Byłam ja uczennicą szkoły podstawowej, harcereczką i w ogóle, a na dodatek szalenie zakochana byłam w jednym z harcerzy drużyny męskiej. Oczywista on o tym nie wiedział (tak myślę, choć z drugiej strony musiałby być głuchy, ślepy i niedorozwinięty, żeby tego mego uczucia nie widzieć
No i nastał oto dzień, kiedy w sali konferencyjnej na terenie plebanii naszej parafialnej, zorganizowane zostały Andrzejki. Wiadomo - trzeba się było nieco ztuningować, odziać odpowiednio, a następnie w pełnym podnieceniu oczekiwać rozpętania spotkania - no, być może ten upatrzony obiekt uczuć mych się pojawi i coś zaiskrzy.
Ledwie początek, jeszcze wszyscy się nie zeszli, lubego nie było w każdym razie,no ale kilka sztuk tam już siedziało. Miałyśmy coś przynieść na salę, żarło chyba jakieś, zatem kierowałyśmy się ku drzwiom. Przez środek owej sali w rzędzie stały niziutkie krzesła, takie szkolne, a my, zamiast ominąć te krzesła, to chciałyśmy być skoczne jak gazele. I tak biegnąc kurcgalopkiem przez salkę, każda wykonywała sarni skok nad przeszkodą i oddalała się ku wyjściu. Dalibóg, byłam ostatnia i w momencie, kiedy do rzeczonego skoku się wybiłam, otworzyły się drzwi, w progu stanął piękny jak posąg obiekt mojego wzdychania,wraz z kilkoma kolegami, a ja w tym czasie zaczepiłam kopytem o oparcie i wyrżnęłam jak długa razem z tym krzesłem, artystycznie resztę sali pokonując w poślizgu na brzuchu wprost pod nogi tego chłopaka. Wszyscy zbaranieli. jakim cudem nie spłonęłam na miejscu ze wstydu - nie wiem do dzisiaj
Podejrzewam, ze śmichu było trochę, te jazdę może bym przeżyła, gdybym wylądowała pod nogami kogoś innego
Druga przygoda nastąpiła rok czy dwa lata temu, otóż pędziłam do ZUSu po świstek niezbędny do załatwiania jakiejś papierologii. Jako, ze wyrwałam się z domu jak pies z łańcucha, ubrałam się piknie, buty na obcasie przywdziałam i dawaj! lecę. ZUS wziął i się obudował dookoła, wejść miał sto tysięcy. Więc od wejścia do wejścia gnałam, żeby sprawdzić, czy to tu. W jednych drzwiach pan ochroniarz zalotnie się uśmiechnął przez szybę, no, nie powiem, przyjemnie mi się zrobiło, chciałam wejść i zapytać czy dobrze idę, a tu nagle zahaczyłam obcasem i padłam przed siebie

















































