Mysia, a ja tyle razy mleko skisłe wywalałam- z dobrym terminem!
Iza, widze że wzięłaś się za badanka. I dobrze!
Z tatą może nie będzie źle, trzymam kciuki.
Wyniki badań najwcześniej będą w poniedziałek.
Dzień był obfity we wrażenia. Najpierw pobieranie krwi, masakra, Sebuś nie zawiódł i krzyczał na cały oddział. Później usg brzuszka, tutaj był spokojny bo to nie boli. Następnie wróciliśmy na oddział i dostał ... nie pamiętam nazwy, taki lek "na zapomnienie", coś w rodzaju głupiego jasia. Pielęgniarki wpuściły mu do odbytu trochę tego leku i poszliśmy na cysto.... Słuchajcie, czad, normalnie dziecko mi upili

. Zadziałało momentalnie. Po wyjściu z oddziału Bastek zaczął się chwiać na nóżkach i "głupio" śmiać. Aż żałowałam, że nie wzięłam aparatu, takie głupotki opowiadał. Dzięki temu lekowi badanie odbyło się w miarę sprawnie i szybko. Później położyli nas na oddział i czekaliśmy aż minie "znieczulenie".
Jutro jeszcze jedziemy na eeg główki. Nie pytajcie w jakim celu to badanie. Pediatra powiedziała, że chciałaby mieć komplet badań.
Tak w góle to teoretycznie jesteśmy od wczoraj w szpitalu, powinniśmy normalnie leżeć.
Mój mąż nie zawiódł. Jak dojechaliśmy do szpitala marzyłam żeby go tam nie było

Zmęczona jestem bardzo. Muszę jeszcze ogarnąć kuchnie, wyprasować na jutro, umyć łazienke i na końcu siebie. I nie chce mi się tyłka ruszyć.
Pa Kobitki