bo tata mnie zawi&#243;dł, bo mama nie chce mnie z powrotem przyjąć itp.&#8221;. Sprawy dorosłych powinny pozostawać między nimi. Dziecku jest już wystarczająco ciężko z własnymi emocjami, żeby mogło dźwigać jeszcze emocje rodzic&#243;w. Ty pocieszaj je kiedy tylko tego potrzebuje, ale nie szukaj pocieszenia u dziecka, dawaj wsparcie, ale nie oczekuj go od dziecka, to nie jego rola. W rodzinie, kt&#243;ra nie wygląda już tak jak kiedyś, role rodzic&#243;w i dzieci nie powinny się mieszać. Dorośli mogą czerpać wsparcie od przyjaci&#243;ł, terapeut&#243;w, grup wsparcia itp. Dzieci mogą je dostać tylko od rodzic&#243;w. Jest im ciężej, bo żyją kr&#243;cej, mają mniej doświadczenia, mniej wiedzy na sw&#243;j temat, mniej siły i praktycznie żadnego pola manewru. Choćby nie wiem jak chciały, modliły się o to i o tym marzyły, rodzina nie zejdzie się z powrotem, jeśli dorośli o tym nie zadecydują.<br />
<br />
Dlaczego? Czy istnieje uniwersalny spos&#243;b wytłumaczenia dziecku, dlaczego rodzice nie są już razem? Niestety nie. Tego bowiem nie da się wytłumaczyć. Dziecko nie wie przecież dlaczego rodzice są razem, wie jedynie tyle, że tak było zawsze. Tym bardziej więc nie zrozumie, dlaczego tak już nie będzie. To trochę tak, jakbyśmy się dowiedzieli, że teraz nie będzie już dni i nocy, godzin i sekund, lata i zimy. Dziecko oczywiście przyjmie ten fakt do wiadomości, zrobi tak, bo nie ma innego wyjścia. M&#243;wiąc mu, że mama z tatą nie będą już razem mieszkać, nie pytamy go o zdanie, informujemy go jedynie o naszej decyzji. Ono nie bierze w niej udziału, ale ponosi największe jej konsekwencje.<br />
<br />
Proces rozstawania się. Rozstanie bliskich sobie ludzi nie następuje z dnia na dzień. Jego symptomy widoczne są w życiu codziennym rodziny i kilkuletnie dzieci doskonale je wyczuwają. Trzeba być przygotowanym na to, że zaczną się niepokoić i zadawać pytania. Jeśli proces rozstania dopiero się rozpoczął i dorośli sami jeszcze nie wiedzą czym to się skończy, lepiej nie informować o tym dziecka. Na tym etapie można pozwolić sobie na wyjaśnianie mu całej sytuacji w nie do końca prawdziwy spos&#243;b. Jeśli kt&#243;regoś z rodzic&#243;w zaczyna brakować w domu, lepiej powiedzieć, że ma dużo pracy, że musiał wyjechać itp. Dop&#243;ki sytuacja może się jeszcze rozwiązać na korzyść rodziny, lepiej oszczędzić dzieciom prawdy, kt&#243;rej i tak nie zrozumieją. W chwili, gdy rozstanie jest już pewne, to znaczy, gdy jedno z rodzic&#243;w wyprowadza się z domu, trzeba spotkać się z dziećmi i powiedzieć im o tym. To będzie dla nich bardzo trudne, ale rzeczywistość, kt&#243;ra je czeka powinna być dla nich możliwie najbardziej znana i przewidywalna. Nie jesteśmy w stanie sprawić, by zrozumiały sens tego co się dzieje, ale możemy sprawić, że będą bardziej zorientowane w tym co teraz będzie się działo. Orientacja i wiedza o tym co i kiedy nastąpi stanowi podstawę poczucia bezpieczeństwa każdego z nas, a tym bardziej jest ona potrzebna dzieciom, kt&#243;re nie decydują o tym, jak wygląda rzeczywistość, w kt&#243;rej żyją. Rozmowa o tym, że dorośli od tej chwili nie będą mieszkać razem, wymaga czasu i przygotowania. Nie może to być kilka zdań rzuconych podczas posiłku. Dorośli powinny podać dzieciom możliwie jak najwięcej szczeg&#243;ł&#243;w: &#8222;tata nie będzie tu mieszkał, ale będzie do was przychodził, postanowiliśmy, że zamieszkamy osobno, ale mama zawsze będzie mogła do was przyjść, do przedszkola będziecie chodzić z...., w czwartki będziecie jeść obiad i bawić się u babci&#8221;. Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to zafundować dzieciom lawinę zmian, kt&#243;rych nie są w stanie przewidzieć i zapewniać je, że wszystko jest po staremu.<br />
<br />
Osobne i wsp&#243;lne. Związki międzyludzkie czasami się rozpadają, tak jest i tego już nie zmienimy. Sytuacja komplikuje się, gdy rozpada się związek, w kt&#243;rym są dzieci. Dorośli postanawiają żyć osobno, bo nic ich już nie łączy, nic opr&#243;cz potomstwa, za kt&#243;re nadal oboje są odpowiedzialni. Wychowanie dzieci to płaszczyzna, kt&#243;ra pozostaje wsp&#243;lna, nawet gdy wszystkie inne się rozeszły. Wymienianie się dzieckiem w drzwiach z konieczności jaką dyktują formalności prawne, to zdecydowanie za mało. Źli i zagniewani na siebie rodzice często nie kontaktują się ze sobą w sprawach związanych z dzieckiem. Robią to tylko wtedy, gdy mają sobie coś do zarzucenia. Codzienne kontakty odbywają się za pośrednictwem dziecka i ograniczają się do pytań: &#8222;jak było, co robiłeś u mamy, co ci tata kupił, co jadłeś, byłaś grzeczna, gdzie byliście, powiedz mamie, zapytaj tatę, pamiętaj żeby mama, nie zapomnij powiedzieć tacie...&#8221; itp. Dorośli, kt&#243;rzy nie chcą wieść wsp&#243;lnego życia nie przestają być rodzicami wsp&#243;lnych dzieci. Zamiast używać ich do własnych kontakt&#243;w, powinni informować się nawzajem o problemach , kt&#243;re dostrzegają i wsp&#243;lnie ustalać strategie ich rozwiązywania. Jako ludzie być może nie są potrzebni sobie nawzajem, ale nadal są potrzebni dzieciom, jako rodzice.<br />
<br />
Dobry i zły. Często bywa tak, że po rozpadzie związku jedno z rodzic&#243;w zostaje z dziećmi na stałe, a drugie odwiedza je z rzadka. Skutkiem tego, to pierwsze jest bardziej obciążone obowiązkami wychowawczymi. Wsp&#243;lna codzienność rodzi r&#243;żne sytuacje, r&#243;wnież i takie, w kt&#243;rych trzeba skarcić i ukarać dziecko. Rodzic wychowujący je okazyjnie, chce nadrobić swoją nieobecność w życiu dziecka i spotykając się z nim rzadko, siłą rzeczy koncentruje się na sprawianiu mu przyjemności. Efekt tego jest taki, że dziecko zaczyna postrzegać stałego rodzica jako niezbyt fajnego, a idealizować tego, z kt&#243;rym spotyka się od święta. Na ile jest to możliwe dobrze jest podzielić się obowiązkami tak, by i jeden i drugi rodzic miał szansę na to by być codziennym i odświętnym. Niech każdy chodzi do przedszkola na spotkania z wychowawczynią, odrabia lekcje, chodzi z dzieckiem do kina i na kręgle. Idealnie by było, gdyby od czasu do czasu poszli gdzieś wszyscy razem. Zapewnienia typu &#8222;nie mieszkamy razem, ale nadal cię kochamy&#8221; muszą mieć odzwierciedlenie w życiu dziecka. W razie problem&#243;w oboje rodzice muszą ustalać wsp&#243;lny front i &#8211; tak jak w rodzinie &#8211; konsekwentnie wymagać tego samego. Jeśli dziecko skarży się jednemu rodzicowi na drugiego, najlepiej powiedzieć: &#8222;nie martw się, porozmawiamy o tym razem, wsp&#243;lnie coś wymyślimy. zapytamy mamy, spotkamy się z tatą i wsp&#243;lnie to om&#243;wimy&#8221;. Dzieci mogą pr&#243;bować wykorzystywać rozłąkę rodzic&#243;w dla własnych, małych korzyści. Jedna taka konfrontacja przekona je, że w ten spos&#243;b nic nie wsk&#243;rają.<br />
<br />
Problemy wychowawcze. Rzadko kt&#243;re dziecko potrafi poradzić sobie z uczuciami, kt&#243;re pojawiają się w nim w trakcie procesu rozstawania się rodzic&#243;w. Zdecydowana większość dzieci nie potrafi nazwać, a tym bardziej uporządkować i zapanować nad emocjami i zachowaniami będącymi ich skutkiem. Dzieci, w rodzinach kt&#243;rych przestaje się układać, miewają najr&#243;żniejsze problemy z zachowaniem. Problemy te to trudności w kontaktach społecznych, nauce i koncentracji. Dzieci mogą stawać się apatyczne, wycofane, niepewne, nienaturalnie spokojne i wyciszone lub przeciwnie: pobudzone, drażliwe, nadpobudliwe czy agresywne. Jeśli cokolwiek niepokoi w zachowaniu dziecka, dobrze jest jak najszybciej skorzystać z pomocy najbliższej poradni rodzinnej lub psychologiczno-pedagogicznej. W plac&#243;wkach tego typu prowadzone są zajęcia, podczas kt&#243;rych dziecko posługuje się r&#243;żnymi technikami pomagającymi w uwolnieniu, wyrażeniu i uporządkowaniu uczuć. Wszystko, co trudno wypowiedzieć słowami można wyrazić w rysunku, sztuce, ruchu, rzeźbie, malowaniu palcami itp. Po takich zajęciach najzwyczajniej w świecie robi się lżej i radośniej na sercu. Poradnie rodzinne proponują także terapię dla rodzin, bo rozstanie dorosłych nie eliminuje roli rodziny, jaką pełnią oni wobec własnych dzieci.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</strong>]]></description>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 09:44:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">3def184ad8f4755ff269862ea77393dd</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Twoje dziecko i komputer.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/twoje-dziecko-i-komputer-r24</link>
		<description><![CDATA[Każdy rodzic, prędzej czy p&#243;źniej, staje przed trudnym zadaniem, jakim jest nauczenie dziecka korzystania z komputera. Ktoś powie, że to bzdura! Maluchy opanowują podstawowe i bardziej zaawansowane funkcje tego urządzenia, zanim jeszcze dorośli zdążą pomyśleć o tym, by im je pokazać. Kilkumiesięczne bobasy siedząc na kolanach dorosłych wciskają co tylko się da i w błyskawicznym tempie kojarzą przyczynę ze skutkiem. Raczkujące dzieciątka nagle i niespodziewanie same uruchamiają sobie nisko stojące komputery, a te sprawniejsze wdrapują się na krzesło i klawiatura jest ich. To prawda. Obsługi komputera nie trzeba uczyć naszych dzieci. W przeciwieństwie do poprzednich generacji, to pokolenie ma to we krwi: pilot telewizyjny, telefon kom&#243;rkowy i klawiatura komputerowa nie stanowią dla nich żadnych tajemnic. Do nas dorosłych należy nauczenie dzieci korzystania z dobrodziejstw techniki w odpowiedni, to znaczy zdrowy spos&#243;b.<br />
<br />
Skąd to się bierze? Dlaczego najmłodsze dzieci tak bardzo lubią komputer? Co przyciąga ich do pilota i klawiszy telefonu? Ot&#243;ż urządzenia te zaspokajają potrzebę najprostszych zabaw manipulacyjnych. Zabawy manipulacyjne to zmienianie czegoś w otoczeniu z użyciem własnych rąk. Są one bardzo potrzebne każdemu dziecku, dzięki nim nabywa ono umiejętności wykonywania czynności precyzyjnych przy pomocy dłoni i palc&#243;w. Na tym etapie rozwija się tak zwana motoryka mała. Najprostszą czynnością manipulacyjną jest naciskanie czegoś wyprostowanym palcem wskazującym. Dziecko intensywnie szuka okazji do wykonywania tej czynności. Komputer, pilot czy kom&#243;rka to urządzenia wspaniale nadające się do tego celu. Można przyciskać i przyciskać, klawiszy jest dużo i długo się nie nudzi. Na dodatek dorośli są zachwyceni, że mają takiego zdolnego malucha.: &#8222;sam kliknął, sam to włączył, umie pisać, dzwoni do babci&#8221;. Ale urządzenia, o kt&#243;rych m&#243;wimy, dają dziecku znacznie więcej niż możliwość ćwiczenia precyzyjnego trafiania w punkty, kt&#243;re chce przycisnąć. Wszystkie one mają ekrany. Po naciśnięciu jakiegoś przycisku, na ekranach tych coś się zmienia. Nie ważne, że dziecko nie rozumie tego co widzi, ważne, że to co widzi, zmienia się, migocze, atakuje kolorem, światłem i dźwiękiem. Po jakimś czasie, cel zabawy komputerem, pilotem, czy kom&#243;rką zmienia się całkowicie. Nie chodzi już o precyzyjne trafianie paluszkiem w wybrane miejsca, bo ta umiejętność dawno już została opanowana. Chodzi o to, by m&#243;c obserwować zmiany na ekranie. Komputer, kom&#243;rka i pilot to urządzenia, kt&#243;re dają dziecku największe poczucie sprawczości, czyli skutecznego wpływu na rzeczywistość. Można siedzieć w jednym miejscu i świetnie się bawić, angażując do tego tylko jeden palec.<br />
<br />
Komputer dla malucha. Ostatnio miałam okazję kupować zabawkę dla rocznego dziecka. Ekspedientka poproszona o pokazanie zabawek przeznaczonych dla dzieci w tym wieku przynosiła coraz to bardziej rozbudowane pierwsze komputery, laptopy i telefony. Zabawek dających dziecku większe możliwości manipulacyjne było znacznie mniej. Jeden zabawkowy komputer, laptop czy telefon kom&#243;rkowy nie zrobi dziecku krzywdy. Wręcz przeciwnie, może służyć jako alternatywa prawdziwych urządzeń, kt&#243;rych nie powinno samo dotykać. &#8222;Tata z mamą mają sw&#243;j komputer, a ty masz sw&#243;j, to jest tw&#243;j telefon, tym możesz się bawić&#8221;. Problem pojawia się wtedy, gdy w zasięgu dziecka są tylko zabawki imitujące urządzenia elektroniczne. One nie dają nic więcej, poza  rozwijaniem umiejętności trafiania jednym palcem w wybrane miejsce. Tymczasem dłonie dziecka potrzebują czegoś więcej. Dla najmłodszych dzieci najlepsze są zabawki, kt&#243;re wymuszają inne, nieco bardziej skomplikowane ruchy palc&#243;w i rąk. Chodzi o chwytanie czegoś dwoma palcami, turlanie czegoś całą dłonią, wkładanie jednego w drugie, obracanie itp. Na tym etapie najlepiej poszukiwać zabawek wieloelementowych z kluczykiem i dziurką, wałeczkiem, tradycyjną tarczą telefoniczną, elementami do przesuwania, otwierania itp. Dziecko bawiące się gł&#243;wnie zabawkami udającymi komputery, laptopy czy telefony, utożsami zabawę z naciskaniem klawiszy i wpatrywaniem się w ekran. Stąd już tylko krok do niezdrowej fascynacji komputerem.<br />
<br />
Kilkulatek przed komputerem. Dziecko trzyletnie może rozpocząć przygodę z komputerem, ale tylko pod zdecydowaną i czujną kontrolą dorosłych. Trzydzieści minut przed ekranem, to maksymalna dawka w ciągu dnia. Niebezpieczeństwo zbyt długiego obcowania z komputerem małych i nie tylko małych dzieci, polega na tym, że urządzenie to dostarcza im nieproporcjonalnie większej ilości wrażeń niż jest w stanie dostarczyć realna rzeczywistość. Wrażenia te następują po sobie w takim tempie, jakie wyznacza dziecko. To ono decyduje w co teraz kliknie i jak często będzie zmieniać się to co widzi. Na realną rzeczywistość nie ma ono takiego wpływu. Problem polega na tym, że maluch tego nie rozumie. Na skutek długich godzin spędzonych przed ekranem, zaczyna postrzegać realną rzeczywistość tak samo jak tę wirtualną, to znaczy oczekuje, że będzie ona tak samo wciągająca, migotliwa, szybka, zmienna, kolorowa i &#8211; co najważniejsze &#8211; podporządkowana jemu. Kilkulatki są zupełnie bezkrytyczne, a w ich umysłach zaczyna kr&#243;lować ta rzeczywistość, z kt&#243;rą obcują najdłużej, w kt&#243;rej spędzają najwięcej czasu. Zafascynowany komputerem kilkulatek nie jest zainteresowany tym, co oferuje mu jego prawdziwe otoczenie. Z trudem daje się odciągnąć od monitora, nie chce wychodzić na dw&#243;r, nie bawi się z r&#243;wieśnikami, a w skrajnych przypadkach rezygnuje z jedzenia i snu.<br />
<br />
Co uzależnia? Czy komputer uzależnia &#8211; sam komputer nie, ale rzeczywistość, kt&#243;rą roztacza przed oczami dziecka wciąga je, fascynuje i odurza.. Im młodsze dziecko, tym krytycyzm jest mniejszy, a podatność na niezdrową fascynację światem wirtualnym większa. Komputer daje wiele za bardzo niewiele. Jest lepszy niż telewizor, bo ma się większy wpływ na to co się dzieje. Komputer  pozwala działać, a nie tylko obserwować. Daje sukces przy minimalnym wysiłku, zaskakuje, cieszy i nigdy się nie nudzi. To wielka niespodzianka, wieczna niewiadoma, kolorowe pudełko z mn&#243;stwem atrakcji.<br />
<br />
Co robić? Aby dziecko nie uległo szkodliwej fascynacji komputerem musi rozumieć i czuć, że świat wok&#243;ł niego jest r&#243;wnie atrakcyjny jak ten na ekranie. Jest inny, ale daje r&#243;wnie dużo radości. Aby tak się stało, maluch musi najpierw poznać i pokochać świat realny, a dopiero potem zetknąć się z jego wirtualnym obliczem. Dziecko, kt&#243;re czuje, że słońce, deszcz, wiatr, drzewa i śnieg są fajne, nie zamieni spacer&#243;w, zabaw na dworze i biegania po kałużach na siedzenie przed ekranem. Ekranem zadowalają się gł&#243;wnie te dzieci, kt&#243;rym nie proponuje się nic innego, albo robi się to zbyt rzadko. Komputer to świetny spos&#243;b na święty spok&#243;j przy dziecku. Maluch siedzi cicho, nie bałagani i nie absorbuje nikogo. Do pierwszych kontakt&#243;w dziecka z komputerem najlepiej n służą gry edukacyjne przeznaczone dla maluch&#243;w. R&#243;wnolegle do nich maluch powinien mieć do dyspozycji gry prawdziwe, z planszą, kostką i pionkami. Gry wirtualne i prawdziwe powinny być przedmiotem wsp&#243;lnych zabaw. Komputer nie powinien kojarzyć się dziecku z samotnością i oddaleniem od prawdziwego otoczenia. Dlatego nie powinien stać w pokoju przedszkolaka. M&#243;j komputer w tym wieku to zdecydowanie zły pomysł, komputer wsp&#243;lny &#8211; jak najbardziej!<br />
<br />
Edukacja komputerowa. Edukację komputerową najlepiej rozpocząć od podania dziecku reguł korzystania z tego urządzenia. Dziecko musi wiedzieć ile i kiedy może. Czego uczy komputer? Wszystkiego, ale robi to w specyficzny spos&#243;b, kt&#243;ry nie zastępuje tradycyjnych  sposob&#243;w nabywania wielu umiejętności. Kolorowanie wirtualnych rysunk&#243;w, układanie puzzli, dopasowywanie wzor&#243;w z pewnością poprawia koordynację wzrokowo ruchową, ale nie wyrabia precyzyjnych ruch&#243;w ręki, kt&#243;re potrzebne są do ułożenia prawdziwych puzzli, pokolorowania zwykłego obrazka, czy do włożenia odpowiednich kształt&#243;w w odpowiednie otwory. Komputer nie nauczy trzymania kredki, stawiania klock&#243;w jeden na drugim, wycinania nożyczkami, a w konsekwencji nie jest on wystarczający do tego, by dziecko nauczyło się sznurować buty, zapinać guziki czy pisać. Komputerowa gra pamięciowa nie zastąpi partyjki memo rozegranej z rodzicami i rodzeństwem. Komputer nie uczy relacji społecznych. Komputer nie daje też dziecku odpowiedniej ilości zdrowego ruchu. Oglądanie emocjonujących rozgrywek na ekranie nie zastępuje gry w piłkę, a zdobywanie kolejnych pokład&#243;w jakiejś kopalni czy jaskini, nie ma nic wsp&#243;lnego z prawdziwym bieganiem spacerem czy wycieczką. Zabawy prawdziwe dają dziecku znacznie więcej i to one powinny dominować w życiu malucha.<br />
<br />
W co się bawić. Początkowe kontakty z komputerem powinny przede wszystkim odzwierciedlać świat realny i ewentualnie ten, znany z bajek. Dzięki temu, dziecko będzie uważało komputer za dodatkowe źr&#243;dło wiedzy o prawdziwym świecie, a nie drzwi do świata dziw&#243;w i fantazji. Unikaj gier, w kt&#243;rych występują dziwne stwory, potwory i zjawiska, kt&#243;rych nie da się wytłumaczyć. Poszukaj razem z dzieckiem informacji o rasie psa, kt&#243;rym zainteresowało się na spacerze. Jeśli coś koloruje, uzupełnia i układa, to niech to będą rzeczy realne: dom, plaża, ptak itp. Jeśli dziecko bawi się samo wybraną w twojej obecności grą lub programem, spytaj jak mu poszło, co tam było, co mu się podobało, a co nie. Staraj się, by komputer stał się źr&#243;dłem i dodatkową płaszczyzną waszych kontakt&#243;w.<br />
<br />
Pierwsze kroki w sieci. Pierwsze kroki w internecie dziecko powinno stawiać tylko i wyłącznie w obecności rodzic&#243;w. Znajdź chwilę czasu, opowiedz dziecku o sieci i wytłumacz, że na razie będziecie odwiedzać ją wsp&#243;lnie. Powiedz dziecku, że razem wyszukacie tam czego tylko będzie chciało. Odłączaj internet, gdy zostawiasz malucha przed komputerem.<br />
<br />
Nie strasz komputerem. Powtarzanie w k&#243;łko przy dziecku, że komputer szkodzi nie ma sensu. Twierdzenie to dziecko odbierze jako nieprawdziwe. Po zabawie z komputerem nic złego się nie dzieje, nie boli brzuch, ani głowa, więc jak może szkodzić? Kontakt&#243;w z komputerem dziecko uczy się od dorosłych. Maluch będzie postrzegał to urządzenie dokładnie tak samo, jak postrzega je i traktuje cała rodzina. Rodzice odganiający malucha od ekranu, sami przesiadujący przy nim kiedy się tylko da, nie będą wiarygodni i nie staną się dobrym wzorcem w tym zakresie. Jeśli komputer służy kt&#243;remuś z rodzic&#243;w do pracy, to trzeba to dziecku jasno wytłumaczyć, ale praca ta też musi mieć swoje granice, jakieś pory dnia, początek i koniec. Pamiętaj: twoje dziecko nie uzależni się od komputera jeśli będzie wiedziało z czego składa się rzeczywistość, w kt&#243;rej żyje i jakie są proporcje poszczeg&#243;lnych element&#243;w tej rzeczywistości, a więc snu, bycia razem, wsp&#243;lnych zabaw, utrzymywania porządku wok&#243;ł siebie, przebywania na powietrzu, świętowania i korzystania z komputera.<br />
 <br />
Małgorzata Gruszka, psycholog]]></description>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2011 11:56:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">c8ffe9a587b126f152ed3d89a146b445</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak reagować, kiedy rodzeństwo kłóci się i bije.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-reagowac-kiedy-rodzenstwo-kloci-sie-i-bije-r23</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'>Dlaczego się kł&#243;cą?</strong><br />
Brat i siostra to bliscy sobie ludzie, kt&#243;rzy powinni kochać się nawzajem i pomagać sobie w każdej chwili. Ale ciągłe przebywanie razem rodzi nie zawsze i nie tylko pozytywne uczucia. Kto się lubi, ten się czubi &#8211; to stare przysłowie najdobitniej wyraża prostą prawdę o relacjach bliskich sobie os&#243;b, zar&#243;wno małych, jak i dużych. Konflikty i napięcia to coś, co zawsze zdarza się pomiędzy ludźmi. Przeżywają je także małe dzieci, kt&#243;rych konflikty i napięcia często wydają nam się śmieszne. Kł&#243;tnie i potyczki rodzeństwa są wstępną nauką radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych. Dzięki nim dzieci zbierają doświadczenia, kt&#243;re &#8211; w p&#243;źniejszym czasie - pomagają im znaleźć się w większej grupie r&#243;wieśnik&#243;w. Czemu bracia i siostry targają się za włosy? Przyczyn tego rodzaju zachowań jest bardzo wiele. Jedną z nich jest hierarchiczny układ rodziny. Brat lub siostra, to jedyny członek rodziny, w kt&#243;rym dziecko postrzega kogoś r&#243;wnego sobie, swojego r&#243;wieśnika, kogoś, wobec kogo z racji wieku i pozycji, można sobie pozwolić na coś więcej, niż wobec rodzic&#243;w, dziadk&#243;w, wujk&#243;w czy cioć. Zjawisko to działa w obie strony. Brat lub siostra są zazwyczaj wzajemnymi powiernikami r&#243;żnych sekret&#243;w oraz towarzyszami najfajniejszych zabaw. Relacje pomiędzy rodzeństwem uzależnione są także od wieku. Im mniejsza jest r&#243;żnica wiekowa pomiędzy nimi, tym chętniej bawią się razem, ale także częściej kł&#243;cą się i walczą. Czynnikiem wywołującym awantury, a czasem i rękoczyny jest brak dojrzałości emocjonalnej, czyli rozpoznawania, wyrażania i rozładowywania uczuć inaczej, niż przy pomocy krzyk&#243;w, kopania czy pięści. B&#243;jki i zadrapania, towarzyszące braterskim lub siostrzanym negocjacjom, wymagają ingerencji ze strony dorosłych. Jeśli zdarzają się sporadycznie, wystarczy porozmawiać o nich, gdy dzieci się uspokoją. Jeśli są częste i dotkliwe, trzeba wprowadzić system eliminacji takich zachowań.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Jak przeciwdziałać kł&#243;tniom rodzeństwa?</strong><br />
Dzieci jak aniołki, to marzenie, kt&#243;rego nie da się ziścić. Dzieci w zbliżonym wieku będą się często kł&#243;ciły do momentu, aż same z tego wyrosną. Nie należy stresować się faktem, że nasze dzieci pokł&#243;cą się lub nie daj Boże pobiją, inni to zobaczą i źle ocenią nas, jako rodzic&#243;w. Prawda jest taka, że sprzeczek nie da się uniknąć w kochającym się rodzeństwie, podobnie jak nie da się ich uniknąć w kochającym się małżeństwie. Kł&#243;tniom braci i si&#243;str nie można zaradzić od ręki. Nie ma co się łudzić, że jedna rozmowa czy kara zażegna problem. Należy się raczej nastawić, że stan taki będzie trwał przez czas dłuższy. Można natomiast sprawić, by dzieci miały możliwie jak najmniej powod&#243;w do kł&#243;tni, choć i tak one się znajdą.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Rodzice dla wszystkich. </strong><br />
U podstaw kł&#243;tni i konflikt&#243;w między maluchami leżą często błędne i nieświadome postawy dorosłych. Jedną z nich jest przeświadczenie, że starsze dziecko jest bardziej samodzielne, w związku z tym potrzebuje mniej uwagi i zainteresowania dorosłych. Po części tak jest: dziecko kilkuletnie nie wymaga karmienia, noszenia na ręku i czuwania przy nim na okrągło. Ale w miejsce tamtych potrzeb pojawiają się inne. Kilkulatek potrzebuje uwagi, pochwał, wysłuchania co ma do powiedzenia, wsp&#243;lnego działania itp. W rozdziale czasu poświęcanego poszczeg&#243;lnym dzieciom nie chodzi o to, by wszystkie dostawały po r&#243;wno, ale o to, by każde z nich wiedziało, że jest czas, kt&#243;ry mama lub tata ma ją tylko dla niego. Ważne by czuło, że nie stało się mniej ważne, bo pojawił się ktoś inny, bo ktoś inny akurat jest chory itp.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Miejsce dla każdego.</strong><br />
Dzieci często kł&#243;cą się o przestrzeń, to znaczy o miejsca, jakie zajmują w domu. Miejsca te muszą być dokładnie określone. Każde z nich powinno mieć swoje ł&#243;żko, miejsce przy wsp&#243;lnym stole, biurko, stolik do zabawy, p&#243;łkę na książki, karton na zabawki, p&#243;łkę w łazience, p&#243;łkę na buty itp. W razie kł&#243;tni będzie się wtedy do czego odwołać. &#8222;To jest biurko Klaudii, zapytaj ją, czy możesz się tu bawić&#8221;. &#8222;Klaudia, nie zostawiaj swoich zeszyt&#243;w na tym stole, to stolik Bartka&#8221;. &#8222;Zapytaj czy możesz&#8221;. &#8222;Tu siedzi Tomek, spytaj go jeśli chcesz tu usiąść&#8221;.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Starsze i młodsze.</strong><br />
Rozwiązywanie konflikt&#243;w pomiędzy rodzeństwem, powinno przebiegać w oparciu o wcześniej ustalone zasady. Jeśli kt&#243;reś z nich biorą pod uwagę wiek dzieci, dzieci muszą je rozumieć. Zasada, że starsze dziecko dostaje więcej lod&#243;w niż młodsze jest jak najbardziej w porządku. Starszy brat zjada więcej zupy, więc może dostać większą porcję lod&#243;w. Ale starszy brat musi zapytać młodszego jeśli chce wziąć jego zabawkę, a młodszemu nie ustępuje się, dlatego, że jest młodszy. Uczenie wzajemnego szacunku i respektowania wzajemnych granic, eliminuje wiele powod&#243;w do kł&#243;tni i rozładowuje je, gdy już się zaczną.<br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Jesteśmy razem, ale... </strong><br />
Często rodzice skarżą się, że ich dzieci wyrywają sobie z ręki jedną zabawkę, choć w koło jest ich wiele, żądają kupowania tych samych rzeczy, słowem, zachowują się tak, jakby stanowiły nie dwie, ale jedną osobę. Dzieje się tak w&#243;wczas, gdy w porę nie uświadomimy sobie, że każde z nich jest odrębną osobą i tę odrębność trzeba akcentować w r&#243;żnych sytuacjach. W każdym rodzeństwie występuje duże poczucie wsp&#243;lnoty i bliskości. Bierze się ono stąd, że wciąż przebywa się razem. Jeśli czegoś tu brakuje, to właśnie poczucia odrębności. Poczucie to jest potrzebne, by umieć funkcjonować niezależnie od brata czy siostry. Funkcjonować niezależnie, to znaczy cieszyć się lalką, gdy on ma samoch&#243;d, nosić piżamkę w paski, gdy on ma w kratkę. Poczucie odrębności likwiduje przymus posiadania wszystkiego, co ma druga osoba, robienia tego samego co ona. Kupując dzieciom zabawki pytaj każdego osobno co chce. Tłumacz im, że nie muszą mieć tego samego co brat czy siostra. &#8222;Chcesz lalkę, a może pajacyka? , Jaś ma koparkę, to może wybierz samolot&#8221; Chwal poczynania każdego z dzieci: &#8222;Jaś świetnie rysuje, a Monika ładnie tańczy&#8221;.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Kiedy rodzeństwo się bije.</strong><br />
W przypadku, gdy kł&#243;tnie rodzeństwa kończą się wzajemną agresją lub agresją jednego z dzieci, trzeba stosować te same zasady co w przypadku kierowania przez dzieci agresji na inne osoby. Trzeba jasno m&#243;wić, że nie wolno bić, kopać, popychać, gryźć, drapać, rzucać w innych przedmiotami; wielokrotnie to powtarzać i egzekwować respektowanie tej zasady. Respektowanie jej najlepiej osiąga się poprzez wsp&#243;lnie wymyślony i zrozumiały dla dzieci system nagr&#243;d i kar. Każdego dnia można podsumowywać wyniki starań dzieci i zaznaczać je w specjalnie przygotowanym miejscu. Może to być tablica, kosz, do kt&#243;rego coś się wrzuca lub cokolwiek innego, co w jasny spos&#243;b unaoczni dzieciom skutki ich postępowania. Sam fakt zaznaczania czegoś na tablicy, rysowania czegoś lub wrzucania do koszyka może być dla dzieci dużą nagrodą i motywacją do zmiany zachowań. Dzieci widzą w&#243;wczas, że ich postępy bardzo interesują dorosłych, że reagują oni nie tylko na złe, ale i na dobre zachowania. Jeśli wprowadzimy jakąś karę za bicie, szarpanie, popychanie czy kopanie brata, musimy ją uskutecznić. M&#243;wiąc wprost, musi być to kara, kt&#243;rą będziemy w stanie wymierzyć. Dorośli muszą być tu bardzo konsekwentni i jednomyślni. Jeśli dziecko wie, że za b&#243;jkę z bratem nie p&#243;jdzie do babci, to babcia nie może prosić o odstąpienie od tej kary. Jedno takie ustępstwo, sprawia, że cały misternie opracowany system przestaje działać.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Jak żyć? </strong><br />
Nie kł&#243;ćcie się! Przestańcie się bić! M&#243;wiłam wam, że tak nie wolno! Krytyka niewłaściwych zachowań jest jak najbardziej na miejscu, ale to nie wszystko. Trzeba jeszcze dzieciom poradzić, co mają robić zamiast, czym zastąpić wrzaski i okładanie się po głowach. Naucz dzieci słownych sposob&#243;w rozwiązywania sytuacji konfliktowych. &#8222;Nie lubię, gdy ruszasz moje rzeczy. Jestem zła, bo zn&#243;w grzebałeś w mojej szufladzie. Nie lubię potykać się o twoje zabawki. Zniszczyłeś m&#243;j zeszyt, pokażę to mamie&#8221;.<br />
Podpowiedz starszemu dziecku, by w chwilach, gdy dochodzi do b&#243;jki, usiadło spokojnie i odsunęło od siebie młodsze i posadziło je na jego krzesełku lub ł&#243;żku. Pokaż mu, że potrafi to zrobić, bo jest duże i mądre. Okaż, że na nie liczysz, że jesteś wdzięczna za jego pomoc i dumna z tego co robi.<br />
Nie od razu się uda, ale uda się na pewno!<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</strong>]]></description>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 20:33:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">202cb962ac59075b964b07152d234b70</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak oswoić dziecko ze śmiercią</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-oswoic-dziecko-ze-smiercia-r22</link>
		<description><![CDATA[Wszyscy wiemy, że każde życie się kiedyś kończy. Wiemy to, ale myślenie o tym, a tym bardziej m&#243;wienie, powoduje lęk i wprawia nas w zakłopotanie. Nie chcąc doświadczać żadnego z tych uczuć, unikamy myśli i rozm&#243;w o śmierci. Skłaniamy się ku temu tylko w chwilach, gdy jesteśmy do tego zmuszeni, to znaczy wtedy, gdy umiera ktoś z naszego dalszego lub bliższego otoczenia. Dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak ponieważ śmierć przestała być traktowana jako trudny do przyjęcia, smutny, ale zwyczajny element życia. Wprawdzie stykamy się z nią na co dzień słysząc o dziesiątkach ofiar katastrof, wypadk&#243;w i klęsk żywiołowych, jednocześnie nie mamy bliskiego kontaktu z umierającymi. Śmierć w domu pośr&#243;d bliskich jest dziś rzadkością. Nieżywy człowiek wydaje nam się straszny i odrażający. A przecież kiedyś tak nie było. Ciała zmarłych spoczywały w domach aż do pogrzebu, a bliscy i dalsi członkowie rodziny gromadzili się przy nich, modlili, żegnali i dzielili smutkiem. Śmierć nie powodowała natychmiastowego wykluczenia ze świata żywych. Dziś wykluczani są nie tylko nieżywi, ale także umierający. Nic więc dziwnego, że gdy przychodzi nam zetknąć się ze śmiercią, nie wiemy jak m&#243;wić o tym co czujemy, jak odnieść się do tego, co nieuniknione i jak przedstawiać to najmłodszym członkom rodziny, czyli dzieciom.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Czy rozmawiać z dziećmi o śmierci?</strong> Jak najbardziej tak. Rozmowy te jednak muszą być naturalne, to znaczy pojawiać się spontanicznie w sytuacjach, kt&#243;re do tego skłaniają. Taką sytuacją może być znalezienie martwego ptaka lub innego zwierzęcia na drodze. Należy pozwolić dziecku przyjrzeć się mu i zadawać pytania, jeśli tego chce. Odwracanie się z odrazą i odciąganie dziecka od przykrego widoku, wzbudzi nie tylko jego ciekawość, ale przede wszystkim niepok&#243;j. Niepok&#243;j spowodowany wrażeniem, że z jakichś powod&#243;w nie chcemy o tym m&#243;wić, udajemy, że tego nie ma, a przecież jest, leży tam i się nie rusza, dlaczego? Niezależnie od wieku dziecka, na pytania pojawiające się w takiej chwili trzeba odpowiadać kr&#243;tko, konkretnie i prawdziwie. Czemu tak leży? Bo nie żyje? Co to znaczy nie żyje?. Nie żyje to znaczy, że jego ciało jest martwe. A co to znaczy martwe? To znaczy, że jego serce już nie bije i nie może się ruszać, niczego już nie czuje. Odpowiedzi na pytania dziecka muszą być prawdziwe, ale nie od razu wyczerpujące całe zagadnienie. Z kolejnymi informacjami trzeba poczekać, aż dziecko zada kolejne pytanie. To co słyszy, może być dla niego trudne do przyjęcia, dlatego nie spieszmy się z szerokim referowaniem tego tematu. Dzieci często koncentrują się nie tyle na samej śmierci, co na jej przyczynie. Nie martw się, jeśli tej przyczyny nie jesteś w stanie wyjaśnić. Dlaczego piesek nie żyje? Bo żył już bardzo długo i jego życie się skończyło. Dlaczego się skończyło? Bo każde życie się kiedyś kończy. Czemu się kończy? Nie wiem. Lepiej powiedzieć dziecku, że się czegoś nie wie niż wymyślać nieprawdziwe historie. Śmierć jest elementem życia, z kt&#243;rym &#8211; prędzej czy p&#243;źniej &#8211; każde dziecko musi się zetknąć. Jeśli do rozmowy na ten temat wykorzystamy nadarzające się sytuacje nie związane bezpośrednio z najbliższym otoczeniem dziecka, rozmowy o śmierci bliskich mu os&#243;b będą nieco łatwiejsze, mniej krępujące i mniej bolesne.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Wiek dziecka, a rozmowy o śmierci.</strong> Małe dzieci nie mają poczucia czasu. Rozumieją jedynie dwie ewentualności: ktoś jest, albo kogoś nie ma. Nie rozr&#243;żniają pojęć dotyczących upływu czasu, takich jak: długo, kr&#243;tko, zawsze, nigdy itp. Dla dzieci mniej niż pięcioletnich liczy się tylko bieżąca chwila. Dzieciom w tym wieku fakt, że ktoś umarł kojarzy się z tym, że teraz go nie ma. Umarł nie oznacza dla nich, że nigdy tego kogoś już nie będzie, że rozstanie to jest ostateczne. Zrozumienie tego faktu następuje w kolejnych latach życia dziecka. Nie oznacza to jednak braku charakterystycznych zachowań u małych dzieci, w rodzinach kt&#243;rych przeżywa się śmierć kogoś bliskiego. Dzieci kilkuletnie wyczuwają niepok&#243;j i smutek dorosłych, a skutkiem tego, same stają się zaniepokojone i smutne. Czują, że nie jest tak jak było, ale trudno im to zrozumieć. Dzieci w młodszym wieku szkolnym rozumieją już więcej i stawiają wiele trudnych pytań. Jedyne co możemy wtedy zrobić, to przyjąć otwartą postawę i reagować adekwatnie do ich potrzeb. Adekwatnymi reakcjami są zgodne z prawdą odpowiedzi na pytania o wszystko, co dotyczy śmierci, pogrzebu i atmosfery w domu. Pozw&#243;lmy dziecku iść na pogrzeb jeśli tego chce. Nie zmuszajmy go do udziału w tej ceremonii jeśli nie chce. Zapewnijmy go, że będziemy przy nim i razem będzie nam łatwiej to przeżyć. Nie wstydźmy się łez, m&#243;wienia o smutku i tęsknocie za zmarłym. Śmierć w rodzinie to trudne przejście, ale może stać się lekcją, kt&#243;ra pokaże dziecku, że razem można przetrwać najcięższe chwile i poradzić sobie z czymś, co bardzo boli i co bardzo trudno przyjąć.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Pomoc z zewnątrz. </strong>Zetknięcie dziecka ze śmiercią może nastąpić w r&#243;żny spos&#243;b. Najtrudniejsza jest śmierć, do kt&#243;rej nie zdążyliśmy przygotować dziecka i na kt&#243;rą sami nie byliśmy przygotowani. Czymś innym jest śmierć ciężko chorej babci, kt&#243;ra umiera z przyczyn naturalnych (wiek i stan zdrowia), a czymś innym nagła śmierć jednego z rodzic&#243;w dziecka. W takich wypadkach rodzic, kt&#243;ry żyje nie jest w stanie pom&#243;c swojemu dziecku. Nie przeprowadzi go bezpiecznie przez tę sytuację, bo sam potrzebuje pomocnej ręki. W&#243;wczas musi znaleźć się ktoś, kto pomoże dziecku poradzić sobie ze wszystkim, co dzieje się w nim i wok&#243;ł niego. Nagła śmierć najbliższej i najważniejszej osoby w życiu dziecka to szok, kt&#243;ry może skutkować poważnymi zaburzeniami zachowania. Utrata rodzica lub rodzic&#243;w może powodować u dzieci depresję, apatię, nadmierne reakcje emocjonalne, agresję lub cofnięcie się w rozwoju. Jeśli takie zachowania utrzymują się przez czas dłuższy niż trzy miesiące, dziecku potrzebna jest fachowa pomoc w postaci psychoterapii.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Dobrze, że pytają. </strong>Pytania dzieci o śmierć i wszystko co jest z nią związane nie powinny nas niepokoić. Fakt, że się pojawiają jest jak najbardziej pozytywny. Pytania o śmierć ze strony dziecka, choć trudne i kłopotliwe, są wyrazem zaufania do dorosłych i poczucia, że może rozmawiać z nimi o wszystkim. Im bardziej otwarte są relacje międzyludzkie w otoczeniu dziecka, tym odważniej będzie pytać o wszystko co go smuci i niepokoi. Brak pytań i całkowite milczenie dziecka nie świadczą o tym, że niczego ono nie przeżywa i z niczym nie ma problem&#243;w. Świadczą raczej o tym, że dziecko nie wie jak o nie zapytać, albo wie, że pytać nie może.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</strong>]]></description>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2011 17:13:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">a0a080f42e6f13b3a2df133f073095dd</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Napady agresji u dzieci w wieku przedszkolnym i...</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/napady-agresji-u-dzieci-w-wieku-przedszkolnym-i-r21</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'>Czym jest agresja?</strong><br />
Agresja to złość, kt&#243;rą &#8211; mniej lub bardziej świadomie &#8211; rozładowuje się na osobach lub przedmiotach. M&#243;wiąc inaczej, jest to złość wyraźnie ukierunkowana na siebie, innych ludzi lub przedmioty. Im młodsze dziecko tym przemiana złości w agresję jest bardziej nieświadoma i może być bardziej intensywna. Dojrzewanie polega między innymi na rozwijaniu umiejętności radzenia sobie ze złością w inny spos&#243;b niż odreagowywanie jej na sobie, rodzicach czy tym co nawinie się pod rękę. Złość jest naturalnym stanem emocjonalnym, kt&#243;ry przeżywa każde dziecko. Złość może być skutkiem frustracji, wynikającej z przeszkody w zrealizowaniu własnej woli. Coś nie jest tak, jak dziecko tego chce lub potrzeby dziecka nie są zaspokajane. Dziecko może być agresywne, gdy nie chcemy mu czegoś kupić, ale to samo może się stać na skutek zmęczenia, niewyspania, czy konieczności zbyt długiego przebywania w tej samej pozycji. Agresja u malucha może być więc pr&#243;bą postawienia na swoim lub sygnałem, że czegoś nie da się dłużej wytrzymać.<br />
Agresywne zachowania ukierunkowane na ludzi mogą mieć postać sł&#243;w lub czyn&#243;w. Im młodsze dzieci, tym czyny przeważają nad słowami. Rozzłoszczone lub doprowadzone do granic wytrzymałości maluchy, potrafią kopać, bić, popychać, a nawet gryźć. U dzieci starszych obserwuje się agresję słowną, czyli obraźliwe lub przykre komunikaty kierowane do ludzi. Złość bywa nierzadko rozładowywana na przedmiotach. Dzieci niszczą zabawki, przedmioty codziennego użytku, przewracają kubki z herbatą, drą książki itp. Bywa i tak, że agresywne zachowania kierowane są przeciwko żywym istotom, kt&#243;re są słabsze od dzieci, czyli zwierzętom. Istnieje jeszcze coś takiego jak autoagresja. Może ona polegać na przykład na uderzaniu głową o podłogę lub ścianę. Autoagresja skierowana jest przeciw sobie, ale jej zadaniem jest zwr&#243;cenie na siebie uwagi otoczenia.<br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Skąd się bierze agresja u dziecka?</strong><br />
Spos&#243;b, w jaki dziecko wyraża i rozładowuje złość uzależniony jest po części od jego osobistego temperamentu, a po części od tego, co obserwuje wok&#243;ł siebie, przy czym wpływy środowiskowe są silniejsze. Jednym dzieciom bycie grzecznym przychodzi z łatwością, inne doświadczają złości, za każdym razem, gdy coś muszą lub czegoś nie mogą zrobić. Ze złością, kt&#243;ra je wtedy dopada nie potrafią sobie poradzić. Niezależnie od wrodzonych cech osobowości, dzieci, kt&#243;re obserwują wok&#243;ł siebie zachowania agresywne, same uczą się takich zachowań. Dzieci uczą się zachowań agresywnych nawet wtedy, gdy zachowania te nie są kierowane bezpośrednio do nich. Przyczyną agresji u przedszkolak&#243;w mogą być zmiany, kt&#243;re są trudne do zaakceptowania. Może to być przeprowadzka, zmiana przedszkola, odejście kogoś bliskiego, rozpad rodziny itp. Dzieci są bardzo czułe na wszelkiego rodzaju napięcia i konflikty między dorosłymi. U niekt&#243;rych dzieci, oznaką i skutkiem przeżywania takich napięć, jest właśnie agresja.<br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Nie wzmagaj agresji malucha. </strong><br />
Bywa często tak, że dorośli nieświadomie prowokują agresywne zachowania swoich pociech i wzmagają je. Dziecko, kt&#243;re słyszy kł&#243;tnie i wyzwiska rodzic&#243;w, uczy się agresji słownej. Dziecko, kt&#243;remu się ciągle m&#243;wi: &#8222;bądź cicho, bo dostaniesz, przestań, bo oberwiesz, jeszcze słowo, a ci wleje&#8221; nawet jeśli nie obrywa i nie dostaje, uczy się, że bicie lub groźby bicia są dobrym sposobem na złość, bo mama zawsze tak m&#243;wi, gdy jest zła. Naturalną przyczyną agresji u dzieci są kary fizyczne. Karcenie dziecka klapsem uspokaja je na jakiś czas, ale opr&#243;cz tego buduje w nim przekonanie, że można się bić. Kary fizyczne są upokarzające, a nic tak nie wzbudza agresji jak upokorzenia.<br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Jak sobie radzić z agresją u dzieci? </strong><br />
Dzieci czasami bywają złe i z tym trzeba się liczyć. Im dziecko jest młodsze tym w mniej dojrzały spos&#243;b radzi sobie ze złością. Z dziećmi młodszymi niż trzylatki nie wiele wsk&#243;ramy za pomocą sł&#243;w. Długie tłumaczenia na nic się nie zdadzą, dziecko znudzi się zanim skończymy wyjaśniać mu czego i dlaczego mu nie wolno. Dzieciom w tym wieku niczego nie tłumaczymy, a jedynie informujemy je co mają robić. Komunikaty takie są skuteczniejsze od m&#243;wienia czego nie wolno. Zamiast &#8222;nie skacz po ł&#243;żku&#8221; lepiej powiedzieć &#8222;poskacz sobie po podłodze&#8221;. Dzieci w wieku przedszkolnym lubią wymuszać zgodę na r&#243;żne rzeczy przy pomocy technik, kt&#243;re wcześniej wypr&#243;bowały na swoich rodzicach. Techniki te są bardzo proste, należą do nich: przeraźliwy krzyk, rzucanie się na podłogę, tupanie nogami, drapanie, zaciskanie pięści, popychanie itp. Dorośli muszą w takich sytuacjach wykazywać stoicki spok&#243;j. Napady złości najlepiej jest przeczekać. One wzmagają się, gdy ktoś je obserwuje i ulega wrażeniu jakie wywołują. Agresja mija, jeśli energia w nią włożona zmęczy dziecko, ale nie przyniesie żadnego innego rezultatu. Kr&#243;tko m&#243;wiąc kilkulatki wiedzą czy złość na pokaz im się opłaca. Rodzice nie potrafią być obojętni wobec takich zachowań swoich dzieci, ponieważ otoczenie zwraca uwagę na te zachowania, a oni czują, że powinni coś zrobić i koło się zamyka. Przechodząc obok rozzłoszczonego malucha lepiej zrobimy jeśli udamy, że nie widzimy tego co się święci.<br />
Agresywnych zachowań dziecka nie wolno akceptować, ale ich przyczyny, to znaczy złości nie wolno lekceważyć. Z dzieckiem w wieku powyżej trzech lat, można pr&#243;bować rozmawiać o tym co zaszło. Oczywiście dopiero wtedy, gdy uspokoi się ono całkowicie i będzie umiało spojrzeć na siebie z boku. Zapytaj dziecko czy pamięta dlaczego było złe i jak się zachowywało. Powiedz mu, że rozumiesz, że było złe i spytaj czy ono wie, że jest ci przykro, gdy tak się zachowuje. W rozmowach z przedszkolakami nie można operować og&#243;lnikami w stylu &#8222;tak się zachowujesz&#8221;. Musimy m&#243;wić konkretnie: &#8222;gdy tupiesz, krzyczysz, bijesz mnie itp.&#8221;. Gdy dojdziecie do tego, dlaczego dziecko było złe, spr&#243;bujcie ustalić coś w tym względzie. Jeśli złość dziecka spowodowana była zbyt długą podr&#243;żą, ustalcie, że następnym razem będzie więcej przerw. Jeśli dziecko się zezłościło, bo nie mogło czegoś dostać w sklepie, stw&#243;rzcie rozsądne reguły kupowania mu r&#243;żnych rzeczy. Poprowadź rozmowę tak, by dziecko czuło, że jego uczucia są dla ciebie ważne, że ma prawo być złe i że mu w tym pomożesz, ale nie może wrzeszczeć, wyzywać cię i gryźć.<br />
Nie wolno także lekceważyć skutk&#243;w agresji u dziecka Jeśli maluch stłucze sobie kolano, bo rzucił się na chodnik, poczekaj aż sam wstanie, nie przytulaj go, nie całuj i nie dmuchaj stłuczonego miejsca. Podaj dziecku rękę i powiedz rzeczowo: przykro mi, że cię boli, teraz już wiesz, że nie wolno tak robić. Jeśli dziecko zniszczy zabawkę, nie kupuj mu nowej. Nie sprzątaj bałaganu, kt&#243;ry pozostał po ekscesach dziecka. Gdy się uspokoi pokaż mu co zrobiło i powiedz, że musi to posprzątać.<br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Agresja dzieci w wieku szkolnym. </strong><br />
Dzieci w tym wieku najczęściej złoszczą się używając do tego sł&#243;w, o kt&#243;rych wiedzą, że mogą zranić innych. Takie monologi trzeba puszczać mimo uszu dop&#243;ki trwają. Gdy miną, warto porozmawiać z dzieckiem o tym co m&#243;wiło. Nawet jeśli powie ci, że cię nienawidzi, że ma cię dość i że inni rodzice są lepsi, to z pewnością tak nie myśli.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</strong>]]></description>
		<pubDate>Fri, 16 Sep 2011 14:43:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">4c56ff4ce4aaf9573aa5dff913df997a</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak oduczyć dziecko mówienia brzydkich słów.</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/jak-oduczyc-dziecko-mowienia-brzydkich-slow-r20</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'>Dlaczego dzieci brzydko m&#243;wią?</strong> Wiek przedszkolny to czas, w kt&#243;rym mowa dziecka rozwija się bardzo intensywnie. Rozwija się w&#243;wczas umiejętność rozumienia i wymawiania coraz większej ilości sł&#243;w. Dzieci słuchają i naśladują wszystko, co do nich dociera. Docierają do nich zar&#243;wno słowa og&#243;lnie akceptowane, jak i te, kt&#243;re wypowiada się w chwilach dużego wzburzenia, napięcia czy złości, a więc wszelkiego typu wulgaryzmy i przekleństwa. Kogo naśladują i czyje słowa powtarzają dzieci? Oczywiście dorosłych i to nie koniecznie tych z najbliższej rodziny. Wulgaryzmy można usłyszeć niemal w każdym miejscu. Dorośli wykrzykują je na ulicach, słychać je w filmach, w miejscach użytku publicznego itp. Normy obyczajowe związane z komunikacją słowną nie są tak rygorystyczne jak kiedyś. Skutkiem tego coraz młodsze dzieci zaczynają używać niecenzuralnych sł&#243;w, niewybrednych epitet&#243;w i wyzwisk, od kt&#243;rych więdną uszy.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Tw&#243;j pierwszy raz.</strong> Każde dziecko, prędzej czy p&#243;źniej zaskakuje swoje najbliższe otoczenie wypowiedzianym głośno, dobitnie i bez żenady brzydkim słowem. Najważniejsze co musimy wtedy zrobić, to nie doprowadzić do sytuacji, w kt&#243;rej trzeba będzie oduczać dziecko używania wulgaryzm&#243;w. Innymi słowy, chodzi o to, by niechcący nie wzmocnić w dziecku chęci używania ich. Chęć tę można bardzo łatwo wzmocnić poprzez pokazanie dziecku, jak bardzo zszokowało nas wypowiedziane przez niego pierwsze niecenzuralne słowo. Oto zawsze mądrzy dorośli, stają się nagle bezradni, milkną, czerwienią się i nie wiedzą co począć. Zbity z pantałyku, zmieszany i niedowierzający temu co słyszy rodzic, to coś, co warto zobaczyć jeszcze raz. Dzieci błyskawicznie kojarzą przyczynę ze skutkiem. Jeśli potwierdzimy swoim zachowaniem, że jesteśmy pod wrażeniem za każdym razem, gdy dziecko użyje brzydkiego wyrazu, zacznie robić to świadomie i celowo. Tw&#243;j pierwszy raz z brzydkim słowem wykwitającym na słodkich ustach dziecka, z pewnością kiedyś nastąpi. Od niego bardzo dużo zależy. Nie daj się zaskoczyć, zachowaj się tak, jakby nic się nie stało. Nie wstydź się za swoje dziecko. To normalne, że użyło słowa, kt&#243;re najpierw gdzieś usłyszało. Normalne jest także to, że sprawdza jak na to reagujesz. Pamiętaj, wszyscy rodzice muszą przez to przejść!<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Jestem i słucham.</strong> Często mamy przekonanie, że nie używamy wulgaryzm&#243;w. Myślimy tak, ponieważ nie używamy ich zbyt często, co nie znaczy, że czasami, to i owo nam się nie wyrwie. Jeśli chcesz oduczyć dziecko posługiwania się niezbyt eleganckimi słowami, zwr&#243;ć uwagę na to, czy nie zdarza ci się używać ich choćby sporadycznie. Dziecko dużo szybciej łapie i naśladuje słowa, w kt&#243;rych jest dużo emocji, a jest ich dużo we wszelkiego rodzaju wulgaryzmach. Brzydkie słowa słyszane często będą naśladowane właśnie dlatego, że należą do codziennego słownika najbliższych. Wulgaryzmy słyszane sporadycznie będą zwracały uwagę dziecka, jako swego rodzaju ciekawostki i naśladowane jako coś niezwykłego. Jeśli nie chcesz, by twoje dziecko używało brzydkich sł&#243;w, ty r&#243;wnież panuj nad swoim językiem. Nie tłumacz dziecku, że dorośli mogą przeklinać, a ono nie. Osiągniesz tym tylko tyle, że wulgaryzmy i przekleństwa staną się dla niego synonimem dorosłości.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Od czego zacząć?</strong> Bardzo poważne traktowanie i rygorystyczne tępienie każdego nienajpiękniej brzmiącego słowa wypowiadanego przez dziecko, nie ma sensu, gdyż może spowodować więcej szk&#243;d niż pożytku. Sami nie jesteśmy idealni, świat nie jest idealny więc i dzieci nie mogą być takimi. Oduczanie używania wulgaryzm&#243;w może polegać na spokojnej rozmowie o tym jakim językiem się posługujemy i dlaczego. Nie pr&#243;buj eliminować brzydkich sł&#243;w z języka dziecka, zaraz po tym gdy ich używa, to znaczy, gdy jest zdenerwowane, sfrustrowane lub zirytowane do tego stopnia, że nie może powstrzymać się od ich wypowiadania. Gdy się uspokoi, porozmawiaj z nim o sposobach radzenia sobie ze złością. Powiedz na przykład: rozumiem cię, też byłbym zły na twoim miejscu, ale czy pamiętasz, co wtedy m&#243;wiłeś? Czy podobają ci się te słowa? Jak myślisz co one oznaczają? Czy jest ci przyjemnie, gdy ktoś w twojej obecności tak m&#243;wi? Czy chciałbyś coś zrobić, żeby powstrzymać się od takiego m&#243;wienia? Spr&#243;buj tak poprowadzić rozmowę, by dziecko samo doszło do wniosku, że to co m&#243;wiło było niepotrzebne i niewłaściwe i że nie chce postępować w ten spos&#243;b.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Posłuchaj siebie.</strong> Jeśli niekontrolowane używanie wulgaryzm&#243;w przez dziecko się powtarza, zaproponuj, że zrobisz coś, żeby mogło usłyszeć samego siebie. Nagraj je, gdy wyrzuca z siebie niecenzuralne wiązanki, a gdy się uspokoi, poproś, byście posłuchali tego razem. Usłyszenie samego siebie z pozycji innej niż własna, może dużo wnieść w ocenę własnych zachowań.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Brzydsze i ładniejsze.</strong> W języku polskim istnieje wiele zabawnych wykrzyknik&#243;w, kt&#243;rymi można zastąpić brzydkie słowa i obraźliwe wyzwiska. Zr&#243;bcie listę takich wykrzyknik&#243;w. Możecie zrobić dwie listy i por&#243;wnać je ze sobą. Zr&#243;bcie konkurs, kto z was zna najwięcej fajnych zamiennik&#243;w wyraz&#243;w uznawanych za brzydkie. Wybierzcie te, kt&#243;re wam się najbardziej podobają. Spr&#243;bujcie wymyślić własne zamienniki.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Nagradzać, czy karać?</strong> W oduczaniu niepożądanych zachowań znacznie lepiej sprawdzają się nagrody, niż kary. Innymi słowy brzydkie słowa znikną z ust dziecka jeśli będziemy dostrzegać chwalić i nagradzać powstrzymywanie się od nich, niż wymierzać kary za ich wypowiadanie. Można założyć specjalną tablicę, na kt&#243;rej po każdym dniu, przymocowywane będą odpowiednie symbole oznaczające sukces lub porażkę. Każdy dzień może skończyć się maleńką nagrodą, a co tydzień, nagroda może być nieco większa. Karą będzie brak nagrody. Nie polecamy nagr&#243;d rzeczowych. Proponujemy raczej wsp&#243;lną zabawę, spacer, obejrzenie filmu itp.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Małgorzata Gruszka, psycholog</strong>]]></description>
		<pubDate>Wed, 14 Sep 2011 11:35:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">da4fb5c6e93e74d3df8527599fa62642</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Dziś pierwsza audycja</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/radio-kochane-dzieciaki/dzis-pierwsza-audycja-r19</link>
		<description><![CDATA[No i wystartowaliśmy, dziś o 10 rano nadaliśmy pierwszą audycję naszego radyjka <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> Ale co nas to nerw&#243;w kosztowało!!!! Prawa Murphy'go zadziałały (<em class='bbc'>Anything that can go wrong will go wrong). </em>Wczoraj przy ostatnich szlifach coś mi się poprzeklejało w plikach a gdy już to wyprostowałam i prawie śpiąc na klawiaturze szukałam przycisku "zakończ" przyszedł K i powiedział,<em class='bbc'> A wiesz sprawdź jeszcze ten program (do prowadzenia radia) czy wszystko działa</em>. Co ma nie działać pomyślałam już dwa miesiące temu wszystko działało bez zarzutu, no i sprawdziłam...no i oczywiście nie działało. Do 24 coś tam sprawdzaliśmy i niestety nie udało się nam ustalić co jest przyczyną. Na szczęście mieliśmy plan "B" i audycja dziś poszła o czasie. Ale zanim tak się stało na kilka minut przed emisją-wysiadł net <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/shok.gif' class='bbc_emoticon' alt=':shok:' /> . Net, kt&#243;ry nigdy nie wysiada, stałe, stabilne łącze. Ja byłam bliska omdlenia, na szczęście reset routera pom&#243;gł, ufffffffffffff.<br />
 <br />
Ech życie ....<br />
 <br />
No ale pierwsze koty (a raczej ośmiornice) za płoty, teraz już mam nadzieję będzie tylko lepiej.<br />
 <br />
A wszystkim, kt&#243;rzy to czytają i chcieliby nas wesprzeć w jakikolwiek spos&#243;b, piszę o najpilniejszych potrzebach:<br />
 <ul class='bbc'><li>kupa kasy (żart) tzn przydałoby się no ale wiadomo, jeśli jednak macie jakiś wolny grosik kliknijcie w link w menu pionowym z prawej strony ekranu, to dotacja na serwis KD ale radio też przy tym skorzysta <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br /></li><li>płyty z muzyką (nie tylko dziecięcą) do puszczania w radio (uwaga tylko orginałki, takie ze stadionu nie są mile widziane)<br /></li><li>pomysły na audycje<br /></li><li>promowanie nas na FB i wśr&#243;d znajomych<br /></li><li>fanty na nasze konkursy (książeczki, zabawki) ten punk kierujemy głownie do firm ale jeśli znalazł by się sponsor prywatny też chętnie przyjmiemy <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /></li></ul>]]></description>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 09:15:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">07e1cd7dca89a1678042477183b7ac3f</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Klub Bajek</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/radio-kochane-dzieciaki/klub-bajek-r18</link>
		<description><![CDATA[Klub-bajek.pl to witryna internetowa oferująca zakup videobook&#243;w z bajkami dla dzieci, czytanymi przez profesjonalnych lektor&#243;w, ilustrowanych i wzbogaconych animacją. Videobooki są świetnym rozwiązaniem w podr&#243;ży, w kolejce do lekarza lub gdy dziecko jest chore, czy kiedy pogoda nie pozwala na zabawę na dworze. Dzięki podziałowi na wiek dziecka oraz tematy dydaktyczne poruszane w bajkach, każdy rodzic łatwo znajdzie to, co będzie najbardziej odpowiednie dla jego pociechy. Bajeczki z Klubu Bajek mogą r&#243;wnież być wstępem do rozmowy na tematy takie jak: dobre zachowanie, dzielenie się, miłość i przyjaźń, dom i rodzina, sprawiedliwość i tolerancja i wiele wiele innych.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Reader's Digest za nieodpłatne przekazanie bajeczek dla naszego radia oraz ufundowanie nagr&#243;d w konkursie plastycznym! </strong><br />
 <br />
Zasady konkursu:<br />
 <br />
1. Słuchamy wraz z dzieckiem bajek w ramach audycji "Bajeczki do poduszeczki" nadawanych we wrześniu br.<br />
2. Dziecko wykonuje dowolną techniką ilustrację przyg&#243;d bohatera bajeczki.<br />
3. Rodzic przesyła rysunek mailem na adres radio@kochanedzieciaki.pl, w terminie do 30 września br.<br />
4. Rysunek jest zamieszczany w galerii na stronie kochanedzieciaki.pl (r&#243;wnież na naszym profilu na FB)<br />
5. Po zakończeniu konkursu niezależna komisja, w skład kt&#243;rej wejdzie przedstawiciel sponsora wytypuje zwycięzc&#243;w.<br />
5. Autorzy prac, kt&#243;re zdobędą największą ilość głos&#243;w zostaną nagrodzeni kuponami rabatowymi upoważniającymi do 50% lub 90% zniżki na zakup videobook&#243;w w <a href='http://klub-bajek.pl/' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow external'>sklepie</a> naszego sponsora.<br />
 <br />
Zapraszamy do zabawy!]]></description>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 08:53:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">5ef059938ba799aaa845e1c2e8a762bd</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wolniej proszę...</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/radio-kochane-dzieciaki/wolniej-prosze-r17</link>
		<description><![CDATA[No tak dziś już jest 29 do tego koniec dnia a nie początek, zaraz będzie 1 września i start radia, a ja jestem w lesie. Dziś zmieniła mi się koncepcja na czoł&#243;wki, całkowicie i nieodwołalnie. Trochę p&#243;źno ale jak to m&#243;wili starożytni Egipcjanie lepiej p&#243;źno niż wcale. Tyle rzeczy jeszcze nie gotowych lub nie doszlifowanych...a moje dwie pociechy jak na złość coraz bardziej upierdliwe i znudzone (starsza) wakacjami. Chyba zrobię tak, że 1 września będzie nieoficjalna inauguracja z audycją po 20 <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> dla dużych <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> a od poniedziałku 5 (jak się wyrobię ze wszystkim) normalna praca. <br />
 <br />
No i jeszcze mi się zachciało porządki na forum robić, no ale z drugiej strony wstyd było ten bałagan zamiatać wiecznie pod dywan, trzeba było rewolucji i funkcjonalności no i mam. W tym miejscu ogromny ukłon do 3 os&#243;b (nie znaczy, że tylko im jestem wdzięczna ale ich ogrom pracy i pomocy, bezinteresowne zaangażowanie wprawiają mnie w zakłopotanie). No więc wielki <strong class='bbc'>Adminie</strong> dzięki za pomoc i wsparcie i konstruktywną krytykę, <strong class='bbc'>Izoldo</strong> dzięki za wsparcie wieloletnie, zawsze dobre słowo i ogrom pracy włożonej wcześniej i teraz, no i <strong class='bbc'>Anetko</strong> Tobie też bardzo dziękuję -jesteś niesamowita :* I wiem, że z takimi ludźmi u boku jestem w stanie g&#243;ry przenosić i że w końcu nam się uda. Poza tym nie mogę ich zawieść i kiedy już mam ochotę odpuścić, położyć się lub włączyć tv, czuję bacik nad sobą <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> i działam. <br />
 <br />
A do tego wpis Magdy na fb "chciałam ci uprzjmie doniesc, że zaczynamy pracę ;-///// dołaczyłaś do szaleńc&#243;w....delektuj się spokojem..."<br />
heh cudnie jest <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> nie nie tak CUDNIE JEST!!!!<br />
 <br />
 <br />
Teraz tylko oby nas przeciwności losu omijamy i dziewuszki me nie chorowały i będzie gites <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
 <br />
Za chwilę będziemy takim radyjkiem, że mucha nie siada <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
 <br />
AAAAAAAAA tymczasem lecę pomontować bajki, a i dykcję wypadałoby jeszcze poćwiczyć <br />
 <br />
Dobranoc w takim razie Wy śpijcie a ja działam]]></description>
		<pubDate>Mon, 29 Aug 2011 19:42:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">eb160de1de89d9058fcb0b968dbbbd68</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Duża rodzina</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/duza-rodzina-r16</link>
		<description><![CDATA[Właśnie na jednym z portali społecznościowych znalazłam zdjęcie koleżanki, kt&#243;ra oczekuje trzeciego dziecięcia. Popatrzyłam na jej brzuszek, na p&#243;łtoraroczną c&#243;rę wspinającą się do maminego brzucha i normalnie klusek w gardle.<br />
Czasy mamy jakie mamy, nie o polityce narzekać tutaj pragnę, ale ludzie rzadko decydują się na więcej niż dwoje dzieci. Z jednej strony się nie dziwię, wszak do utrzymania więcej ludzi, ale z drugiej się dziwię.<br />
Pochodzę z dużej rodziny (m&#243;j tata ma trzech braci, a ja mam trzy siostry) i zawsze zakładałam tr&#243;jkę dzieci w swojej rodzinie. Wsp&#243;lne spotkania, rozmowy, święta, wesela...rewelacja! Zawsze jest do kogo zadzwonić, jest komu pojęczeć, jest komu pom&#243;c - człowiek się potrzebny czuje. Moi rodzice kiedyś umrą, naturalna kolej rzeczy, ale zostaną mi siostry moje, będziemy razem. Tego samego bardzo chciałam i chcę dla moich dzieci, wszak i my z mężem wieczni nie jesteśmy. Wychowuję ich na zgodne rodzeństwo, żeby byli ze sobą razem, żeby zawsze o sobie myśleli, są braćmi, są razem, niech zawsze mogą na siebie liczyć.<br />
Fakt, jak braknie pracy w domu, to jest ciężko. Ale zwykle jest raz na wozie raz pod wozem, wierzę, że damy radę przeskoczyć ten problem. Marzę też o jeszcze jednym dziecku.<br />
Każda sytuacja ma plusy i minusy, chciałabym się zatem skupić cechach dużej rodziny.<br />
Nie mam w domu pusto, zawsze coś się dzieje, zawsze jest do kogo się odezwać czy przytulić. Lubię zgiełk domowy, lubię domowe zajęcia, lubię patrzeć na moje dzieci jak jedzą, jak się bawią, jak śpią. Lubię czuć się im potrzebna. Liczę, że za jakiś czas ta ich wsp&#243;lność nie minie, że będą mieli siebie zawsze i w każdej sytuacji. Święta, a co za tym idzie - pełny dom ludzi, śmiechy, rozmowy, kolędowanie, prezenty wykonywane w własnoręcznie, śmiech dzieci, atmosfera, to samo zresztą ze spotkaniami rodzinnymi z innych okazji albo też zupełnie bez okazji.<br />
Jeśli chodzi o te trudniejsze strony to większe zmęczenie, intensywniejsze trzymanie się ram i plan&#243;w - inaczej siada logistyka, umiejętność podołania wszystkim dzieciom na każdej płaszczyźnie i ofiarowania się każdemu w miarę sprawiedliwie, choć nie do końca jest to realne. Do tego ten zgiełk domowy potrafi doprowadzić niekiedy do szału.<br />
Finansowo też jest nieco większa gimnastyka - wszak za wodę rachunki się płaci (pomijam mycie, ale pralka...) plus prąd (to samo) no i w okresie przedszkolnym pierwsze "obowiązkowe" opłaty i wydatki.<br />
 <br />
Mimo wszystko nie wyobrażam sobie mniejszej rodziny. Problemy napotykane na drodze (powiedzmy choroba dzieci) zawsze jakoś dają się logistycznie rozwiązać, a jednak radość jaką się ma z dużej rodziny, jest bezcenna.<br />
Ja osobiście miewam kryzysy, czasem (jak teraz właśnie) zmęczenie i problemy codzienne dają znać o sobie na tyle, że ciężko mi codziennie wstać. Ale wiem, że to minie, mam trzy małe ludziki, dla kt&#243;rych chcę żyć plus jeden wielki jeszcze. To jakoś pozwala mi funkcjonować. Mimo, że mam co robić, padam na zęby i nic mi się nie chce, a to, co zrobię w domu (porządki czy jedzenie) znika, zanim na dobre widać, ze coś zrobiłam- nie zamieniłabym tego życia na żadne inne i nie żałuję niczego. Plus&#243;w dla mnie jest więcej, niż minus&#243;w.<br />
 <br />
Zachęcam do podzielenia się własnymi refleksjami nawet, jeśli ktoś myśli inaczej niż ja. Co myślicie w temacie?]]></description>
		<pubDate>Sat, 27 Aug 2011 13:26:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">c45147dee729311ef5b5c3003946c48f</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pożegnanie ze smoczkiem i butelką</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/pozegnanie-ze-smoczkiem-i-butelka-r15</link>
		<description><![CDATA[Kolejny temat, niekiedy sen spędzający z powiek, a mianowicie smoczek.<br />
Nazywany niekiedy moniem, zatyczką, czy też posiadający szereg  innych zdrobniałych nazw.<br />
 <br />
W szpitalach rzadko zdarza się, aby dopuszczano podawanie dziecku smoczka, gdyż podobno zaburza odruch ssania piersi.<br />
U moich dzieci nie zaburzał. Moim dzieciom pomagał się uspokoić, dbał o moje piersi, bo dzięki smoczkowi dziecię nie musiało uspokajać się ssąc mnie. Jak dla mnie - rewelacja. Jednakowoż najmłodszy członek naszej rodziny, Macio, skoczka w buzi miał może ze trzy razy. Nie chciał i już. Za to nałogowo ssał kciuka (tak jak i ja zresztą).<br />
 <br />
Najstarsze dziecię samo podsunęło mi pomysł  zakończenia smoczkowej wsp&#243;łpracy, ot&#243;ż kiedyś, mając jakieś 9 mcy, zasnął na spacerze nie korzystając ze smoczka. Poszłam za ciosem i już więcej smoczka nie ujrzał na oczy. Zapomniał chyba, bo miał dużo zajęć poznawczych i temat ten już nigdy nie powr&#243;cił. W życiu bym nie przypuszczała, ze tak łatwo p&#243;jdzie.<br />
Drugie w kolejności narodzin dziecię smoczka z buzi nie wypuszczało. Jak posiał gdzieś dwa smoki, to leciałam dokupić, no nie było opcji bez smoka i koniec.Właściwie, to miał około 2 lat jak zrobiliśmy porządek zupełnym przypadkiem, ale jakże skutecznym - ot&#243;ż Czaruś zgubił smoczka na spacerze. Oj, był ryk. pewnie gdybym się wcześniej połapała, że smoczka nie ma, to nabyłabym nowego czym prędzej, ale o fakcie tragicznego zaginięcia dowiedzieliśmy się wieczorem, przed spaniem. Były ryki, płacze, wrzaski, ale udało się, po krotkim czasie zasmoczony Czaruś odpuścił i skupił się na tuleniu podusi. Zostało mu do dzisiaj.<br />
 <br />
Z Maciem szło najgorzej, wszak kciuka nie zgubi, nie ma siły. Tłumaczenia, prośby, obwiązywanie palca bandażem, obklejanie plastrem, podawanie zabawek do gryzienia - nic kompletnie. Pomogło posmarowanie palca kilka razy preparatem "gorzki paluszek" i po sprawie.<br />
 <br />
Z perspektywy patrząc na te przeżycia, to najlepiej zgubić, wymazać czymś niesmacznym - to jest jakaś metoda. Znam przypadki odcinania po kawałku albo "oddawania" dzidziusiowi jakiemuś, tudzież wr&#243;żce czy coś w ten deseń.<br />
 <br />
Podobna sprawa tyczy się pożegnania z butelką. Moje dzieci jako dwulatki jeszcze mniej więcej, piły na dobranoc kaszkę z butelki. Ale ponieważ zależało mi na ich zębach, zakończyłam temat radykalnie. Porządna kolacja, ta sama kaszka jedzona łyżką i stanowcza odmowa podania butelki przed spaniem (co najwyżej z przegotowaną wodą a to już takie atrakcyjne nie było) rozwiązało sprawę. oczywiście wszystko poprzedzone zakupem szczoteczki do zęb&#243;w dla "dużych chłopak&#243;w" (wcześniej szczotka oczywiście też obowiązywała ale nadszedł moment, kiedy trzeba kupić nową, więc robiłam z tego wydarzenie roku) oraz pasty do zęb&#243;w i tłumaczyłam, że ząbki nie lubią kaszki z butelki jak już są umyte i że wog&#243;le ząbki po umyciu idą spać i nie można im już jedzeniem przeszkadzać. A rano po umyciu one się budzą. Pomagało.<br />
 <br />
I tu znowu zaproszenie do wpisywania waszych opinii w tych tematach, może być pomocne dla innych mam.]]></description>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 09:13:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">2b44928ae11fb9384c4cf38708677c48</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Trening czystości, czyli wszystko o korzystaniu...</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/wychowanie/trening-czystosci-czyli-wszystko-o-korzystaniu-r14</link>
		<description><![CDATA[Pieluchy są produktem, co tu dużo mowić - kosztownym, dlatego miło byłoby zaprzestać ich kupowania.<br />
Ale wielu rodzic&#243;w zadaje sobie pytanie - kiedy najlepiej rozpocząć działania pronocnikowe...?<br />
 <br />
Oczywiście wiemy, że każde dziecko jest inne. jedne uczone są korzystania z nocnika jak tylko zaczną siedzieć pewnie. Ja osobiście za każdym razem czekałam do drugich urodzin. Dwulatek wydaje mi się już na tyle komunikatywny, że będzie umiał po rozpoznaniu chęci skorzystania z nocnika po prostu to zakomunikować czytelnie dla mnie.<br />
 <br />
Wybijały drugie urodziny, nocnik stał na widoku (zwykle wybierany osobiście w sklepie przez przyszłego użytkownika, bądź też nabyty bez jego obecności, ale w ulubionym kolorze i z ulubionym bohaterem,a do tego w dobrym rozmiarze) rozpoczęło się siadanie i siedzenie jeszcze czasem z pieluchą wok&#243;ł kibici. Ale kwestia dw&#243;ch dni, pielucha szła w śmietnik i co kilka minut średnio pytałam czy dziecko chce siku. Starałam się sadzać co kilka minut, a jak udało się złapać choć kilka kropelek (albo coś grubszego, to już wog&#243;le) to następowało wydarzenie roku, wszyscy bili brawo, no szał po prostu. Zwykle po dw&#243;ch dniach takiego oto szalonego zachowania dziecko łapało częściowo chociaż. nadmienię, ze przez ten czas dzieci moje biegały z gołą pupą. W momencie, kiedy dziecko siadało na nocnik w sensie rozpoznawania własnych potrzeb, uczyliśmy się chodzić w majtkach, trwało to mniej więcej jeden dzień. Mały człowiek musiał nauczyć się zdejmować majtki i siadać na nocnik, ale na początku siadał w majtkach. Szczeg&#243;lnie w sytuacji, kiedy siadało dziecię na nocnik wtedy, kiedy ja nie widzę (powiedzmy wieszam pranie czy coś robię w kuchni), bo w przeciwnym razie to jak widziałam, że chce usiąść, to przypominałam o majtkach.<br />
Obecnie najmłodsze moje dziecko, dwulateczek kochany, korzysta z nocnika calutki dzień, właśnie pracujemy nad wychodzeniem bez pieluchy na dw&#243;r, a to wiąże się z noszeniem zapasowych portek ze sobą. Właściwie pieluchę zakładam na spanie popołudniowe (często pielucha jest sucha po spaniu) i na noc. "Grubsze sprawy" r&#243;wnież lądują w nocniku, choć jak wypadnie pora na kupę bladym świtem podczas snu, to nie ma siły, wstaje z pełnymi gaciami, ale og&#243;lnie rzecz ujmując - jest super i lada moment będzie jeszcze lepiej, jak dla mnie m&#243;j plan ucelowany jest idealnie w moje dzieci.<br />
 <br />
Rok temu pr&#243;bowałam używać pieluch przeznaczonych do treningu czystości właśnie - dla chłopc&#243;w były z  samochodami, miały małą moc chłonną, a po każdym siknięciu znikało z pieluchy jedno auto. Ale to już dla całkiem kumatych dzieci. Czaruś bardzo pilnował, żeby auta nie znikały. R&#243;żnie mu wychodziło. Tej metody używałam że względu na pragnienie uniknięcia zanieczyszczenia nowiuśkich podł&#243;g, ale ta metoda działała nieco dłużej, niemniej jednak skuteczna jest.<br />
 <br />
Należy pamiętać, ze dzieciom r&#243;żny okres czasu zajmuje nauka korzystania z nocnika. Część dzieci wog&#243;le nie chce nocnika i woli korzystać od razu z toalety, albo kupę robią jedynie w pieluchę, albo na pr&#243;by nocnikowania są wyjątkowo oporne. W ostatnim przypadku dałabym po prostu spok&#243;j na jakieś dwa-trzy tygodnie i ponowiła pr&#243;bę. Być może dziecko nie jest jeszcze otwarte czy gotowe na tego typu zmianę.<br />
 <br />
zapraszam do dyskusji wszystkie mamy, podzielcie się swoimi doświadczeniami, metodami, może mamy, przed kt&#243;rymi jest ten etap, zapragną z tych rad skorzystać i będą im pomocne.<br />
Serdecznie zapraszam do dzielenia się doświadczeniem i przemyśleniami, jak r&#243;wnież do zadawania pytań.]]></description>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 09:12:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">5fd0b37cd7dbbb00f97ba6ce92bf5add</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Kolejny fajny początek dnia tym razem dzięki So...</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/radio-kochane-dzieciaki/kolejny-fajny-poczatek-dnia-tym-razem-dzieki-so-r13</link>
		<description><![CDATA[Przed chwilą był u mnie listonosz i przyni&#243;sł pakuneczek, a w nim ....dużo cudnej muzyki dla naszych Smyk&#243;w <span rel='lightbox'><img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' alt='Dołączona grafika' class='bbc_img' /></span> To kolejny efekt "rozm&#243;w biznesowych" i spotkania na swojej drodze fajnej osoby, tym razem to Pan Szymon z wydawnictwa muzycznego <a href='http://soliton.pl' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow external'>SOLITON</a>, Panie Szymonie wielkie dzięki! Zaraz odpalam m&#243;j sprzęt grający i posłuchamy sobie (ja i moje dwie latorośle) płytek. Ech może dla kogoś innego to nic wielkiego, ale ja się tak ogromnie cieszę, takie gesty jak ten dodają mi skrzydeł i pozwalają wierzyć, że wszystko jest możliwe i wszystko się uda i wkr&#243;tce moja wizja fajnego radyjka się urzeczywistni!!!<br />
 <br />
Koniec gadania, czas wracać do roboty <span rel='lightbox'><img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' alt='Dołączona grafika' class='bbc_img' /></span>]]></description>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 08:13:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">73278a4a86960eeb576a8fd4c9ec6997</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Bajeczki do poduszeczki</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/radio-kochane-dzieciaki/bajeczki-do-poduszeczki-r12</link>
		<description><![CDATA[Dziś nagrałam zapowiedź do naszej audycji "Bajeczki do poduszeczki". Audycja będzie na razie nadawana dwa razy dziennie, przed południem (prawdopodobnie w okolicach godziny 10-11 i o 18). Pierwsze dziesięć audycji prezentować będzie bajki z Klubu Bajek, nagrane przez profesjonalnego lektora. Bajeczki będą poruszać takie tematy jak: rodzina i miłość, szacunek, pomaganie innym, dzielenie się itp. Z każda z bajek związany będzie konkurs plastyczny, gdzie nagrodami będą kupony rabatowe na zakup audiobook&#243;w w sklepie naszego sponsora. Mam nadzieję, że Bajeczki do poduszeczki przypadną do gustu naszym maluchom <img src='http://kochanedzieciaki.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 19:10:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">7f6ffaa6bb0b408017b62254211691b5</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Depresja poporodowa - co to jest?</title>
		<link>http://kochanedzieciaki.pl/page/index.html/_/ciaza-i-porod/depresja-poporodowa-co-to-jest-r11</link>
		<description><![CDATA[<em class='bbc'><strong class='bbc'><span style='font-size: 14px;'>Depresja poporodowa - co to takiego?</span></strong></em><br />
 <br />
Depresja poporodowa jest zaburzeniem efektywnym ze spektrum depresji. Objawy kt&#243;re występują przy depresji poporodowej, są takie same jak zaburzenia depresyjne typu reaktywnego, a cechą charakterystyczną depresji poporodowej jest okres jej pojawienia się - jak sama nazwa wskazuje - po urodzeniu dziecka.<br />
 <br />
Depresja poporodowa dotyka nawet 20% kobiet. Oznacza to, że co piąta kobieta ma problemy psychologiczne po urodzeniu dziecka. Depresja poporodowa bywa mylona z tzw. Baby Blues, nie są to jednak pojęcia tożsame. Depresja poporodowa jest wymagającą leczenia chorobą.<br />
 <br />
Rozpoznanie depresji poporodowej należy do lekarza psychiatry. Najczęściej wykorzystywana w tym celu jest skala depresji poporodowej Edinburgh Postnatal Depression Scale (EPDS). Skala złożona jest z 10 pytań, a przeprowadzenie badania zajmuje kilka minut. Wynik na poziomie 10 punkt&#243;w świadczy o tym, że stan depresyjny m&#243;gł się pojawić i potrzebne jest dalsze rozpoznawanie sytuacji chorej.<br />
 <br />
Depresja poporodowa należy do najczęściej pojawiającego się spektrum zaburzeń psychicznych okołoporodowych. Innymi zaburzeniami okołoporodowymi, poza depresją poporodową, są też:<br />
 <br />
    * Depresja w czasie ciąży<br />
    * Baby Blues<br />
    * PTSD, czyli poporodowy stres pourazowy<br />
    * Psychoza poporodowa<br />
 <br />
Depresja poporodowa przyczyny ma niezwykle złożone. Tak jak w przypadku innych zaburzeń afektywnych, tak i w przypadku depresji poporodowej nie ma jednej prostej zależności, kt&#243;ra warunkuje (bądź chroni) pojawienie się depresji. Przyczyny mogą być biologiczne, biochemiczne, psychologiczne i społeczne, a najczęściej stanowią wypadkową wszystkich zmiennych.<br />
 <br />
przyczyny<br />
W toku badań nad depresją poporodową udało się wyodrębnić kilka grup zwiększonego ryzyka, kt&#243;re powodują, że depresja ma większe szanse na pojawienie się. Jeśli jesteś w jednej z nich, powinnaś bardziej zwracać uwagę na sw&#243;j stan emocjonalny, zar&#243;wno w czasie ciąży, jak i po porodzie. Jeśli nie jesteś w grupie ryzyka, pamiętaj - nie znaczy to jeszcze, że depresja poporodowa cię ominie.<br />
 <br />
Przyczyny biologiczne i biochemiczne<br />
Zmiany w gospodarce hormonalnej, zmiany poziomu neurotransmiter&#243;w.<br />
Przyczyny psychologiczne<br />
Związane ze strukturą osobowości kobiety. Na zwiększenie się ryzyka wystąpienia depresji poporodowej wpływ mają:<br />
 <br />
    * poczucie osamotnienia<br />
    * tendencje do czarnowidztwa, martwienia się na zapas, negatywnego postrzegania świata<br />
    * częste odczuwanie poczucia winy<br />
    * niezaradność życiowa<br />
    * niedojrzałość emocjonalna<br />
    * niska samoocena<br />
    * negatywne doświadczenia związane z ciążą i macierzyństwem (wcześniejsza utrata ciąży, trudności z zajściem w ciąże, strach przed urodzeniem dziecka upośledzonego, złe doświadczenia okołoporodowe)<br />
    * trudne relacje z matką i strach przed niespełnieniem się w roli matki<br />
    * wcześniejsze epizody depresyjne<br />
    * doświadczenie traumatyczne (śmierć w rodzinie, wypadek)<br />
    * ciąża niechciana (wpadka)<br />
 <br />
Przyczyny społeczne<br />
Związane z obecną sytuacją życiową:<br />
 <br />
    * brak partnera<br />
    * brak wsparcia w rodzinie<br />
    * kiepska sytuacja materialna (brak pracy, niskie dochody)<br />
    * posiadanie przynajmniej tr&#243;jki małych dzieci<br />
    * brak wsparcia w grupie odniesienia (brak znajomych)<br />
    * zła sytuacja mieszkaniowa (za małe mieszkanie, mieszkanie z rodzicami, itp.)<br />
 <br />
Wok&#243;ł depresji poporodowej urosło wiele mit&#243;w, najczęściej wynikających z błędnej interpretacji badań psychologicznych lub przekazywania tzw. "pseudo fachowej" wiedzy, przez osoby nie przygotowane merytorycznie do tematu. Zdemitologizujmy więc depresję poporodową<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Depresja poporodowa jest tym samym co Baby Blues</strong><br />
 <br />
Nie, Baby Blues jest stanem przejściowym, zaczynającym się tuż po porodzie, kt&#243;ry mija samoistnie i związany jest z gospodarką hormonalną. Depresja poporodowa może rozpocząć się znacznie p&#243;źniej, a nie leczona trwać długo lub przekształcić się w depresję endogenną.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Depresja poporodowa trwa do roku po porodzie</strong><br />
 <br />
Do roku po porodzie depresja poporodowa może się pojawić. Okres jej trwania jest r&#243;żny. Nie leczona, może trwać dwa, trzy lata, bądź przekształcić się w depresję reaktywną o stałym charakterze.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Przy pierwszym dziecku nie miałam depresji, to już nie dostanę</strong><br />
 <br />
Depresja poporodowa nie zawsze pojawia się przy pierwszej ciąży. Mało tego, posiadanie 3 lub większej ilości dzieci, zwiększa ryzyko pojawienia się depresji. Nie jest więc tak, że jeśli przy pierwszej ciąży depresji nie było, to jesteśmy "bezpieczne".<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Depresja poporodowa pojawia się przy każdej kolejnej ciąży</strong><br />
 <br />
To r&#243;wnież nieprawda. Czynniki warunkujące pojawienie się depresji poporodowej są bardzo złożone i nie tylko biologiczne. Może więc zdarzyć się tak, że depresja pojawi się przy pierwszym i trzecim dziecku, a przy drugim już nie. Szacuje się, że ryzyko depresji przy kolejnej ciąży wynosi 25% (Ewa Bałkowiec-Iskra, Przew Lek 2002, 5, 11/12, 104-110)<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Przy ciąży oczekiwanej, nie występuje depresja</strong><br />
 <br />
To prawda, że niechciana ciąża (lub wpadka), zwiększa ryzyko depresji, ale na depresję poporodową może zachorować r&#243;wnież ta kobieta, kt&#243;ra chciała zajść w ciąże i przed zapłodnieniem oczekiwała dziecka z niecierpliwością.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Depresja poporodowa dotyka te matki, kt&#243;re nie kochają swoich dzieci</strong><br />
 <br />
Ten obiegowy mit sprawia, że kobiety z depresją poporodową są piętnowane społecznie. Nie wolno przecież nie kochać własnego dziecka! A skoro się nim nie zajmujemy, znaczy że nie kochamy! Kobiety z depresją poporodową, kiedy już uporają się z problemem choroby, mogą w pełni kochać swoje dzieci i okazywać im uczucia, nie r&#243;żniąc się niczym od matek, kt&#243;re depresji poporodowej nie przeżyły.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Trochę sobie popłaczę i mi przejdzie</strong><br />
 <br />
Ten mit związany jest z niechęcią do zgłaszania się po profesjonalną pomoc. Tymczasem, nie leczona depresja poporodowa nie przechodzi. Można poradzić sobie z lekką depresją poporodową samemu, ale na pewno nie poprzez zaprzeczanie chorobie.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Mężczyźni nie mają depresji poporodowej</strong><br />
 <br />
Mimo iż mężczyzna nie rodzi dziecka, r&#243;wnież może cierpieć na depresję związaną z jego narodzinami. Jest to zjawisko rzadsze a depresja zazwyczaj ma łagodniejszy przebieg, ale r&#243;wnież występuje.<br />
 <br />
<strong class='bbc'>Ciąża chroni przed depresją</strong><br />
 <br />
Kolejny mit społeczny, w myśl kt&#243;rego kobieta w stanie błogosławionym odczuwa nagły przypływ szczęścia. Tymczasem szacuje się, że nawet co piąta kobieta w ciąży choruje na depresję.<br />
 <br />
<strong class='bbc'><span style='font-size: 14px;'><em class='bbc'><span style='font-family: Franklin Gothic Medium'>Objawy depresji poporodowej</span></em></span></strong><br />
 <br />
Depresja poporodowa objawy ma zbliżone do spektrum objaw&#243;w innych zaburzeń afektywnych z kręgu depresji. Można je podzielić (tak jak każde inne objawy depresji) na 4 gł&#243;wne kategorie (wg Seligmana): somatyczne, emocjonalne, poznawcze, motywacyjne. Om&#243;wmy je po kolei.<br />
 <br />
<strong class='bbc'><em class='bbc'>Objawy somatyczne depresji poporodowej</em></strong><br />
Związane są z odczuciami, kt&#243;re mamy z naszego ciała. Będą to takie objawy jak utrata apetytu (lub jego wzmożenie), nadmierne zmęczenie, senność, uczucie zmęczenia, płytki i lekki sen, trudności z zasypianiem, spadek libido. Przy depresji poporodowej, kt&#243;rej matka zaprzecza, mogą pojawić się objawy charakterystyczne dla depresji maskowanej (b&#243;le serca, brzucha, migreny).<br />
 <br />
<em class='bbc'><strong class='bbc'>Objawy emocjonalne depresji poporodowej</strong></em><br />
Spadek nastroju, drażliwość, płaczliwość, smutek, trudności z cieszeniem się życiem, odczuwaniem przyjemności, przygnębienie. W obrazie klinicznym depresji poporodowej mogą też znaleźć się napady lęku i paniki (ważne by wykluczyć w takiej sytuacji syndrom poporodowego stresu pourazowego).<br />
 <br />
<em class='bbc'><strong class='bbc'>Objawy poznawcze depresji poporodowej</strong></em><br />
Poczucie nie radzenia sobie, braku kompetencji do zajmowania się dzieckiem, czarnowidztwo, pesymistyczne nastawienie do przyszłości, poczucie beznadziei i braku wyjścia z sytuacji. W ekstremalnych sytuacjach mogą pojawić się myśli samob&#243;jcze lub nawet chęć zrobienia dziecku krzywdy.<br />
 <br />
<em class='bbc'><strong class='bbc'>Objawy motywacyjne depresji poporodowej</strong></em><br />
Niechęć do podejmowania decyzji, spadek motoryki, poczucie braku sensu, apatia, niechęć do działania, spowolnienie motoryczne widoczne dla innych.<br />
 <br />
M&#243;wiąc nieco prościej - jeśli czujesz się przybita, zdołowana, nic ci się nie chce, nie odczuwasz przyjemności z opieki nad dzieckiem (a nawet niechęć), boisz się tego, jak Twoje życie będzie wyglądać dalej, masz poczucie tego, że sobie nie radzisz ze sobą i z dzieckiem, źle sypiasz, tracisz na wadze (lub tyjesz), nic cię nie cieszy - to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo tego, że masz depresję.<br />
 <br />
 <br />
zapraszam tutaj, mozna zrobić sobie test. Oczywiście jest on czysto informacyjny i podlega on ocenie medyka!!!!!!!<br />
<a href='http://www.depresja-poporodowa.pl/edynburska-skala-depresji-poporodowej.php' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow external'>http://www.depresja-...poporodowej.php</a><br />
 <br />
 <br />
<strong class='bbc'>Leczenie depresji poporodowej</strong><br />
 <br />
Depresja poporodowa leczona bywa na kilka sposob&#243;w. Najpopularniejszym jest psychoterapia. Niekiedy trzeba też zastosować farmakoterapię. Pomocne są r&#243;wnież grupy wsparcia dla kobiet z depresją poporodową.<br />
 <br />
Farmakoterapia depresji poporodowej<br />
Kiedy objawy depresji są silne, można u kobiet po porodzie zastosować farmakoterapię. Uważać należy jednak na to, że środki farmakologiczne przedostają się wraz z mlekiem matki do układu dziecka. Przy niskich dawkach lek&#243;w, przeciwdepresyjne środki farmakologiczne nie zagrażają dziecku. Część matek woli jednak nie ryzykować i pozostaje przy psychoterapeutycznej metodzie leczenia lub rezygnuje z karmienia piersią. (Takie leki jak np. fluoksetyna mogą powodować kolki u dzieci, niedobory wagi, przy citalopramie, dziecko może niespokojnie spać). W farmakoterapii kobiet z depresją poporodową najczęściej stosuje się selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny - SSRI. Z reguły stosuje się połowę standardowych dawek.<br />
Psychoterapia depresji poporodowej<br />
W ramach leczenia depresji poporodowej można korzystać z r&#243;żnych nurt&#243;w psychoterapii. Dobre wyniki osiąga się za pomocą terapii behawioralno &#8211; poznawczej, terapii psychodynamicznej i psychoterapii eklektycznej. Może pom&#243;c r&#243;wnież psychoterapia prowadzona wraz z partnerem - zwłaszcza, jeśli oboje cierpią z powodu depresji poporodowej.<br />
 <br />
Grupy wsparcia<br />
W niekt&#243;rych miastach organizowane są grupy wsparcia dla kobiet z depresją poporodową. O taką grupę warto zapytać psychiatrę lub psychologa. Grupa wsparcia pozwala spotkać inne kobiety z podobnym problemem, podzielić się spostrzeżeniami i problemami i poczuć, że nie jesteśmy same.<br />
 <br />
Gdzie uzyskasz pomoc, jeśli myślisz że masz depresję poporodową?<br />
Najprostszym rozwiązaniem jest zgłoszenie się do swojego lekarza rodzinnego i opowiedzenie mu o problemie. Nie powinien go zbagatelizować, a na pewno Cię nie wyśmieje, ani nie osądzi. Lekarz poda Ci dalsze instrukcje dotyczące tego, gdzie uzyskać możesz specjalistyczną pomoc. Pomoc psychologiczną i psychiatryczną można też otrzymać w poradni zdrowia psychicznego &#8211; takie ośrodki znajdują się w każdym mieście. Aby um&#243;wić się na wizytę z lekarzem psychiatrą nie potrzeba skierowania. Pomoc w ośrodku jest też bezpłatna (dla ubezpieczonych).<br />
 <br />
Jeśli nie masz ubezpieczenia lub też uzyskana pomoc nie poprawia Twojego stanu, możesz zgłosić się prywatnie do gabinetu psychiatrycznego. Pamiętaj, że psycholog pomoże Ci w ramach psychoterapii, ale nie może przepisać środk&#243;w farmakologicznych, kt&#243;re w niekt&#243;rych, szczeg&#243;lnie silnych depresjach, są niezbędne.<br />
 <br />
 <br />
<em class='bbc'><span style='font-family: times new roman,times,serif'>Dane do artykułu pobrane ze strony <strong class='bbc'>www.depresja-poporodowa.pl</strong></span></em>]]></description>
		<pubDate>Tue, 23 Aug 2011 21:23:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">698d51a19d8a121ce581499d7b701668</guid>
	</item>
</channel>
</rss>
