Skocz do zawartości


Ogłoszenie



Zostań Dziennikarką!

Serdecznie zapraszamy wszystkich z zacięciem dziennikarskim do współredagowania działu "Portal KD" oraz do aktywności w ramach Radia KD.

Jeśli jesteś kreatywna i nie boisz się podejmować nowych wyzwań, chcesz się rozwijać i zdobyć nowe doświadczenia, serdecznie zapraszamy do kontaktu. Możesz nawet poprowadzić własną audycję w radio!

Zainteresowanych prosimy o kontakt z: libuszą.

Dotacje

  • Wsparcie Serwisu

Aktualizacje statusu

  • libusza- zdjęcie
    libusza

    Zaraziłam moją młodszą córę zamiłowaniem do rowerowych ekskursji. Już wystarczy, ze dotknę roweru, a ona łapie za swój zielony kask i jest gotowa do wyruszenia w podróż. A potem jedziemy wiejskimi drogami, po których samochody jeżdżą z rzadka, nie ma tłumów cyklistów, podziwiamy otaczającą przyrodę, upajając się zapachem bzów. Czasami też śpiewamy na szczęście tylko ptaki patrzą z politowaniem...

Wyświetl wszystkie aktualizacje

Nasi Partnerzy

Dołączona grafika


Dołączona grafika


Dołączona grafika

Polecamy

Zrzuć zbędne kilogramy.
Tylko sprawdzone i skuteczne diety.

Znajdź nas na Facebooku


Śmieszne historie życia, czyli gafy, roztargnienie, skleroza


Odpowiedzi do tego tematu: 20

#1 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 30 październik 2011 - 14:07

Mam nadzieję, ze opiszecie kilka śmiesznych wydarzeń, które Was spotkały w życiu, na zachętę opisuję własne, tak na dobry początek:

Byłam ja uczennicą szkoły podstawowej, harcereczką i w ogóle, a na dodatek szalenie zakochana byłam w jednym z harcerzy drużyny męskiej. Oczywista on o tym nie wiedział (tak myślę, choć z drugiej strony musiałby być głuchy, ślepy i niedorozwinięty, żeby tego mego uczucia nie widzieć :), ja się nie zamierzałam prezentować ze swoim uczuciem, choć me koleżanki o wszystkim wiedziały, wszak każda z nich jakiegoś DRUHA miała na oku :mrgreen:
No i nastał oto dzień, kiedy w sali konferencyjnej na terenie plebanii naszej parafialnej, zorganizowane zostały Andrzejki. Wiadomo - trzeba się było nieco ztuningować, odziać odpowiednio, a następnie w pełnym podnieceniu oczekiwać rozpętania spotkania - no, być może ten upatrzony obiekt uczuć mych się pojawi i coś zaiskrzy.
Ledwie początek, jeszcze wszyscy się nie zeszli, lubego nie było w każdym razie,no ale kilka sztuk tam już siedziało. Miałyśmy coś przynieść na salę, żarło chyba jakieś, zatem kierowałyśmy się ku drzwiom. Przez środek owej sali w rzędzie stały niziutkie krzesła, takie szkolne, a my, zamiast ominąć te krzesła, to chciałyśmy być skoczne jak gazele. I tak biegnąc kurcgalopkiem przez salkę, każda wykonywała sarni skok nad przeszkodą i oddalała się ku wyjściu. Dalibóg, byłam ostatnia i w momencie, kiedy do rzeczonego skoku się wybiłam, otworzyły się drzwi, w progu stanął piękny jak posąg obiekt mojego wzdychania,wraz z kilkoma kolegami, a ja w tym czasie zaczepiłam kopytem o oparcie i wyrżnęłam jak długa razem z tym krzesłem, artystycznie resztę sali pokonując w poślizgu na brzuchu wprost pod nogi tego chłopaka. Wszyscy zbaranieli. jakim cudem nie spłonęłam na miejscu ze wstydu - nie wiem do dzisiaj :mrgreen: :mrgreen: Pamiętam, ze uwielbiany druszek pomógł mi wstać, a ja spierdzieliłam za próg sali i z płaczem do domu wracać chciałam. Pamiętam również, jak wszyscy mnie przekonywali, żebym się nie wygłupiała, ba, TEN chłopak też mnie przekonywał. Z tego, co jeszcze w pamięci mi zostało, to poszłam, ba, uciekłam do domu, wstydu nie mogąc znieść i takiego upokorzenia :mrgreen: :mrgreen:
Podejrzewam, ze śmichu było trochę, te jazdę może bym przeżyła, gdybym wylądowała pod nogami kogoś innego :lol: Ja tego do samej śmierci nie zapomnę :mrgreen: nauczyłam się jednak, żeby nie robić z siebie wariata i nie udawać akrobatki :mrgreen: :mrgreen:


Druga przygoda nastąpiła rok czy dwa lata temu, otóż pędziłam do ZUSu po świstek niezbędny do załatwiania jakiejś papierologii. Jako, ze wyrwałam się z domu jak pies z łańcucha, ubrałam się piknie, buty na obcasie przywdziałam i dawaj! lecę. ZUS wziął i się obudował dookoła, wejść miał sto tysięcy. Więc od wejścia do wejścia gnałam, żeby sprawdzić, czy to tu. W jednych drzwiach pan ochroniarz zalotnie się uśmiechnął przez szybę, no, nie powiem, przyjemnie mi się zrobiło, chciałam wejść i zapytać czy dobrze idę, a tu nagle zahaczyłam obcasem i padłam przed siebie 8P . Zdarłam kolana i ręce :mrgreen: :mrgreen: - wszak wylądowałam w pozycji na czterech i zapragnęłam nagle w tej pozycji wycofać się całkowicie i więcej tu nie wracać :mrgreen:Podniosłam się, otrzepałam, płonąc ze wstydu zapytałam, gdzie to wejście wymagane przeze mnie, facet z zalotnym uśmiechem i chęcią parsknięcia udzielił mi informacji, a ja zwiałam gdzie pieprz rośnie :mrgreen: Do dziś się z tego śmieję, ale kurka - tamto wejście omijam łukiem :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#2 Aneta

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 2090 Postów

Napisano 30 październik 2011 - 14:32

Iza no dawno sie tak nie usmiałam, naprawde, :yahoo: :yahoo: :yahoo: :good: muszę poszukac w pamięci jakies zdarzenia napewno się znajdą i u mnie
Miłoszek, mój Synek
Dołączona grafika

Amelka, moja Księżniczka
Dołączona grafika

#3 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 30 październik 2011 - 15:05

Teraz to i ja z tego ryczę, ale wtedy bylo mi mniej radośnie :mrgreen:

zdarza mi się jednak przez pomroczność jasną cuda zrobić - nóż i telefon w lodówce to norma, kiedyś znalazłam tam też chleb. Włożony przeze mnie :mrgreen:

Ongiś pracowałam w telefonicznym BOK jednego z operatorów sieci komórkowej. Wtedy najwięcej min zaliczyłam chyba :mrgreen: jako i świadkiem byłam kolejnych :mrgreen:

w domu zwykle wyłączałam dzwoniący budzik mówiąc - dzień dobry, Izabela ...., w czym mogę pomóc? :yahoo:
ale kiedyś odebrałam w ten sposób telefon (znajomi i rodzina przyzwyczajeni byli do tego, tym bardziej, że dziennie takich rozmów odbierałam dobrze ponad stówkę, siła wyższa, a z czasem doszło mi jeszcze na koniec - "witam w Orange" :mrgreen: )
a zatem odbieram:, dzień dobry, Izabela ..., w czym mogę pomóc? jakiś facet pyta, czy jest moja mama, więc ja, nie czając, ze tak pięknie pana powitałam, kulturalnie mówię, ze obecnie mama jest niedostępna, oczywiście zanotuję informację i ewentualny numer kontaktowy do pana, prosiłabym jeszcze o podanie DANYCH KONTAKTOWYCH, po czym to zapisałam, facet przyjemnie podziękował, rzekł - do widzenia, na co ja wyuczona rozmów na poziomie, mówię - dziękuję za rozmowę, życzę miłego dnia, do usłyszenia. :mrgreen: Odkładając słuchawkę załapałam, ze pierniczę jak potłuczona, ale po ptakach bylo. Moja mama tylko mnie poinformowała, że jej dyrektor czy jakis tam prezes, jest pod wrazeniem mojej kultury i slownictwa :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
a ja na telefonie domowym miałam kartkę, zeby po odebraniu mówić po prostu SŁUCHAM? :mrgreen:

innym razem
siedziałam w pracy tejże ze sto godzin, głodna byłam jak pies, zmęczona i nie kontaktowałam, ale nie było wyjścia, gadać trza było. Odbieram rozmowę, zadzwonił pan, pragnący wyłączenia poczty głosowej, a zatem informuję pana - "oczywiście, bardzo proszę o chwilę cierpliwości, ja wyłaczę usługę i za moment powrócę do rozmowy", to mówiąc zwykłam wciskać magiczny guzik MUTE, tym razem tego nie zrobiłam, wziełam się za to wyłączanie poczty i mówię do kolegi, słysząc własny głos w słuchawce - "o Boże, Mocin, ale ja jestem głodna!!!" i zbaraniałam. Faceta przytkało,a ja nie widziałam, czy się śmiac czy płakać, nagle ryknął facet śmiechem i mówi - no to może proszę sobie zjeść jakąś kanapkę, czy coś" :mrgreen: Przeprosilam pana grzecznie wyjaśniając, że jeszcze nie jest pora na moją przerwę :mrgreen: Rżeliśmy z tego jeszcze długi czas :mrgreen:

Innym razem miałam rozmowę na temat opóźnionej wpłaty i windykacji konta, facet dobrze mnie katował i brzęczał, w końcu wstałam, bo już nie szło siedzieć, nosiło mnie normalnie, stojąc tłumaczę człowiekowi co i jak, a przy okazji obserwuję co się dzieje dookoła mnie. nasze biuro w środku jest ze szkła i kamienia, ściany sal są przezroczyste z każdej strony, widzę zatem i korytarz i sąsiednie sale. Nagle patrzę, idzie korytarzem chłopak, kończył dyżur, bo trzyma w dłoni słuchawkę i notatki, kieruje się do sali, w której ma szafkę. nie trafił bidul w drzwi, skręcił pół metra za wcześnie i wpadł na szybę odbijając się od niej z hukiem i zdziwieniem na twarzy. :mrgreen: Tak się zaczęłam śmiać, że nie mogłam gadać z tym klientem, słowem się odezwać nie mogłam, klient się rozłączył :mrgreen: a ja rżałam dobre 15 minut :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#4 asias

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 1015 Postów

Napisano 30 październik 2011 - 20:13

Izuś ale się uśmiałam najbardziej z tego pierwszego :mrgreen: Wiem, wiem wtedy ci nie było do śmiechu, ale nie da się nie śmiać :D

Ja pamiętam w 8 klasie dyskotekę szkolną, to była zima. Chciałam ładnie wyglądać i ubrałam kozaczki na obcasie. Z koleżankami szłyśmy na przysstanek i nagle patrzymy autobus na przystanku, zaczęłyśmy biec. I w tym biegu jak już miałam wchodzic do autobusu nagle obcas mi sie poślizgnął i runęłam jak długa. A ze zrobiła się chlapa byłam cała brudna, musiałam wrócić do domu się przebrać. A kozaczki w nerwach jak rzuciłam tak wiecej ich nie ubrałam. Troche sie spoźnilyśmy wtedy
Dołączona grafika



Dołączona grafika

#5 asias

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 1015 Postów

Napisano 30 październik 2011 - 20:15

A jeszcze jedno mi sie przypomnialo. To było jak Kubus miał z jakieś 2 latka. On był niesamowitym gadułą, bardzo szybko i wyraźnie zaczął mówić. I był na etapie kto ma siusiaczka. Stoimy w takim małym sklepiku po wędliny. A Kuba ma cały sklep mama a tata ma siusiaczka? Ja po cichu tak. Mama a wujek ma siusiaczka? Tak Mama a ty masz siusiaczka? Spłonęłam. A za chwilę mama a ty masz majtki? Ludzie jak ryknęli śmiechem to myślałam że ze sklepu ucieknę
Dołączona grafika



Dołączona grafika

#6 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 07:27

Asia, nie było wtedy, ale sama teraz z tego rżę jak dzika :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: sama z kozaczkami miałaś cudną przygodę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
dzieciarnia umie przywalić

Biały Tydzień po komunii, jednego dnia mieliśmy mszę w Archikatedrze, wiec z tatusiem my, moją koleżanką i jej ojcem stoimu w białyk sukienuniach na przystanku. Eleganckie lakierki miałam, "stukaly" pieknie o chodnik, koleżance się chwaliłam, ze takie sa cudne i w ogóle i podbiegając do trolejbusu poślizgnęłam się i rypnęłam na dupsko, a własciwie to wylądowałam na plecach :mrgreen: Koleżanka z uciechą zareagowała i do dziś z uciechą wspomina moje chwalenie :mrgreen:

Innym razem, damesa już byłam licealna, mama mi nabyła płaszcz długi, rozszerzany a'la Anna Karenina, taki z filcu jakiegoś czy co. Ze szwagrem w święta do kościoła jechałam, wysiadłam z auta prosto w kałużę, ale nic złego nie zauwazyłam, wszak buty miałam suche. W kościele jakoś mi cieżko było, ludzie się szturchali za mną i szemrali, spojrzałam w dół, a pode mną kałuża jak jezioro :mrgreen: Okazało się, ze płaszczem wciągnęłam pół kałuży spod samochodu, ludzie boki zrywali, ja zwiałam zawstydzona wyciskając wodę z połu płaszcza :mrgreen:

Moja njajstarsza siostra szła do kościoła z dwuipółletnim synkiem, wybrała go, piknie odpucowanego na tę okoliczność, prowadzi za rękę, sunek sie rozglądał, w końcu się wypierniczył i ubabrał, siostra go zrugała i mówi - cóześ zrobił? patrz jak wyglądasz! a moj siostrzeniec na to - mamusiu, przepraszam, ale tamta pani miała takie łydecki.... :p
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#7 libusza

    Szeryf Baba

  • Administrators
  • 2900 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 09:20

Ja pamietam taka historie, pod moim blokiem był sklep spożywczy gdzie co dzień robiłam zakupy. Przed świętami wielkiej nocy, miałam robić pisanki, niestety w sklepie tym zawsze jajecznicę były bardzo malutkie a cena jak za zwykle, ni więc wchodzę do sklepu i pierwsze co pytam sprzedawcę - ma Pan duże jajka? Mina sprzedawcy bezcenna, pamietam wyraz jego twarzy do dziś. Po chwili oboje wybuchnelismy śmiechem, a pan odpowiedział : nie, małe :)
Dołączona grafika


Lilypie Third Birthday tickers

Jeśli brakło ci sił lub zbłądziłeś we mgle,Kiedy nocna przeraża cię cisza,

Gdy doskwiera cierpienie i ból, - wezwij mnie,Ja twój glos nawet z dala usłyszę.

#8 aniula05

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 517 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 11:27

o matko ale ubaw
Izys te rozmowy telefoniczne musiałybyć boskie

Asias niezły numer z kozakami

Libusza duże jajka mnie powaliły

ja musze w pamieci pogrzebać
ale ja z tych trzepot tez jestem i zdarzyło się , że np szefowa mnie na magazyn wysłała po mleko a ja jej coca cole przyniosłam albo umyłam włosy żelem do higieny intymnej
z siostra w dzieciństwie czesto jakies głipoty w głowie mialyśmy i np założyłyśmy sie że ona będzie udawac głupia i nie umie mówić ( oczywiście pani w sklepie nas znała bo codziennie tam chodziłyśmy ale my nie pomyslałyśmy o tym)
no i poszłyśmy do sklepu po kilo cukru i moja siostra z pełną powaga na twarzy mówi piszczącym głosem " poprosze kikokram kukru" ekspedientka zdziwiona : " co chcesz"
"kikokram kukru"
"co"
siostra juz nieco wkurzona na cały głos "KIKOKRAM KUKRU"

albo szłam na chrzciny odpicowana , nawet mały obcasik załozyłam
no a że było ciemno a mi sie nudziło po drodze to sbie zaczęłam wymyslac jakieś dziwne kroki
no i tak szlam ze 200m jak pokraka zanim sie zorientowałam ze na miescie jestem
(*) 06.04.2006
(*) 20.10.2007
Dołączona grafika

Dołączona grafika
Dołączona grafika

#9 mysiak

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 3023 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 12:05

No ja pamiętam z dzieciństwa kobietki... hihihi stare huśtawki z oparciem :)

o takie Dołączona grafika

No i sytuacja... zawsze z siostrą lubiałyśmy się hustac :) ja miałam ok 6 lat moja sis 10:)
No i ja siadłam na siedzeniu a moja siostra połozyła deske na oparciach bocznych i się zaczełyśmy huśtac :)Rozbujałyśmy się na maksa i hustawka nie wytrzymała, wyleciała z tych zabezieczena my razem z nią:) oczywiscie co zrobiłysmy?? takie sine całe, poobijane z rozwalonymi do krwi kolanami, rekami, guzami an glowie uciekłyśmy do domu....a potem tydzien czasu bałyśmy sie, ze ktoś nas nakrzyczy, ze rozwaliłyśmy hustawe :) a rodzicom powiedziałysmy ze sie biłyśmy heheheh


Inna sytuacja... ja zdziczała tatalnie dziewczynka w niczym nieuświadomiona siódmoklasistka, badź jak kto woli czternastolatka, pojechałam na wycieczke szkolna do karpacza:)tam nasza kochana pani wychowawczyni zrobiła dla nas dyskoteke :) Kolega poprosił mnie do tańca, taniec przytulaniec,a le ja dziewczynka wtedy jeszcze nie wyobrazałam sobie by jakiś chłopak probowal mnie przytulic hyhyh
Wiec taniec przytulaniec lekko na odległosć był, a ze kolega chyba sie zniecierpliwił postanowił przyciągnąć mnie do siebie bliżej (broń Boże ciało do ciała)ale co tam.. dla mnie to było za blisko wiec bidny kolega dostałw pysk , nawrzeszczałam na niego jakby nie wiadomo co zrobił i uciekłam do swojego pokoju hyhyh. od tamtej poty miałam przydomek nietykalskiej:)
Dołączona grafika


Miłością jest... przemierzanie pokoju w nocy, aby kołysanką i ciepłymi słowami utulić ciebie płaczącego wtedy, kiedy całe moje ja pragnie odpocząć.

Miłością jest... malowanie różowego olbrzyma bez rąk i z jednym okiem, mającego na sercu wypisane słowa: "Moja mama jest najlepsza".

Miłością jest... czytanie tej samej bajki piąty raz, bez pominięcia najdrobniejszego jej szczegółu.

Miłością jest... ostatni, klejący się cukierek, oblepiony kurzem i sierścią psa, nie zjedzony, trzymany dla mnie w kieszonce.

Miłością jest... zdobywanie nowych umiejętności, które kiedyś przydadzą się nam, abyśmy umieli pomóc tobie w dorastaniu.

Miłością jest... przesłodzona herbata i rozmoczone w niej ciasteczko pozostawione w dniu moich urodzin o 6.30 rano przy naszym łóżku.

Miłością jest.... powiedzieć czasem stanowczo: "Nie", nawet jeśli: "Wszyscy to robią".

Miłością jest... zgoda na twoje odejście, kiedy otwierasz drzwi i wyruszasz w świat; zgoda przeżywana z ciężkim sercem, ale też z modlitwą w mojej duszy i uśmiechem na twarzy.

Miłością jest... umiejętność dzielenia wiary, która jest zapewnieniem, że ty, teraz jeszcze dziecko, potem możesz rozjaśnić naszą przyszłość.

#10 mysiak

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 3023 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 12:09

AAA szłam kiedys sobei z siłowni,blisko do domq miałam bo 2min piechota :) przechodze przez osiedlowa uliczke, widze, ze jedzie samochód taki z pracownikami społdzielni co to naprawy w blokach poczyniaja :)

Więc zgrabnie jak gazela , bach przed maską szybko chciałam przebiec i co??

Potknęłam się już nie tak pięknie jak gazela, i całym swym gabarytem runełam w kałuze... zrezygowana taka, nawet nie zamierzalam z niej wstac, wstyd jak nie powiem co.. ale panowie z samochodu wyleźli, podniesli mnie wiec tzra było sie zmierzyć ze wstydem i wrocić do domu hyhyh:)
Dołączona grafika


Miłością jest... przemierzanie pokoju w nocy, aby kołysanką i ciepłymi słowami utulić ciebie płaczącego wtedy, kiedy całe moje ja pragnie odpocząć.

Miłością jest... malowanie różowego olbrzyma bez rąk i z jednym okiem, mającego na sercu wypisane słowa: "Moja mama jest najlepsza".

Miłością jest... czytanie tej samej bajki piąty raz, bez pominięcia najdrobniejszego jej szczegółu.

Miłością jest... ostatni, klejący się cukierek, oblepiony kurzem i sierścią psa, nie zjedzony, trzymany dla mnie w kieszonce.

Miłością jest... zdobywanie nowych umiejętności, które kiedyś przydadzą się nam, abyśmy umieli pomóc tobie w dorastaniu.

Miłością jest... przesłodzona herbata i rozmoczone w niej ciasteczko pozostawione w dniu moich urodzin o 6.30 rano przy naszym łóżku.

Miłością jest.... powiedzieć czasem stanowczo: "Nie", nawet jeśli: "Wszyscy to robią".

Miłością jest... zgoda na twoje odejście, kiedy otwierasz drzwi i wyruszasz w świat; zgoda przeżywana z ciężkim sercem, ale też z modlitwą w mojej duszy i uśmiechem na twarzy.

Miłością jest... umiejętność dzielenia wiary, która jest zapewnieniem, że ty, teraz jeszcze dziecko, potem możesz rozjaśnić naszą przyszłość.

#11 aniula05

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 517 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 12:40

hehe tez pamietam te hustawki i deski po środku
tez z takiej spadłam do tyłu prosto brzuchem na metalową barierkę ałłłłłłłłł
(*) 06.04.2006
(*) 20.10.2007
Dołączona grafika

Dołączona grafika
Dołączona grafika

#12 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 15:52

Ania, te włosy myte żelem do higieny intymnej cudo :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Mysia, lądowanie w kałuzy - cudo!!! :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#13 Aneta

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 2090 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 16:13

Mi sie przypomniała historyjka jak byłam przed ciążą z Miłoszem i brałam leki na wyregulowanie @ i na wyregulowanie owulacji, jedne brałam doustnie a drugie dopochwowo i któregoś razu doznałam zacmienia umysłu i spanikowana dzwoniłam do lekarza pytac, czy cos sie stanie jak wziełam tabletki odwrotnie niz powinnam, czyli te które były dopochw, wziełam doustnie nie wiedziałam czy mi sie nie pomyliło, tak mi sie jakoś popierdzieliło .Pielegniarka zaczęła sie smiac a ja cieszyłam sie ,że gadamy przez tel, bo bym sie pod ziemie zapadła jak bym ją widziała wizualnie .Płonełam ze wstydu nad moją głupota . Potem jak pomyslałam dłużej to stwierdziłam ze chyba dobrze jednak wzięłam.
Miłoszek, mój Synek
Dołączona grafika

Amelka, moja Księżniczka
Dołączona grafika

#14 Aneta

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 2090 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 16:16

Jeszcze do tych hustawek metalowych to tez mialam spotkanie z taka właśnie, ''twarzowe'' ale juz nie smieszne, bo dostałam taką w oklice oka i miałam 4 szwy załozone pamiatke mam do dziś.
Miłoszek, mój Synek
Dołączona grafika

Amelka, moja Księżniczka
Dołączona grafika

#15 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 31 październik 2011 - 16:39

Aneta - tabletki są najlepsze :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#16 a_kiwi

    zołza

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 12651 Postów

Napisano 01 listopad 2011 - 15:38

Było to lat temu 24, zimą. Mieliśmy malutkiego braciszka, który urodził się w maju. Przed domem została z czasów budowy tegoż domu duża hałda ziemi, w zimie używana jako górka do zjeżdżania na czym się da. W środku sezonu zjazdowego z górki prowadziła w dół pięknie wyślizgana rynna śniegowa - zjeżdżało się równo, gładko i dosyć szybko.
Rzeczonego braciszka miałam pilnować w czasie, kiedy mama miała coś do zrobienia. Dziecko siedziało sobie na saneczkach, ciepło ubrane i zadowolone z życia. Ale mnie zachciało sie zjechać z górki na foliowym worku. Z Tomaszkiem się nie udało. Po kilku próbach położyłam małego w rynnie i puściłam w dół. Miałam zamiar zjechać za nim. Ale nie zdążyłam. Wrzask małego wyciągnął mamę z domu. Mama wystrachana nie mniej niż Tomaszek zabrała przerażone dziecko do domu. Ja miałam szlaban na śnieżne zabawy. Brat do dziś nie lubi śniegu.
Do tej pory mamy ubaw, jak wspominamy sposoby poznawania sportów zimowych w naszej rodzinie.
Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

#17 aniula05

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 517 Postów

Napisano 03 listopad 2011 - 10:52

o kurcze A kiwi ales małemu zafundowała przygode

ja sobie przypomniałam
miałam może 9 lat i siostra wysłal mnie do sklepu na drugą strone ulicy, a że lato było upalne i w domu biegałyśmy w podkoszulkach i majtkach to nie pomyslałam o tym żeby sie przebrac i wyskoczyłam w pieknych różowych majciochach w kratke
wszystko byłoby ok gdyby nie sasiadka , która akurat też do sklepu wyszła i zauważyła owe galoty
oczywiscie głośno komentujac że zapomniałam spodenek
wstyd jak nic
ale z takim pędem jeszcze nigdy wczesniej nie wracałam do domu
(*) 06.04.2006
(*) 20.10.2007
Dołączona grafika

Dołączona grafika
Dołączona grafika

#18 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 03 listopad 2011 - 10:54

Ania, w mordę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Kiwu, toś bratu zapodała hardkora :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)

#19 Aneta

    Stały Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 2090 Postów

Napisano 03 listopad 2011 - 11:10

Mi sie pare razy zdarzyło coś co pewnie nie jednemu sie zdarza czasem ,mianowicie robiłam zakupy w markecie po zakupach skasowanych w kasie ide ładnie do domku, tylko cos ludzie sie na mnie dziwnie gapia i dopiero wtedy zorientowałam sie że paradowałam z koszykiem sklepowym po ulicy, z pąsem wracałam do sklepu oddawac koszyk.
Miłoszek, mój Synek
Dołączona grafika

Amelka, moja Księżniczka
Dołączona grafika

#20 Izys

    Moderator

  • Lipcówki 2006
  • PipPipPip
  • 14413 Postów

Napisano 03 listopad 2011 - 13:25

O Anetka, ja z koszykiem nie wracałam, kurka, dobre :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dołączona grafikaDołączona grafika
Biszkopcik
Dołączona grafika 6
Bielinek
Dołączona grafika5
Paciusi
Dołączona grafika3
(...)ludzie zapomnieli całkiem
O czym są, przy których zawsze mrużą oczy,
jakie te, do których serce chce wyskoczyć,
o czym są, przy których się przygryza wargi,
Jeden za królestwo pocałunków całe (...)



Aniołeczkom (*)





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych